"Nie straszmy rolników". Ważny apel ws. Mercosur
Prof. Sławomir Kalinowski z Polskiej Akademii Nauk nazywa obawy rolników wobec umowy UE-Mercosur "fantasmagoriami" i wskazuje, że prawdziwe problemy leżą gdzie indziej. Podpisanie dokumentu 17 stycznia.
Rolnicy w wielu krajach Europy protestują przeciwko umowie UE-Mercosur, obawiając się napływu taniej żywności z Ameryki Południowej. W rozmowie z money.pl prof. Sławomir Kalinowski z Instytutu Rozwoju Wsi i Rolnictwa PAN ostrzega jednak przed przesadą w tych obawach, nazywając je "fantasmagoriami" i "mitami".
Umowa UE z Mercosur. Ekspert komentuje obawy rolników. "Fantasmagorie"
Prof. Kalinowski podkreśla, że umowa nie otwiera rynku w sensie nagłego zalewu towarów. - Wołowina, drób, soja czy pasze z krajów Mercosur już dziś trafiają do UE. Umowa nie "otwiera rynku", tylko porządkuje istniejący handel i wprowadza przewidywalne reguły. Dlatego mówienie o "zalewie" produktów rolnych to mit - tłumaczy ekspert.
Skala przewidywanych dostaw jest, według prof. Kalinowskiego, niewielka w porównaniu z rynkiem UE. Planowany kontyngent wołowiny ma sięgać ok. 99 tys. ton rocznie, co ma odpowiadać mniej niż 2 proc. całkowitej konsumpcji wołowiny w UE. - Już dziś do UE przyjeżdża ok. 200 tys. ton wołowiny z Mercosur, lecz dziś chronią nas cła na wołowinę. A wołowina z obniżonym cłem będzie dla nas konkurencją na rynku europejskim, gdzie sprzedajemy większość naszej produkcji - mówi Jacek Zarzecki z Polskiej Platformy Zrównoważonej Wołowiny.
"To koniec Unii Europejskiej". Rolnicy rozgoryczeni decyzją UE
Profesor Kalinowski wskazuje, które czynniki jego zdaniem rzeczywiście osłabiają pozycję rolników. - Jest wiele klauzul ochronnych i hamulców bezpieczeństwa. Tworzy się fantasmagorie, bo problemy rolników leżą gdzie indziej. Są to: marże sieci handlowych, koszty energii i nawozów oraz słaba pozycja w łańcuchu dostaw. Do tego spadły ceny w skupach. Mercosur nie ma z tym nic wspólnego - wylicza.
Prof. Arkadiusz Artyszak z SGGW zaznaczył z kolei w rozmowie z money.pl, że choć umowa z Mercosur nie zabije, to jednak "poważnie osłabi" polskich rolników. - Wołowina z Ameryki Płd. osłabi naszą hodowlę, która i tak ma problemy z powodu zbyt małej liczby zwierząt. Spadnie zapotrzebowanie na pasze, a pasze to zboża. Już teraz punkty skupu są zapełnione i zboża nie przyjmują. Co będzie dalej? - mówi ekspert.
Profesor Kalinowski zauważa też strategiczny wymiar porozumienia. Komisja Europejska uważa, że "umowa spowoduje obniżenie ceł na surowce krytyczne i produkty pochodne, co będzie bodźcem dla rozwoju eksportu z Mercosuru do UE i przełoży się na niższe ceny w imporcie do UE". Państwa Mercosur dysponują m.in. złożami berylu i litu, które mają znaczenie dla produkcji baterii do samochodów elektrycznych.
Odrębny wątek to polityka wewnętrzna państw członkowskich. Prof. Kalinowski ocenia: - Niemcy i Hiszpanie nie protestują przeciwko tej umowie, bo każdy kraj gra w inną grę gospodarczą. Dla nas i Francji rolnictwo jest strategiczne ze względów bezpieczeństwa żywnościowego. Do tego politycy uderzają w bębenek strachu, bo opłaci im się to w wyborach. Nie zapominajmy, że jeśli zyskają Niemcy, to pośrednio także my, bo nasza gospodarka jest związana z ich przemysłem".
W ocenie rozmówcy z PAN konieczna jest adaptacja i szukanie nowych okazji eksportowych. - Szukajmy dla siebie miejsca, wzmocnijmy nasz eksport przetworów, nabiału czy żywności premium. Skoro nie możemy zablokować umowy, to zróbmy wszystko, żeby zwiększyć szanse dla polskich firm na nowym rynku - podsumowuje prof. Kalinowski.