Myślała, że znalazła pracę marzeń. Padła ofiarą nowego oszustwa

Kto by nie chciał dostać pieniędzy za jeden klik? Nawet 3 tysiące zł dziennie. Szybki, prosty, łatwy i duży zarobek. 35-letnia mieszkanka powiatu świdnickiego myślała, że znalazła pracę marzeń. Tymczasem padła ofiarą nowego oszustwa: "task skam" - informuje "Gazeta Wyborcza".

reporter_baza_2022-12
07.12.2022 Lodz. Liczenie oszczednosci trzymanych w domu. Fot. Piotr Kamionka/REPORTER
Piotr Kamionka/REPORTERW Polsce pojawiło się nowe oszustwo: "task skam"
Źródło zdjęć: © East News | Piotr Kamionka/REPORTER
Katarzyna Kalus
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

35-letnia mieszkanka powiatu świdnickiego na komunikatorze otrzymała od nieznajomej osoby wiadomość, że może zarabiać w sieci za lajkowanie filmów zamieszczanych na YouTube. Nawet 3 tysiące zł dziennie. Wykonywała zlecone zadania.

Przelewy przychodziły od razu. Po 30 zł. Po 50 zł. Po 80 zł. Potem polecono jej zainwestowanie pieniędzy w kryptowaluty. Miała za to dostawać sute prowizje. Od swoich "pracodawców" dostała wiadomość, że doszło do pomyłki podczas transakcji i zakupiła niewłaściwe kryptowaluty, a jej pieniądze są zamrożone.

Demograficzna bomba uderzy w ceny mieszkań? Analityk nie ma wątpliwości

Odezwał się też jej bank, że na rachunku realizowane są podejrzane transakcje, które mogą być oszustwem. Wtedy 35-latka zrozumiała, że 18 tysięcy złotych, które wpłaciła do tej pory, są nie do odzyskania. I poszła na policję - opisuje "GW"

To oszustwo ma swoją nazwę. To: task scam, co najłatwiej przetłumaczyć jako oszustwo zadaniowe. Najczęściej polega na fałszywych ofertach pracy zdalnej, z nagrodami za proste zadania, jak subskrybowanie kont na YouTube. Oszuści budują zaufanie małymi wypłatami, by potem wymuszać wpłaty na "depozyty" lub "zadania VIP". Schemat kończy się utratą pieniędzy - informuje gazeta.

Dawniej ustalenie, że chodzi o oszustwo, było dużo prostsze. Jak ktoś dostawał napisany łamanym angielskim albo łamanym polskim list od księcia z Nigerii, który obiecywał góry pieniędzy (za drobną gratyfikację finansową), to można było się pośmiać i maila wykasować. A jak ktoś się dał nabrać, to był już bardzo naiwny.

Przestępczość transgraniczna trudna do wyśledzenia

Teraz wszystkie wiadomości pisane są właściwie bezbłędną polszczyzną. Ktoś może być w innym kraju, na innym kontynencie, a sprawiać wrażenie jakby mieszkał ulicę dalej. To efekt połączenia trzech rzeczy: potęgi serwisów społecznościowych, fintechów jak Revolut czy PayPal oraz AI - czytamy "GW"

Oszustwa typu task scam/ job scam prowadzone są przez zorganizowane grupy przestępcze, które od dawna wiedzą, że transgraniczna przestępczość jest trudna do wyśledzenia i jeszcze trudniej w niej postawić komukolwiek zarzuty. Czyli: ryzyko niskie, a potencjalny zwrot z "inwestycji" wysoki. Dlatego takie oszustwa są na całym świecie - w Azji Południowo-Wschodniej, Dubaju, a także Rosji, Ukrainie i Białorusi.

Wybrane dla Ciebie