Niemiecka elektromobilność tylko dla bogatych? Nowe dane Destatis
Posiadanie samochodu elektrycznego w Niemczech jest silnie skorelowane z zasobnością portfela. Federalny Urząd Statystyczny ujawnia ogromne dysproporcje w dostępie do ekologicznej mobilności, co zmusza rząd w Berlinie do wprowadzenia nowych, celowanych dopłat dla uboższych rodzin.
Niemiecki rynek motoryzacyjny przechodzi fundamentalną transformację, jednak jej owoce nie są rozdzielane po równo. Najnowsze dane opublikowane przez Federalny Urząd Statystyczny (Destatis) rzucają nowe światło na strukturę posiadania pojazdów elektrycznych i hybryd typu plug-in w niemieckich gospodarstwach domowych. Wynika z nich jednoznacznie, że ekologiczna jazda pozostaje domeną osób o najwyższych dochodach, podczas gdy gospodarstwa domowe o niższych wpływach są niemal całkowicie wykluczone z tej rewolucji. W odpowiedzi na te zjawiska, rząd federalny zapowiada na bieżący rok wprowadzenie nowego systemu wsparcia, który ma zniwelować te bariery.
Zgodnie z komunikatem Destatis nr N005 z 22 stycznia 2026 roku, stopień nasycenia samochodami elektrycznymi jest bezpośrednio powiązany z miesięcznym dochodem netto gospodarstwa domowego. Statystyki są nieubłagane: w grupie osób zarabiających poniżej 2 600 euro netto miesięcznie, zaledwie 1,3 proc. gospodarstw posiada co najmniej jeden samochód elektryczny lub hybrydę plug-in. To marginalny odsetek, który kontrastuje z sytuacją najzamożniejszych obywateli. Wśród gospodarstw domowych, których miesięczny dochód przekracza 5 000 euro netto, udział ten wzrasta do 13,4 proc. Oznacza to, że osoby zamożne dziesięciokrotnie częściej decydują się na zakup lub leasing pojazdu z napędem alternatywnym niż osoby z najniższego szczebla drabiny dochodowej.
Wielki powrót polskiej marki. Prezes ujawnia, co go uratowało
Bariera finansowa a plany rządu federalnego
Analiza danych za 2023 rok pokazuje płynny wzrost popularności elektromobilności wraz z każdą kolejną grupą dochodową. W przedziale od 2 600 do 3 600 euro netto udział aut elektrycznych wynosi 3,5 proc., natomiast w grupie zarabiającej od 3 600 do 5 000 euro odsetek ten rośnie do 5,4 proc. Średnia dla wszystkich prywatnych gospodarstw domowych w Niemczech wynosi 6,0 proc., co na tle ogólnego wskaźnika motoryzacji – wynoszącego 80 proc. gospodarstw posiadających dowolny samochód – wciąż pozostawia ogromne pole do wzrostu. Właśnie ta dysproporcja stała się impulsem dla rządu federalnego, który od tego roku planuje uruchomienie specjalnego programu dofinansowania zakupu i leasingu aut elektrycznych dla osób prywatnych.
Kluczowym elementem nowej strategii Berlina ma być specjalny bonus skierowany do rodzin oraz gospodarstw domowych o niższych dochodach. Ma on na celu przełamanie bariery wejścia, którą obecnie stanowią wysokie ceny zakupu nowych pojazdów elektrycznych. Statystyki Destatis potwierdzają, że obecni posiadacze aut "z wtyczką" to w dużej mierze osoby, które stać na fabrycznie nowe pojazdy. Aż 48,5 proc. gospodarstw posiadających auto elektryczne kupiło je jako nowe, a 45,2 proc. korzysta z leasingu (wliczając w to samochody służbowe z możliwością użytkowania prywatnego). Jedynie 15,2 proc. użytkowników zdecydowało się na zakup pojazdu używanego, co sugeruje, że rynek wtórny w tym segmencie wciąż nie jest wystarczająco rozwinięty, by stać się realną alternatywą dla mniej zamożnych konsumentów.
Rodziny z dziećmi liderami adopcji technologii
Interesujące wnioski płyną z analizy struktury demograficznej posiadaczy pojazdów elektrycznych. Okazuje się, że pary z dziećmi znacznie chętniej przesiadają się na napędy alternatywne niż pary bezdzietne. Według danych Destatis, 11,5 proc. gospodarstw domowych tworzonych przez pary z niepełnoletnimi dziećmi posiada co najmniej jedno auto elektryczne lub hybrydę plug-in.
