Myślała, że znalazła pracę marzeń. Padła ofiarą nowego oszustwa
Kto by nie chciał dostać pieniędzy za jeden klik? Nawet 3 tysiące zł dziennie. Szybki, prosty, łatwy i duży zarobek. 35-letnia mieszkanka powiatu świdnickiego myślała, że znalazła pracę marzeń. Tymczasem padła ofiarą nowego oszustwa: "task skam" - informuje "Gazeta Wyborcza".
35-letnia mieszkanka powiatu świdnickiego na komunikatorze otrzymała od nieznajomej osoby wiadomość, że może zarabiać w sieci za lajkowanie filmów zamieszczanych na YouTube. Nawet 3 tysiące zł dziennie. Wykonywała zlecone zadania.
Przelewy przychodziły od razu. Po 30 zł. Po 50 zł. Po 80 zł. Potem polecono jej zainwestowanie pieniędzy w kryptowaluty. Miała za to dostawać sute prowizje. Od swoich "pracodawców" dostała wiadomość, że doszło do pomyłki podczas transakcji i zakupiła niewłaściwe kryptowaluty, a jej pieniądze są zamrożone.
Demograficzna bomba uderzy w ceny mieszkań? Analityk nie ma wątpliwości
Odezwał się też jej bank, że na rachunku realizowane są podejrzane transakcje, które mogą być oszustwem. Wtedy 35-latka zrozumiała, że 18 tysięcy złotych, które wpłaciła do tej pory, są nie do odzyskania. I poszła na policję - opisuje "GW"
To oszustwo ma swoją nazwę. To: task scam, co najłatwiej przetłumaczyć jako oszustwo zadaniowe. Najczęściej polega na fałszywych ofertach pracy zdalnej, z nagrodami za proste zadania, jak subskrybowanie kont na YouTube. Oszuści budują zaufanie małymi wypłatami, by potem wymuszać wpłaty na "depozyty" lub "zadania VIP". Schemat kończy się utratą pieniędzy - informuje gazeta.
Dawniej ustalenie, że chodzi o oszustwo, było dużo prostsze. Jak ktoś dostawał napisany łamanym angielskim albo łamanym polskim list od księcia z Nigerii, który obiecywał góry pieniędzy (za drobną gratyfikację finansową), to można było się pośmiać i maila wykasować. A jak ktoś się dał nabrać, to był już bardzo naiwny.
Przestępczość transgraniczna trudna do wyśledzenia
Teraz wszystkie wiadomości pisane są właściwie bezbłędną polszczyzną. Ktoś może być w innym kraju, na innym kontynencie, a sprawiać wrażenie jakby mieszkał ulicę dalej. To efekt połączenia trzech rzeczy: potęgi serwisów społecznościowych, fintechów jak Revolut czy PayPal oraz AI - czytamy "GW"
Oszustwa typu task scam/ job scam prowadzone są przez zorganizowane grupy przestępcze, które od dawna wiedzą, że transgraniczna przestępczość jest trudna do wyśledzenia i jeszcze trudniej w niej postawić komukolwiek zarzuty. Czyli: ryzyko niskie, a potencjalny zwrot z "inwestycji" wysoki. Dlatego takie oszustwa są na całym świecie - w Azji Południowo-Wschodniej, Dubaju, a także Rosji, Ukrainie i Białorusi.