Niemcy zwalniają na potęgę. Najgorsze dane od 2020 roku
Niemieckie firmy planują masowe redukcje etatów. Jak wynika z najnowszych danych opublikowanych przez monachijski instytut ifo, wskaźnik zatrudnienia spadł do najniższego poziomu od wiosny 2020 roku. Kryzys dotyka niemal wszystkich kluczowych sektorów tamtejszej gospodarki.
Sytuacja u naszych zachodnich sąsiadów ulega zauważalnemu pogorszeniu. Kwiecień 2026 roku przyniósł wyraźny spadek nastrojów wśród pracodawców. Barometr zatrudnienia, który regularnie oblicza instytut ifo, obniżył się z marcowego poziomu 93,4 punktu do zaledwie 91,3 punktu. Eksperci zaznaczają, że to najgorszy wynik od maja 2020 roku, czyli od początków pandemii. To drastyczne pogorszenie wpisuje się w szerszy, niepokojący trend z początku roku – już w lutym analitycy ostrzegali, że niemiecki przemysł gwałtownie traci konkurencyjność na rynkach globalnych, podczas gdy fala zwolnień zaczęła uderzać również w rynek amerykański.
Za ten stan rzeczy odpowiada w dużej mierze globalna sytuacja polityczna. Klaus Wohlrabe, szef działu ankiet w instytucie ifo, tłumaczy ten trend w oficjalnym komunikacie.
– Niepewność geopolityczna przenosi się na planowanie kadr w firmach – mówi Wohlrabe. Ekspert dodaje również, że obecnie w Niemczech likwiduje się więcej miejsc pracy, niż się ich tworzy.
Ile gwiazdy płacą za wywiad? Prezes UOKiK ujawnia i zapowiada kontrole
Fala zwolnień w Niemczech: problemy w usługach i przemyśle
Z raportu wynika, że redukcje etatów obejmują bardzo szeroki przekrój niemieckiej gospodarki. Szczególnie napięta sytuacja panuje w niemieckim przemyśle, który od miesięcy notuje bolesne spadki. Wskaźnik dla tej branży pogorszył się na tyle mocno, że cięcia zatrudnienia omijają tylko nieliczne przedsiębiorstwa.
Z analogicznymi problemami mierzy się handel hurtowy oraz detaliczny. Największy szok przeżywa jednak sektor usług. Wskaźnik dla tej gałęzi gospodarki znalazł się na poziomie, którego nie notowano od czasu wybuchu kryzysu koronawirusowego.
Rosnące koszty uderzają w logistykę i turystykę
Trudności nie omijają również branży logistycznej. Wzrost kosztów działalności bezpośrednio przekłada się tam na politykę kadrową firm, co skutkuje kolejnymi zwolnieniami. Podobny los spotkał niemiecką branżę turystyczną, która także musi redukować liczbę pracowników.
Kiepska kondycja za Odrą to temat, który nie schodzi z nagłówków w ostatnich miesiącach. Zimą analitycy wielokrotnie zwracali uwagę w prognozach makroekonomicznych dla strefy euro, że tamtejsza gospodarka zmaga się z głębokimi problemami strukturalnymi i wciąż odczuwa presję kosztową. Dodatkowo globalna inflacja oraz niepewna polityka handlowa sprawiają, że europejskie firmy zmuszone są do ostrego cięcia wydatków i weryfikacji planów rozwojowych.
Eksperci od dłuższego czasu ostrzegali, że rynek pracy zareaguje na to spowolnienie z pewnym opóźnieniem. Obecne masowe redukcje etatów to pokłosie trudnych decyzji biznesowych podejmowanych jeszcze na początku roku, gdy Niemcy ostatecznie uświadomiły sobie skalę utraty swojej dawnej potęgi eksportowej w starciu z międzynarodową konkurencją.
Perspektywy na najbliższą przyszłość nie napawają optymizmem. Przedstawiciele instytutu ifo wprost wskazują warunek, który musi zaistnieć, aby sytuacja wróciła do normy.
– Trwałego złagodzenia napięć na rynku pracy można spodziewać się dopiero wtedy, gdy niepewność znacznie spadnie – podsumowuje Klaus Wohlrabe.