W piątkowej rozmowie ze stacją Sławomir Broniarz poinformował, że to jego ostatnia kadencja w fotelu szefa ZNP. - Jest także życia poza związkiem i pracą zawodową. Mam pewien plan na siebie – stwierdził. Dodał, że nie oznacza to, iż odejdzie ze związku. Podkreślił też, że "nie przewiduje scenariusza", w którym po ewentualnych namowach związkowców zmienia zdanie i zostaje prezesem ZNP na kolejną kadencję.
Po niedawnej zapowiedzi rządu, że w przyszłym roku nauczyciele mogą liczyć na 3-procentowe podwyżki pensji, ZNP wzmacnia obecnie swoje apele o poprawę sytuacji materialnej tej grupy zawodowej.
Jest najbogatszym Polakiem. Tak zarobił pierwszy milion
Nauczyciele walczą o lepsze pensje
ZNP zapowiedział w środę manifestację 31 sierpnia przed KPRM. Domaga się realizacji obietnicy dotyczącej projektu obywatelskiego "Godne płace i wysoki prestiż nauczycieli". Broniarz przekazał tego dnia, że we wtorek i środę kierownictwo Związku dyskutowało na temat sytuacji nauczycieli w kontekście warunków pracy, płacy i dobrostanu; w środę spotkało się z posłami Platformy Obywatelskiej i Lewicy, a kilka dni temu odbyło się spotkanie z Ministerstwem Edukacji Narodowej.
Obywatelski projekt nowelizacji Karty Nauczyciela zakłada powiązanie wysokości wynagrodzeń nauczycieli z wysokością przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce. ZNP wniósł go do Sejmu w listopadzie 2021 r., ale po pierwszym czytaniu propozycja utknęła w komisji. W obecnej kadencji dedykowana jej podkomisja nadzwyczajna spotkała się trzy razy, z czego tylko raz zajęła się projektem. Od ostatniego posiedzenia - w marcu 2025 r. - Sejm nie informuje o terminie kolejnego.
Przywołał też deklarację premiera Donalda Tuska, złożoną w listopadzie 2024 r. podczas Zjazdu ZNP, że prace nad inicjatywą obywatelską ulegną przyśpieszeniem. Szef rządu zapewnił wówczas, że "nie będzie już zwłoki".- Różnie można traktować słowo przyśpieszenie, ale to, z czym mamy do czynienia, absolutnie nie mieści się w kryteriach tego określenia - ocenił Broniarz.
Dodał, że "to jest zachowanie skandaliczne i skandalicznym jest także podejście do nauczycieli, do ponad 600-tysięcznej grupy zawodowej, która na swoich barkach dźwiga jakość systemu edukacji".