Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
wiadomości
20.03.2020 11:41

Koronawirus. Kierowcy kuszeni stawkami za jazdę do Włoch. W grze nawet 5,4 tys. zł za kurs

Włochy to dziś żyła złota i jednocześnie kierunek strachu. Kierowcy za kursy tam dostają nawet czterokrotność zwykłej stawki. Rozumieją, że utrzymanie europejskich dostaw zależy od ich poświęcenia. Są na nie gotowi. Boją się jednak, że w razie choroby lub kwarantanny, przewoźnicy zostawią ich z groszami na przeżycie. W tym fachu zarabiasz, tylko jak jeździsz.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Archiwum prywatne)
Na granicach oprócz zwykle obecnych tam służb, pojawiły się karetki. (Fot: Łukasz Klimek)

"Firma daje kierowcy 1200 euro za kurs na Włochy z mięsem. Dziś kolega dostał propozycję" - napisał przez naszą platformę kontaktową dziejesie.wp.pl jeden z kierowców ciężarówek.

W treści podał nazwę firmy. Chodzi o duńską Freję. Zapytaliśmy tego potężnego logistycznego gracza na europejskim rynku o te propozycje. Podaliśmy stawki i poprosiliśmy o komentarz oraz przedstawienie polityki firmy związanej z transportami do Włoch.

- Cały ruch we Włoszech przebiega normalnie… - lakonicznie stwierdził jedynie Torben Mortensen z centrali Freja Transport i Logistyka.

Pytaliśmy o to również innego giganta, który proponuje wyjazdy do Włoch za dużo wyższe stawki - Schenkera. Od wtorku próbujemy skontaktować się z firmą w Polsce. Do czasu opublikowania tego artykułu, nie otrzymaliśmy jednak odpowiedzi. Pytania przesłaliśmy również do niemieckiej centrali. Efekt jest jednak taki sam.

Koronawirus a praca zdalna. Eksperci ostrzegają

Sygnałów o bardzo dużych pieniądzach za niebezpieczne kursy dostaliśmy wiele, ale tylko nieliczni wykonujący ten zawód zdecydowali się porozmawiać z nami pod nazwiskiem.

Bez masek, rękawic i płynu?

- Kierowcy nie są przygotowani w odpowiedni sposób, bo brak im masek czy artykułów dezynfekujących. W większości przypadków jest tak, że właściciele firm otrzymują większe wynagrodzenia za transport, a kierowca dostaje starą stawkę - mówi Łukasz Klimek.

Jak dodaje, może się to dla kierowcy bardzo źle skończyć. Jeśli zachoruje, wówczas na zwolnieniu otrzyma tylko podstawę, bez diet, czyli ok 1,8 tys zł. Dlaczego? W naszym kraju to norma. Niestety w tym zawodzie pensja minimalna to podstawa, a resztę kierowcy mają z tzw. diet. Zatem, jak nie pracują, to nie zarabiają.

Jacek Dudkowiak uważa, że kierowcy zawodowi są obecnie grupą, którą najmocniej się wykorzystuje.
Koronawirus. Oni nie mogą zostać w domu. Kierowcy ciągle w pracy, a nawet toalety przed nimi zamykają

- Jeśli spedytor z pełną świadomością dotyczącą ryzyka zachorowania kierowcy wysyła go w tamtym kierunku, powinien go zapewnić, że w razie choroby firma będzie wypłacała mu takie diety, jak gdyby był w pracy. Tymczasem, założę się o swoją pensję, że tak nie będzie - podsumowuje Klimek.

Nie chcesz jechać, to odejdź

Informacje o kuszeniu kierowców nawet czterokrotnością podstawowej stawki za kurs potwierdza również Jacek Dudkowiak. Ponadto od kolegów po fachu otrzymał inną niepokojącą informację.

- Już zaczyna się rozwiązywanie umów z kierowcami, bo odmawiają wyjazdów - mówi Dudkowiak. Tę informację próbujemy potwierdzić w firmie, o której wspomina kierowca. Czekamy na jej komentarz.

O komentarz do wysokich stawek w dobie pandemii poprosiliśmy z kolei prezesa organizacji skupiającej największych graczy na polskim rynku transportowym. Czy czterokrotnie wyższe stawki za kurs, o których mówią kierowcy, faktycznie są teraz normą?

- Jest to bardzo możliwe, bo z Włochami jest teraz najgorzej. Generalnie mocno ograniczony jest transport z zewnątrz i w kraju tym też panuje paraliż. Jednak co oczywiste, jest też zapotrzebowanie na żywność - - mówi prezes organizacji pracodawców Transport i Logistyka Polska Maciej Wroński.

Dlatego stawki, które otrzymuje przewoźnik, odbiegają od normalnych i to sposób zdecydowany. Dlatego ci przewoźnicy, którzy mają moce, to robią i dzielą się z kierowcami dodatkowym zyskiem. Działają tu prawa rynku.

Jednak jak podkreśla z cała mocą Wroński. - Ta sytuacja dotyczy jednak tylko zleceń ze spotu, w przypadku kontraktów długoterminowych obowiązują stawki wcześniej ustalone, na które pandemia nie ma wpływu. I tam przewoźnik i kierowcy są w tej samej sytuacji. O dodatkowym zarobku nie ma mowy - wyjaśnia prezes TiLP.

A co z ochroną kierowcy i jego bezpieczeństwem?

- Przyzwoita firma powinna stworzyć takie warunki, w których kierowca nie będzie się bał, będzie czuł się bezpiecznie. Jeden z naszych członków sprowadza już z Chin sprzęt ochronny i będziemy rozprowadzać zestawy dla kierowców wśród członków TiLP. W zestawie są maski N95, 50 rękawiczek ochronnych, litr płynu dezynfekującego i instrukcje postępowania w dobie pandemii koronawirusa - dodaje Wroński.

Jesteś kierowcą, stoisz godzinami na granicy, zamykają przed Tobą łazienki i toalety na stacjach czy w firmach? Napisz na dziejesie.wp.pl.

Obejrzyj i dowiedz się, jak chronić się przed koronawirusem

Zapisz się na nasz specjalny newsletter o koronawirusie

Tagi: wiadomości, gospodarka, koronawirus, transport
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
18-03-2020

AndiU nas w firmie wszyscy jeżdżą na Włochy a jak zjeżdżamy busem do polski to każą mówić na granicy że jeździmy po niemczech i wpuszczają bez kwarantanny … Czytaj całość

18-03-2020

Ona i on.Akurat! Przez ostatni miesiąc byliśmy we Włoszech 4 razy i jak za każdym powrotem mówiliśmy co się dzieje to nas wyśmiewał i lekceważył. A teraz … Czytaj całość

18-03-2020

mackJakie dodatkowe pieniądze??? A pielęgniarka,ratownik czy lekarz dostają ??? Do wozu i naprzód! Jak nie to kop w zad i won!!!

Rozwiń komentarze (202)