Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
Mateusz Ratajczak
Mateusz Ratajczak
|

Koronawirus w Polsce i na świecie. Francja bije rekordy, Czechy wciąż bez poprawy

334
Podziel się

Jeden dzień i 30 tys. infekcji we Francji. To europejski rekord, którego od początku epidemii nie widziało żadne państwo. Polska wciąż jest daleko od tak krytycznej sytuacji. A i tak niemieckie media mówią o zapaści służby zdrowia w naszym kraju. I wypominają wypowiedzi polityków z kampanii wyborczej.

Koronawirus w Polsce i na świecie. Francja bije rekordy, Czechy wciąż bez poprawy
Wirus bije rekordy w całej Europie (PAP, EPA)
bDSrYNGt

W czwartek 8 tys. infekcji, w piątek 7,7 tys. infekcji. To dane polskiego Ministerstwa Zdrowia za ostatnie 48 godzin. W ciągu ostatniego tygodnia nasze służby sanitarne potwierdziły ponad 41 tys. przypadków koronawirusa. To oznacza, że w każdym milionie Polaków w ciągu ostatnich siedmiu dni pojawiło się 1089 zakażonych.

Niewiele? Wręcz przeciwnie. W każdej losowej grupie tysiąca osób powinna znaleźć się przynajmniej jedna osoba, która usłyszała w ciągu ostatniego tygodnia pozytywny wynik testu.

bDSrYNGv

Gdyby wziąć pod uwagę wszystkich potwierdzonych zakażonych (od marca do października), to na każdy milion Polaków przypada już 4 tys. osób z pozytywnym wynikiem. Doskonale jednak wiemy, że większość nosicieli koronawirusa nigdy wykryta nie jest. Według ekspertów zaledwie 20 proc. zakażonych ma objawy. Gdyby ta proporcja sprawdziła się w ostatnim tygodniu, to realna liczba nosicieli koronawirusa w ciągu 7 dni wynosi blisko 200 tys.

Zobacz także: Obejrzyj też: Kiedy koniec kryzysu w Polsce? "Powinniśmy być dobrej myśli"

Nie tylko w Polsce można zaobserwować wzrost wykrywanej liczby zakażeń. W Niemczech ostatnia doba przyniosła 7,3 tys. infekcji. To liczba nieco mniejsza niż w Polsce, choć warto zauważyć, że jesteśmy dwukrotnie mniej licznym krajem.

bDSrYNGB

Ostatni tydzień w Niemczech to 33 tys. infekcji. W przeliczeniu na milion mieszkańców daje to 408 infekcji, czyli ponad dwa razy mniej niż w Polsce. Nie uszło to uwadze niemieckich dziennikarzy.

bDSrYNGC

"Berliner Zeitung" przypomina słowa Andrzeja Dudy z kampanii wyborczej o nieobowiązkowych szczepieniach. I wskazuje, że Polacy mogli odnieść wrażenie, iż najgorsze za nami. Berliński dziennik zwraca też uwagę, że okres przygotowań do drugiej fali epidemii nad Wisłą oznaczał głównie okres przygotowań nowego rządu.

Jeszcze dalej w ocenach idzie "Sueddeutsche Zeitung", który już mówi o zapaści całego systemu. I przypomina niechlubną polską statystykę - na 100 tys. mieszkańców mamy tylko 238 lekarzy. A to stawia nas w ogonie Unii Europejskiej.

Nie jest jednak tak, że Niemcy żyją głównie wieściami o zakażeniach w naszym kraju. Sami mają dużo problemów. W ciągu ostatniej doby zanotowali rekordowy poziom zakażeń, niewidziany od początku epidemii w tym kraju. Jednocześnie coraz częściej niemieccy eksperci mówią, że wynalezienie szczepionki nie oznacza końca restrykcji.

bDSrYNGD

Niemiecki Instytut Roberta Kocha, który przygotowuje rządowe informacje i strategie walki z wirusem, sugeruje wprost: obostrzenia zostaną na dłużej. Wśród nich wymienia się maseczki i konieczność zachowywania dystansu.

Rekord zbiegł się z kolejnymi obostrzeniami, które wprowadza kanclerz Angela Merkel i premierzy krajów związkowych. Tam, gdzie wirus rozprzestrzenia się najbardziej, jest znacznie ograniczona dopuszczalna liczba osób na prywatnych imprezach. W jednym miejscu może być maksymalnie 10 osób.

Dramat na południe od Polski

To, co się dzieje w Polsce i Niemczech, nie jest jednak nawet blisko sytuacji w Czechach. W tym niewielkim kraju ostatni tydzień przyniósł 48 tys. infekcji (w przeliczeniu na milion mieszkańców daje to 4,8 tys.). To więcej niż w Polsce - a przecież Czechy są prawie 4 razy mniejszym krajem. W ciągu ostatnich dwóch dni wyniki przekraczały próg 9 tys. zakażeń i zbliżały się do bariery 10 tys.

