Orlen obniży marże? Eksperci studzą entuzjazm premiera
Premier zapowiedział, że Orlen może wykorzystać marże, by ograniczyć wzrost cen paliw w czasie wojny na Bliskim Wschodzie. Eksperci w rozmowie z money.pl studzą jednak nastroje. Wskazują na ograniczone możliwości spółki i ryzyka dla rynku.
Premier Donald Tusk we wtorek przed posiedzeniem rządu zapewniał, że w związku z eskalacją na Bliskim Wschodzie w Polsce nie ma zagrożenia brakiem paliw, a sytuacja jest "absolutnie stabilna". Zapowiedział też, że Orlen - jako "główny aktor" rynku energetycznego w kraju - może użyć narzędzi finansowych, w tym związanych z marżą, by ewentualne skoki cen ropy "nie odbiły się w sposób masywny i bardzo dokuczliwy na cenach paliwa w Polsce".
Eksperci, z którymi rozmawiał money.pl, zwracają jednak uwagę na pewne ograniczenia.
"20-30 groszy i to wszystko"
Zdaniem Dawida Czopka, analityka rynków surowcowych, eksperta Polaris FIZ, realne możliwości obniżek cen przez państwowy koncern są niewielkie.
- Orlen może zejść z marży, bo miał marże dosyć wysokie i to właściwie jedyne co widzę. Ale pamiętajmy o jednym: były prezes Daniel Obajtek próbował opłacić ceny rynkowe i kończy się to wtedy brakiem paliw. Orlen ma możliwości obniżki jakieś 20-30 groszy na litrze, ale to wszystko. Większe możliwości ma rząd, bo może obniżać podatki, akcyzę. Marży rafineryjnej Orlen też nie jest w stanie obniżyć, bo będzie brakowało paliwa - stwierdza Czopek.
Sprzedaje loty dla bogaczy. Tych klientów nie obsługuje
Przypomnijmy: we wrześniu 2023 dystrybutory paliwa na stacjach Orlenu masowo oznaczano kartkami informującymi o rzekomych "awariach", które w rzeczywistości okazały się być przykrywką dla braku paliwa. Powodem deklarowanym przez spółkę były niedziałające urządzenia. Eksperci wskazywali na inny powód - "ręczne" obniżenie cen przed wyborami parlamentarnymi. Cena paliwa była na tyle niska, że Polacy kupowali je celowo, co miało prowadzić do niedoborów.
Były prezes Orlenu Daniel Obajtek w rozmowie z money.pl argumentował, że gdyby koncern zdecydował się wówczas na radykalne ograniczenie sprzedaży lub znaczącą podwyżkę cen, sytuacja stałaby się jeszcze bardziej dramatyczna. Zapytany o wykorzystanie rezerw strategicznych, Obajtek uchylił się od jednoznacznej odpowiedzi, podkreślając jedynie, że wszystkie działania Orlenu były w pełni uzasadnione i udokumentowane.
"Spółka w rozkroku"
Na prawne i rynkowe uwarunkowania zwraca uwagę także Jakub Wiech, ekspert ds. energetyki, szef serwisu Energetyka24.
- Tutaj tak naprawdę poruszamy się po bardzo grząskim gruncie. Spółka prawa handlowego, jaką jest Orlen, ma swoje priorytety wobec innych akcjonariuszy. Jest zobowiązana do postępowania w zgodzie np. z Kodeksem spółek handlowych, więc trudno mi wskazać, co może Orlen zrobić na takie - bądź co bądź polityczne - polecenie - wskazuje.
Byłbym na miejscu szefa rządu bardzo ostrożny, mówiąc takie rzeczy na temat marży, gdyż tego rodzaju sugestie rodzą automatyczne pytanie: dlaczego, jeżeli można ją obniżyć na zawołanie, nie była obniżona do tej pory? Albo: gdzie są granice, które można zastosować, jeżeli chodzi właśnie o obniżanie takich wskaźników? - ocenia Wiech.
Ekspert dodaje, że Orlen funkcjonuje w specyficznej formule.
- Spółka akcyjna i inne spółki prawa handlowego są po to, żeby zarabiać. Ja rozumiem, że Orlen ma specyficzną pozycję w Polsce, bo jest traktowany trochę jako spółka państwowa wkomponowana w państwową część gospodarki. Obecnie obracamy się w takiej specyfice, że spółka jest akcyjna, ale często postrzega się ją jako wykonawcę woli państwa. Jesteśmy w rozkroku. To jest problematyczne i to rodzi takie sytuacje, jak obecnie - przekonuje.
Wiech wskazuje także na ryzyko związane z regionalnym charakterem rynku paliw. - Musimy pamiętać, że takie nośniki energii jak paliwa, to są dobra, którymi się handluje regionalnie. I na rynku europejskim sztuczne obniżenie cen paliw w jednym kraju wynikające z manewrów przy marży, mogłoby spowodować odpływ tych paliw z Polski - po prostu doszłoby do wydrenowania polskiego rynku na rynki ościenne, gdzie te paliwa byłyby droższe - tłumaczy Wiech.
- Jeżeli chodzi o dalszy rozwój sytuacji w Iranie, to może się ona zmienić naprawdę z dnia na dzień. Więc mimo wszystko sugerowałbym pewną powściągliwość, jeżeli chodzi o deklarowanie takich planów, czyli obniżki tego czy innego komponentu wpływającego na cenę paliwa. Oczywiście, dobrze, żeby rząd miał pewne scenariusze na wypadek kryzysu, ale z ogłaszaniem ich można się jeszcze wstrzymać - podsumowuje ekspert.
We wtorek, po słowach Donalda Tuska ws. Orlenu wypowiedzianych przed posiedzeniem rządu, kurs spółki spadł o ponad 5 proc. Ruch ten wymazał w całości wcześniejsze wzrosty, które pojawiły się po tym, jak rynki zaczęły wyceniać weekendowe ataki w regionie Bliskiego Wschodu.
Magda Żugier, dziennikarka money.pl