"Pierwsza osoba w Polsce ukarana za mówienie patodeweloperka". Firma wygrała w sądzie

Słowo "patodeweloperka" było nieuzasadnione wobec dewelopera - tak uznał sąd pierwszej instancji, stając po stronie Dom Development w sporze z aktywistą Miasto jest Nasze. Działacz odwołał się od wyroku.

Stock Arkadiusz Zi�?ek
Fot. Arkadiusz Ziolek/East News. Warszawa.
n/z Nowe bloki mieszkalne na warszawskie Woli.
ARKADIUSZ ZIOLEKSąd uznał, że dobra osobiste Dom Development zostały naruszone przez aktywistę
Źródło zdjęć: © East News | ARKADIUSZ ZIOLEK

Jan Mencwel z Miasto jest Nasze ogłosił w czwartek w swoich mediach społecznościowych, że "mamy pierwszą osobę w Polsce ukaraną za mówienie patodeweloperka".

Opublikował fragmenty wyroku dotyczącego Stefana Gardawskiego, który został pozwany przez Dom Development za naruszenie dóbr osobistych. W uzasadnieniu czytamy, że "słowo patodeweloperka użyte w stosunku do powoda jest obraźliwe i nie znajduje żadnego uzasadnienia".

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Na obciachu zarobiła miliony! Polacy pokochali klapki Kubota - Alina Sztoch w Biznes Klasie

Mencwel wyjaśnia, że sprawa sięga 2016 roku, kiedy Warszawa sprzedała działkę Dom Development. Przy transakcji nie przedłożono wymaganej zgody konserwatora zabytków, a sprawę nagłośnił Stefan Gardawski. Na dewelopera została nałożona kara w wysokości 37 mln zł. Z powodu błędów proceduralnych została jednak uchylona.

Dom Development pozwał Stefana Gardawskiego. Sąd pierwszej instancji uznał, że aktywista naruszył dobra osobiste Dom Development. Nakazał mu skasować i przeprosić za dwa z trzech wpisów. Gardawski ma także zapłacić 5 tys. zł na wskazaną fundację. Od wyroku się odwołał, a pod swoimi wpisami umieścił informację: "niniejszy wpis jest przedmiotem postępowania o ochronę dóbr osobistych przed Sądem Okręgowym w Warszawie".

Stefan przez ujawnianie niewygodnych faktów o DD miał nieomal doprowadzić do upadku największego dewelopera w Polsce. Klienci byli o krok od zaprzestania kupowania jego mieszkań! Rzecz jasna apartamenty w inwestycji sprzedały się "na pniu" jeszcze przed końcem budowy - pisze zbulwersowany Jan Mencwel.

W uzasadnieniu wyroku, który upublicznił aktywista czytamy, że wypowiedzi Gardawskiego "godziły w renomę powoda, a ich konsekwencją mogła być faktyczna utrata klientów i kontrahentów. Na skutek akcji pozwanego, mogliby oni utracić zaufanie do powoda i nie nabywać jej produktów, bądź nie współpracować z nią na płaszczyźnie handlowej".

Zwróciliśmy się do Dom Development z prośbą o komentarz ws. wyroku sądu.

Wybrane dla Ciebie