Paraliż eksportu ropy z Wenezueli. Stoją tankowce zmierzające m.in. do USA
Według informacji podanych przez agencję Reutera, eksport ropy naftowej z Wenezueli jest sparaliżowany. Handel spadł do minimum już w związku z blokadą tankowców z tzw. floty cieni, a sytuacja pogorszyła się po pojmaniu dyktatora Nicolasa Maduro przez armię USA.
W nocy z piątku na sobotę (2 na 3 stycznia 2026 r.) doszło do ataku USA na Wenezuelę. Podczas operacji, w którą zaangażowane było m.in. Delta Force, na rozkaz prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa pojmano wenezuelskiego dyktatora Nicolasa Maduro i jego małżonkę.
Eksport ropy naftowej z Wenezueli, który i tak był już na niskim poziomie w związku z wcześniejszymi restrykcjami, został całkowicie wstrzymany. Jak poinformowała agencja Reutera, cztery źródła bliskie operacjom, kapitanowie czekają na zgodę na wypłynięcie.
Amerykańskie działania wejścia w życie embarga nastąpiły po przewiezieniu prezydenta Nicolasa Maduro ze stolicy Wenezueli Caracas oraz zapowiedziach transformacji politycznej w kraju.
Nie gryzie się w język. "Na budowie najważniejsza jest modlitwa"
Możliwy paraliż wydobycia
Prezydent Trump podczas sobotniej konferencji prasowej podkreślił, że blokada tankowców jest w pełni obowiązująca. Statki, które miały dostarczyć ropę i paliwa m.in. do USA oraz Azji, pozostają w portach.
Według TankerTrackers.com, w głównym porcie naftowym Wenezueli, Jose, wstrzymano wszystkie załadunki. Zawieszenie eksportu, obejmujące również tankowce czarterowane przez amerykańskiego giganta Chevron, może zmusić do ograniczenia wydobycia ropy z powodu szybkiego zapełniania się zbiorników.
Zarówno wenezuelski koncern PDVSA, jak i Chevron nie udzieliły Reuterowi komentarza w sprawie zaistniałej sytuacji.
Według danych śledzenia statków cytowanych przez Bloomberga, Wenezuela wysyłała w w 2025 roku średnio około 630 tys. baryłek ropy dziennie. Zdaniem agencji eskalacja nie musi prowadzić do gwałtownego wzrostu cen. Wenezuela odpowiada za mniej niż 1 proc. światowej produkcji ropy, a analitycy wskazują na ryzyko globalnej nadpodaży.
Jonathan Bass, ekspert sektora energetycznego i szef Argent LNG, ocenia, że obecna sytuacja stanowi krytyczny punkt zwrotny dla globalnej infrastruktury przesyłowej i bezpieczeństwa dostaw. Stabilizacja kraju, który dysponuje największymi na świecie potwierdzonymi rezerwami ropy naftowej, wynoszącymi około 303 miliardy baryłek, może całkowicie przedefiniować globalne strategie inwestycyjne i politykę surowcową mocarstw.
Źródło: PAP