Takie zmiany zakłada projekt nowelizacji niektórych ustaw w celu wprowadzenia funduszu partycypacyjnego, autorstwa Ministerstwa Klimatu i Środowiska. Obecnie działające przepisy zakładają, że firmy inwestujące w farmy wiatrowe mają obowiązek udostępnienia części planowanej mocy mieszkańcom gminy, tak aby mogli oni korzystać z niej w formule prosumenta wirtualnego. Jednak według resortu klimatu ten mechanizm jest zbyt skomplikowany, a dodatkowo wymaga od mieszkańców wniesienia wkładu finansowego rzędu ponad 7 tys. zł za 1 kW mocy.
"Celem projektu jest wprowadzenie nowego mechanizmu gratyfikacji, który będzie prosty, a co za tym idzie dostępny dla mieszkańców żyjących w sąsiedztwie elektrowni wiatrowych. Nowy mechanizm nie będzie się wiązać z jakimikolwiek nakładami finansowymi po stronie mieszkańców" - czytamy w założeniach do projektu.
WIDEOPensja dla rodziców zamiast 800 plus. Tego chcą ludzie Morawieckiego
Resort klimatu chce, by inwestor miał obowiązek utworzenia funduszu partycypacyjnego, z którego finansowane będą świadczenia dla właścicieli budynków i lokali mieszkalnych położonych w promieniu do 1000 m od elektrowni wiatrowej. Fundusz miałby funkcjonować przez cały okres eksploatacji instalacji – do czasu uzyskania prawomocnej decyzji o pozwoleniu na rozbiórkę, co w praktyce oznacza około 25 lat. Zasilanie funduszu będzie następować corocznie ze środków wytwórcy, w wysokości 20 tys. zł rocznie na każdy 1 MW mocy zainstalowanej, z coroczną waloryzacją o wskaźnik inflacji.
"Jeżeli po wypłatach w danym roku pozostaną niewykorzystane środki, będą one przekazywane gminie, na której obszarze znajduje się elektrownia wiatrowa. Rozwiązanie to ma zapewnić, że korzyści z inwestycji będą odczuwalne nie tylko bezpośrednio przez najbliższych mieszkańców, lecz także w skali lokalnego samorządu" - czytamy w założeniach do projektu.
Wcześniej rząd umieścił zmiany w zawetowanej ustawie wiatrakowej
Przepisy dotyczące tworzenia funduszu partycypacyjnego przez inwestorów z branży energetyki wiatrowej zawarte były w nowelizacji tzw. ustawy wiatrakowej, która miała skrócić minimalną dopuszczalną odległość nowych turbin wiatrowych od budynków mieszkalnych do 500 m z 700 m. Ustawę zawetował w sierpniu 2028 r. prezydent Karol Nawrocki.
Źródło: PAP