Żaden z europejskich krajów nie miał tylu infekcji podczas pierwszej fali epidemii. Nawet Włochy i Hiszpania, dla których zaraza okazała się bardzo dotkliwa.

bDSrYNGE

Sytuację można zobrazować w jeszcze jeden sposób. Żeby sytuacja w Czechach, Polsce i Niemczech była taka sama pod względem zakażeń, u nas musiałoby się pojawić około 30 tys. infekcji. W Niemczech musiałoby to być 65 tys. infekcji w ciągu doby.

Czeskie Ministerstwo Zdrowia w najczarniejszym scenariuszu zakłada, że pod koniec miesiąca w kraju może pojawiać się ponad 20 tys. infekcji dziennie. I to doskonale tłumaczy tak ostre działania czeskich władz. Od środy 14 października zamknięte są tam wszystkie szkoły, a powrót do nauki możliwy jest dopiero 3 listopada. Zamknięte zostały restauracje, gospody i bary, a na ulicach pojawił się zakaz picia alkoholu.

Co ciekawe, Czesi zakładają testowanie całej populacji. Pomóc przy testach mają studenci - w sumie do punktów pobrań może być skierowanych 17 tys. osób (to zarówno studenci medycyny, jak i innych kierunków). Pomoc zadeklarowały już Niemcy - są w stanie przyjąć najbardziej chorych pacjentów.

Trudna sytuacja jest również u naszych drugich południowych sąsiadów - na Słowacji. Ostatnie siedem dni to blisko 8,5 tys. infekcji, czyli 1559 zakażeń na każdy milion mieszkańców.

Rekord epidemii we Francji

W tej chwili bardzo dużo nowych infekcji jest również we Francji i Wielkiej Brytanii. W obu krajach w ciągu tygodnia pojawiło się ponad 100 tys. przypadków. We Francji było to 138 tys., a w Wielkiej Brytanii 111 tys. To sprawia, że we Francji na każdy milion jest 2 tys. nowych zakażeń, a na Wyspach Brytyjskich 1677.

Francja w ciągu ostatniej doby pobiła europejski rekord liczby zakażeń. W ciągu zaledwie 24 godzin służby tego kraju zaraportowały 30 tys. infekcji. I tu również walka się zaostrza.

W Paryżu i w głównych aglomeracjach wprowadzona została godzina policyjna. Na ulicach nie można przebywać po godzinie 21. Do 6 rano na ulicach mogą być tylko ci, którzy wracają z pracy, mają uzasadnioną potrzebę lub szukają pomocy medycznej.

A co, jeżeli ktoś naruszy godzinę policyjną? Zapłaci mandat w wysokości 135 euro. Takie same kary płacą Francuzi, gdy chodzą po ulicach bez maseczek. Co ciekawe, wyjątkowo dotkliwie karana jest recydywa - za ponowne złamanie nakazów i zakazów płacić trzeba 1,5 tys. euro. I tak wielu paryżan się na to decyduje. Kilka dni temu media donosiły o prawdziwych starciach pomiędzy policją a grupą imprezującą w jednej z knajp.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
bDSrYNGW
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(334)
hahaha
6 miesięcy temu
my nie mamy co sie bać.El Sasino i El Gowino zapewniają że jest jeszcze dużo pieniędzy na ratowanie gospodarki. Możemy zorganizować sobie jeszcze 3 razy wybory po czym zrezygnować bez konsekwencji.
Ewa
6 miesięcy temu
Dramat to dopiero będzie, bo inne choroby wykończą Polaków. Dzisiaj przejeżdżałam przez Mszanę Dolną ok.14. Moją uwagę zwróciła kolejka przed jakimś budynkiem. Okazało się że ta kolejka ludzi stoi do przychodni. Na dworze deszcz i wiatr, 6 stopni... Chyba nie musze nic więcej pisać
Ziutek
6 miesięcy temu
Ciągle czytam w UK to w Czechach tamto w Szwecji owamto może byśmy tak pisali co u nas. Bo przez pół roku nie otworzyliśmy fabryki maseczek ubrań jednorazowych nie przekierowalismy urzędników do pomocy sanepidowi nie przeszkoliliśmy dodatkowych pielęgniarek lekarzy w kierunku epidemii , schematów ,procedór ,ustaw prawnych nie stworzyliśmy. A ciągle piszemy jak to u innych jest źle?
bDSrYNGX
górnik z XXX ...
6 miesięcy temu
U mnie na grubie ( kopalnia) na 1200 zakażonych górników tylko dwóch umarło, bo zapili się na kwarantannie, reszta nawet kataru nie miała. Teraz jak nie robią testów, to wszyscy zdrowi.
Kiki
6 miesięcy temu
mam objawy, jestem po kontakcie z osobą z potwierdzonym covid. Lekarz nawet nie zaproponował testu. Testują osoby skrajnie niewydolne. To państwo tekturowe przez pół roku w ogóle się nie przygotowało.Chorych nawet z objawami jest kilka razy wiecej niż pozytywnych testów.
...
Następna strona