"Nie płacę żadnego podatku". Friz zaskoczył. Poszli za tropem fundacji rodzinnych
Korzyści podatkowe zachęciły do otworzenia fundacji rodzinnej nie tylko polityków. O regularnym inwestowaniu bez podatków poprzez taką konstrukcję mówił w "Biznes Klasie" znany youtuber i przedsiębiorca Friz. TVN24 sprawdził, jak wygląda kwestia dostępu do danych o finansach takich fundacji.
- Nie bez powodu sobie otworzyłem fundację rodzinną, gdzie jesteś zwolniony z jakichkolwiek podatków od zysków kapitałowych - tłumaczył w programie "Biznes Klasa Young" youtuber i przedsiębiorca Karol Wiśniewski, znany jako Friz. Jego słowa wywołały pełną emocji dyskusję na temat unikania podatków w Polsce i tworzenia fundacji rodzinnej nie w celach sukcesji, a optymalizacji podatkowej.
Friz nie jest jednak pierwszym, który uzewnętrznił swoje motywacje. Wcześniej wielokrotnie o fundacji rodzinnej mówił lider Konfederacji, poseł Sławomir Mentzen, będący doradcą podatkowym. Wprost zalecał posłom, senatorom i najważniejszym urzędnikom państwa, by korzystali z tego prawa.
- Jeżeli nie chcecie publikować oświadczenia majątkowego, nie przenoście majątku na żonę. Załóżcie fundację rodzinną, przenieście go tam i nikt się nie dowie, ile macie działek, mieszkań, pieniędzy. Fundacja rodzinna nie należy do was, jesteście tylko fundatorem - mówił na swoim kanale na YouTube polityk.
W wieku 19 lat zarobił pierwszy milion. Zdradza w co dziś inwestuje
Fundacje rodzinne i nadużycia podatkowe? Prezydent zawetował zmiany
Rząd przygotował zmianę ustawy o CIT, która miała od 2026 roku ukrócić takie praktyki. Planem było wprowadzenie 3-letniej karencji w zbywaniu aktywów poprzez takie fundacje - np. akcji, nieruchomości. Przed upływem tego okresu oznaczałoby to konieczność zapłaty 19-proc. podatku CIT jak w zwykłej spółce. Projekt ustawy zawetował jednak prezydent Karol Nawrocki.
To naruszenie zasady zaufania do państwa, którego jedynym powodem był i pozostaje fatalny stan finansów publicznych - uzasadnił weto prezydent RP.
Szczegółom konstrukcji fundacji rodzinnych w Polsce przyjrzał się TVN24. W reportażu "Rodzinny raj" reporterzy stacji stwierdzają, że "pierwsze dwa lata obowiązywania przepisów pokazały, że dzięki fundacjom rodzinnym można unikać lub znacząco pomniejszać podatki albo ukrywać majątek". Telewizja udała się do Sądu Okręgowego w Piotrkowie Trybunalskim, jedynego w Polsce, który jest sądem rejestrowym dla fundacji rodzinnych. Dziennikarze ustalili, że nie wszystkie dane dotyczące fundacji rodzinnych są jawne.
Brak podatków, tajne dane o gromadzonym majątku
O ile w rejestrze fundacji rodzinnych - który jest jawny - można dowiedzieć się, jaka jest nazwa fundacji, kto jest jej członkiem i jaki jest jej fundusz założycielski, to już dane dotyczące dalszych wpłat (gdzie nie ma limitu), bilans zysków i strat, treść statutu czy to, kto jest fundatorem, pozostają tajne.
Mimo że dziennikarz TVN24 wniósł do sądu o wgląd w dane finansowe fundacji rodzinnych, których fundatorami są politycy i działacze (poza Mentzenem również Przemysław Wipler, Daniel Obajtek, Ryszard Petru, Radosław Piesiewicz - szef PKOl), to sąd odmówił.
- Akta rejestrowe może przeglądać fundator, członek organu fundacji, beneficjent lub osoba mająca "interes prawny". Sąd działa w granicach prawa. Nie może udostępnić akt dowolnym osobom postronnym, to wymagałoby zmian legislacyjnych - powiedziała stacji Estera Szumilas-Kranas, kierownik sekcji rejestrowej ds. Fundacji Rodzinnych. Podkreśliła, że interes publiczny wobec polityków tu nie działa - nie jest tożsamy z interesem prawnym.
"Raj podatkowy dla najbogatszych"
Temat fundacji rodzinnych próbowała nagłośnić ministra ds. funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. Po słowach Friza, jakie padły w "Biznes Klasie", oceniła, że "fundacje rodzinne stały się rajem podatkowym dla najbogatszych", mimo szczytnego celu, jaki przyświecał wprowadzeniu ich w życie w 2023 roku. Zapowiedziała, że rząd musi wrócić do sprawy.
Polska rzeczywistość podatkowa jest bardzo niesprawiedliwa. Klasa średnia i mniej zamożni płacą pełne podatki i składki, dokładając się do dróg, szpitali, szkół i wojska. Tymczasem najbogatsi korzystają z konstrukcji prawnych, które pozwalają im niemal całkowicie wyłączyć się z finansowania dobra wspólnego. Weto prezydenta niestety potwierdza tę regułę. Z tym trzeba skończyć - komentarz ministry Pełczyńskiej-Nałęcz.
I dodała, że z rządu powinna wyjść kolejna ustawa, która "blokuje cwaniactwo na fundacjach rodzinnych". "Aż do skutku" - skwitowała przewodnicząca Polski 2050.
Bartłomiej Chudy, dziennikarz i wydawca money.pl