Dla porównania, wśród par bez dzieci wskaźnik ten wynosi 7,5 proc. Najniższy stopień adaptacji nowej technologii obserwuje się u osób mieszkających samotnie – w tej grupie zaledwie 2,2 proc. gospodarstw zdecydowało się na napęd elektryczny, co może wynikać zarówno z kwestii finansowych, jak i mniejszego zapotrzebowania na duże, nowoczesne pojazdy rodzinne.
Liczba dzieci w gospodarstwie domowym również ma wpływ na statystyki, choć nie jest to zależność liniowa. Najwyższy odsetek (12,6 proc.) odnotowano w rodzinach z dwojgiem dzieci. W przypadku rodzin z jednym dzieckiem wskaźnik ten wynosi 10,6 proc., a przy trójce i większej liczbie potomstwa – 10,7 proc. Dane te sugerują, że dla niemieckich rodzin samochód elektryczny przestaje być jedynie nowinką technologiczną, a staje się praktycznym elementem codziennego funkcjonowania, o ile budżet domowy na to pozwala. Warto zauważyć, że ogólny wzrost zainteresowania tą technologią jest widoczny w danych dotyczących nowych rejestracji, które dostarcza Federalny Urząd Transportu Samochodowego (KBA).
Dynamiczny wzrost rynku w 2025 roku
Mimo wyzwań związanych z kosztami, rok 2025 przyniósł wyraźne odbicie w statystykach sprzedaży. Udział samochodów z napędem elektrycznym (BEV i Plug-in) w całkowitej liczbie nowych rejestracji wzrósł do 30,0 proc., co stanowi znaczący skok w porównaniu do 20,3 proc. odnotowanych w 2024 roku. W liczbach bezwzględnych oznacza to ponad 856 500 nowych pojazdów elektrycznych na niemieckich drogach w ciągu jednego roku. Szczególnie dynamicznie rośnie segment aut czysto akumulatorowych (BEV), które stanowiły 19,1 proc. wszystkich nowych rejestracji w 2025 roku, przy 13,5 proc. rok wcześniej. Łącznie w ubiegłym roku zarejestrowano ponad 545 100 nowych aut typu BEV.
Rozwój floty musi iść w parze z rozbudową infrastruktury, która w Niemczech wciąż wykazuje silne zróżnicowanie regionalne. Na dzień 1 stycznia 2025 roku w całym kraju dostępnych było około 160 000 publicznych punktów ładowania, z czego blisko 36 000 stanowiły szybkie ładowarki. Analiza mapy infrastrukturalnej zawartej w "Atlasie Niemiec" obnaża jednak głębokie podziały geograficzne. Najlepsza sytuacja panuje w Bawarii oraz Badenii-Wirtembergii, a także w powiatach położonych wzdłuż wybrzeża Morza Północnego. Zupełnie inaczej wygląda rzeczywistość we wschodnich krajach związkowych. W Meklemburgii-Pomorzu Przednim, Saksonii-Anhalt, Saksonii i Turyngii zagęszczenie punktów ładowania jest wciąż na relatywnie niskim poziomie.
Przekłada się to bezpośrednio na komfort użytkowania pojazdu. Choć średni czas dojazdu do najbliższej publicznej ładowarki wynosi w Niemczech około 7 minut, to rozpiętość tego wskaźnika jest ogromna. W aglomeracjach miejskich kierowcy potrzebują zazwyczaj od 2 do 5 minut, by podłączyć auto do prądu. Z kolei w regionach słabo zaludnionych czas ten może wydłużyć się nawet do 30 minut. Takie różnice w dostępności infrastruktury mogą skutecznie zniechęcać mieszkańców mniejszych miejscowości do rezygnacji z silników spalinowych, nawet jeśli byliby oni beneficjentami nowych programów dopłat.
Elektromobilność przestała być niszowym trendem, osiągając 30-proc. udział w nowych rejestracjach, ale jej dalszy rozwój zależy od demokratyzacji dostępu do tej technologii. Bez skutecznego wsparcia dla gospodarstw domowych o średnich i niskich dochodach, ekologiczna transformacja może zostać zahamowana przez bariery ekonomiczne i brak infrastruktury w uboższych regionach kraju. Planowane na ten rok dopłaty z bonusem dla rodzin mogą okazać się decydującym czynnikiem, który pozwoli na włączenie szerszych grup społecznych w proces odchodzenia od paliw kopalnych.