Nowa strategia inspekcji pracy? "To próba obejścia procedur"

Federacja Przedsiębiorców Polskich krytykuje sposób działania inspektorów pracy przy zamianie umów cywilnoprawnych w etaty. Wątpliwości ekspertów FPP budzą ankiety wręczane zatrudnionym "bez formalnego wszczęcia kontroli" w przedsiębiorstwie. "Nasz urząd zawsze działa w oparciu o przepisy" – odpowiada money.pl rzecznik prasowy Państwowej Inspekcji Pracy.

Nowa strategia inspekcji pracy? "To próba obejścia procedur"Nowa strategia inspekcji pracy? "To próba obejścia procedur"
Źródło zdjęć: © Adobe Stock | Seventyfour
Tomasz Setta

Od początku lipca tego roku inspektorzy pracy mają prawo do przekształcania umów cywilnoprawnych w etaty tam, gdzie zatrudnienie ma wszystkie cechy stosunku pracy. Państwowa Inspekcja Pracy w pierwszej kolejności przeprowadza kontrole w firmach na wniosek zainteresowanych pracowników. W drugiej fazie podmioty do kontroli będzie typować sama inspekcja, dzięki wykorzystaniu informacji z baz danych Krajowej Administracji Skarbowej i Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.

Zatrudnieni otrzymują ankiety. "Bez kontroli"

Zdaniem Federacji Przedsiębiorców Polskich postępowanie części inspektorów budzi wątpliwości. W ramach organizacji pojawiły się sygnały, że Państwowa Inspekcja Pracy – jeszcze przed formalnym wszczęciem kontroli – wręcza zatrudnionym w danej firmie kwestionariusz dotyczący warunków pracy. Chodzi o tzw. listę samokontroli, która miała ułatwić rozstrzygnięcie, czy dana forma zatrudnienia wymaga umowy o pracę, czy umowy cywilnoprawnej.


WIDEO
Zmiana na umowę o pracę. Szef PIP: tak będziemy działać do końca roku

FPP: inspekcja nie ma podstaw prawnych

Prof. Grażyna Spytek-Bandurska z FPP tłumaczy, że Państwowa Inspekcja Pracy może zgodnie z prawem kierować takie ankiety do przedsiębiorców, ale nie bezpośrednio do osób zatrudnionych w danym miejscu pracy. – Nie wiemy, jaka jest podstawa prawna do takich działań. Nie jest to ani postępowanie kontrolne, ani prewencyjne – komentuje ekspertka. – W naszej ocenie to próba obejścia procedur kontrolnych – dodaje.

Podkreśla przy tym, że przywoływany w tej sprawie art. 23 ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy nie zezwala inspektorom na takie praktyki. Ten mówi bowiem o tym, do czego urzędnicy PIP mają prawo "w toku postępowania kontrolnego", a nie przed jego formalnym rozpoczęciem.

Takie działanie wiąże się najpierw z uprzedzeniem podmiotu kontrolowanego, z przedstawieniem się inspektora, z przekazaniem upoważnienia do podejmowania czynności kontrolnych. W naszej ocenie powołanie się na ten przepis jest nadużyciem – komentuje prof. Grażyna Spytek-Bandurska.

Ekspertka FPP zwraca uwagę na to, że inspektorzy mają prawo do przeprowadzania niezaplanowanych kontroli "ad hoc", zwykle w sprawach dotyczących zagrożenia życia lub zdrowia. – Ale również w tej sytuacji inspektorzy pracy są zobowiązani do okazania legitymacji służbowej potwierdzającej ich tożsamość. Musi być ku temu uzasadniona podstawa prawna – wyjaśnia.

Z naszych informacji wynika, że przedsiębiorca nie był uprzedzany o tym, że inspektor pracy pojawił się nagle na terenie przedsiębiorstwa i rozdaje takie ankiety. Nie ma również mowy o tym, czemu mają służyć zadawane pytania. Ponadto właściwe organy inspekcji pracy mogą podejmować czynności sprawdzające, ale po umożliwieniu zajęcia stanowiska obu stronom stosunku prawnego – wylicza prof. Spytek-Bandurska.

Jak wiele sygnałów o podobnych przypadkach trafiło dotąd do organizacji? – Mówimy o skali od dziesięciu do kilkunastu takich przypadków – wylicza przewodniczący FPP Marek Kowalski. – Mam nadzieję, że to przejaw aktywności jakiegoś nadgorliwego inspektora w miejscowości "x", a nie systemowe działanie. Zwrócimy się w tej sprawie do Państwowej Inspekcji Pracy z prośbą o wyjaśnienia – dodaje.

Do wątpliwości podnoszonych przez FPP odniósł się na prośbę money.pl rzecznik prasowy Państwowej Inspekcji Pracy Mateusz Rzemek. "Ankieta przedstawiona przez przedstawicieli Federacji Przedsiębiorców Polskich to zestaw pytań, którymi posługujemy się podczas kontroli i stanowi pomocnicze narzędzie dla inspektorów pracy wykorzystywane podczas takiego postępowania" – przekazał nam rzecznik PIP.

"Tuż po konferencji FPP nawiązaliśmy bezpośredni kontakt z przedstawicielami Federacji, aby ustalić szczegóły dotyczące przekazanych informacji, ponieważ Państwowa Inspekcja Pracy jako urząd zawsze działa w oparciu o przepisy i procedury. Wszelkie naruszenia tych zasad nie są tolerowane" – dodaje Mateusz Rzemek.

Jak tłumaczy, federacja nie przedstawiła inspekcji żadnych informacji pozwalających na zweryfikowanie miejsca i czasu, w którym taka ankieta miałaby zostać przedstawiona zatrudnionym, jeszcze przed formalnym rozpoczęciem kontroli. "Znacznie utrudnia to weryfikację takich zarzutów. Bez tych dodatkowych wskazówek nie mamy możliwości odnieść się do tych doniesień" – komentuje rzecznik.

"Jesteśmy w kontakcie z Federacją Przedsiębiorców Polskich, aby wyjaśnić wszelkie zarzuty w stosunku do inspektorek i inspektorów pracy prowadzących kontrole" – zapewnia nas przedstawiciel Państwowej Inspekcji Pracy.

Pełne oskładkowanie umów rozwiąże problem?

Praktyki inspektorów, sygnalizowane przez przedsiębiorców, krytykuje główny ekonomista FPP Łukasz Kozłowski. – Można odnieść wrażenie, że Państwowa Inspekcja Pracy chce w ten sposób maksymalizować efekt związany z przekształcaniem umów cywilnoprawnych w umowy o pracę – ocenia.

Twierdzi również, że zasadniczym błędem reformy PIP było uprawnienie inspekcji do kontrolowania form zatrudnienia. Jego zdaniem znacznie lepszym rozwiązaniem byłoby pełne oskładkowanie umów zlecenia. Jak tłumaczy, dziś to Państwowa Inspekcja Pracy decyduje, gdzie pojawi się z taką kontrolą i jaki będzie jej wynik. Tymczasem jednolite przepisy o kosztach pracy mogłyby wyeliminować zarzut o arbitralność tych decyzji.

Reforma PIP polskim kamieniem milowym

Według eksperta z radaru inspekcji znikają dziś małe i mikrofirmy, których w gospodarce jest najwięcej. – Mamy dziś 24-krotnie większe prawdopodobieństwo skontrolowania firmy dużej lub średniej. To może być dodatkowy impuls do tego, żeby nasz sektor gospodarczy był nadal rozdrobniony – ocenia główny ekonomista FPP.

Ostrzegaliśmy przed tym w momencie podjęcia prac nad tą ustawą. Będziemy mieli dwutorowy rynek pracy, czyli (także takie – red.) przedsiębiorstwa, w których inspektorzy pracy się nie pojawią, gdzie wciąż będą stosowane rozwiązania prawne, które w wyniku decyzji ustawodawcy cieszą się przywilejem w postaci niższych kosztów pracy – mówi Łukasz Kozłowski z Federacji Przedsiębiorców Polskich.

Reforma Państwowej Inspekcji Pracy – w tym uprawnienie inspektorów do zamiany umów cywilnoprawnych w umowy o pracę – była jednym z kamieni milowych polskiego Krajowego Planu Odbudowy. Pod koniec lipca prezydent Karol Nawrocki, w trybie kontroli następczej, zwrócił się z wnioskiem do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie nowych przepisów pod kątem ich zgodności z ustawą zasadniczą.

Wybrane dla Ciebie