Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Konrad Bagiński
Konrad Bagiński
|

"Po wydaniu 3 tysięcy powiedziałem stop". Ile kosztuje utrzymanie zwierzęcia?

846
Podziel się:

Polacy podczas pandemii pokochali zwierzęta. Nowy dom znalazły tysiące psów i kotów ze schronisk i hodowli. Weterynarze z jednej strony zacierają ręce, z drugiej martwią się tym, co będzie za kilka lat – bo koszty leczenia i utrzymania zwierzaka są na tyle wysokie, że wiele osób rezygnuje z profesjonalnej opieki.

"Po wydaniu 3 tysięcy powiedziałem stop". Ile kosztuje utrzymanie zwierzęcia?
Weterynarze mają pełne ręce roboty, ale coraz mniej osób stać na ich usługi. (pxhere.com)

- Tu sto złotych, tam sto złotych. Podliczyłem, pytam żonę, czy chce wiedzieć, ile wyszło. Odmówiła. W ciągu dwóch miesięcy wydaliśmy na psa jakieś trzy tysiące złotych – mówi w rozmowie z money.pl Krzysztof z Pruszkowa. Zgłosił się do nas za pośrednictwem #dziejesie.

Opowiada, że najpierw chcieli wziąć zwierzaka ze schroniska, ale formalności i duża konkurencja sprawiły, że w końcu jego rodzina (on, żona, trójka dzieci) kupiła psa z hodowli. To suczka rasy spaniel myśliwski, na imię jej Palinka. Kosztowała 3 tysiące złotych, ale przynajmniej było wiadomo, jaki będzie miała charakter. To dla wielu nabywców psów ma kluczowe znaczenie, szczególnie tych, którzy mają małe dzieci.

Zobacz także: Udaremnili przemyt rasowych kociąt. Nagranie z przejścia granicznego w Medyce

Palinka to jeden z tysięcy "psów pandemii". Hodowcy w tym okresie naprawdę się obłowili – w grudniu 2020 r. ceny zwierząt domowych były w Polsce o prawie 30 proc. wyższe niż rok wcześniej. A wiele hodowli prowadziło zapisy na szczeniaki, chociaż suczka nie była jeszcze w ciąży.

Z pieniędzy nowych właścicieli psów i kotów skorzystali też weterynarze. Oni jednocześnie się cieszą i martwią. Dziś mają co robić, ich obroty rosną.

– Problemem jest to, co przyniesie przyszłość. Już dziś widzimy, że wielu osób po prostu nie stać na szczepienia, leczenie. Pytają dlaczego tak drogo, że przecież USG u człowieka to jest góra 100 złotych, to dlaczego u psa kosztuje kilka razy więcej. A potem i tak nie przychodzą, bo albo nie mają pieniędzy, albo uważają, że chcemy za dużo – wyjaśnia w rozmowie z money.pl Adam Jarczyński, weterynarz.

Dodaje, że aparat do USG człowieka i psa to to samo urządzenie, ale w przychodni dla ludzi jest częściej używany i szybciej się zwróci. W przychodni weterynaryjnej jest używany rzadziej.

Wysokie koszty utrzymania zwierzęcia są faktem. Pan Krzysztof po dwóch miesiącach podliczył koszty i oniemiał. Wydali na leczenie ok. 3 tys. zł.

– USG łapy kosztowało ponad 600 zł, do tego pogłębione badania krwi, moczu, wszystkie wizyty. W efekcie wydaliśmy 3 tys. zł na psa, który jest zdrowy. A co by było, gdyby poważnie zachorował – opowiada Krzysztof. Śmieje się, że trójka jego dzieci nie miała tylu badań, co pies.

– Oczywiście rozumiem różnicę. Dziecko powie mi, co je boli, czy czuje się źle. Pies nie. I nie zamierzam pozbawiać zwierzaka opieki i leczenia. To nasza odpowiedzialność, obowiązek – mówi.

Jarczyński dodaje, że koszty utrzymania zwierzęcia są faktycznie wysokie. W Polsce mało popularne są jeszcze ubezpieczenia zdrowotne dla psów, kotów i innych domowych futrzaków.

– Gabinety weterynaryjne często mierzą się z problemem ludzi, których nie stać na leczenie swojego zwierzęcia. Czasem da się rozłożyć płatność na raty, czasem ominąć niektóre badania. Ale weterynarz też musi z czegoś żyć, utrzymywać personel, klinikę a poza tym musi działać wedle reguł sztuki – mówi weterynarz.

Ile kosztują zabiegi psów i kotów?

Wspomniane USG łapy Palinki kosztowało ponad 600 zł. Operacja złamanej łapy czy zwyrodnienia stawu u kota potrafi kosztować 2000-3000 zł. Wykastrowanie kocura to koszt ok. 200 złotych, sterylizacja kotki – ok. 300 zł. U psów jest drożej – to przynajmniej 500 złotych.

Badania krwi to minimum kilkadziesiąt złotych, poszerzone – sto kilkadziesiąt do dwustu. Podobną cenę zapłacimy za szczepienia. A naprawdę poważne koszty poniesiemy, gdy zwierzak zachoruje. Wtedy rachunki idą w tysiące.

– Niestety takie są realia. Leczenie zwierząt wbrew pozorom nie jest łatwiejsze niż leczenie ludzi. Wiele razy – mimo dużego doświadczenia – musimy albo działać na oślep, albo zlecać badania. Zwierzęta nie mówią, nie uzyskamy od nich precyzyjnych informacji o samopoczuciu, bólu. A diagnostyka kosztuje – mówi z kolei Adam Jarczyński.

Dodaje, że weterynarze na co dzień spotykają się z osobami, których nie stać na leczenie pupila albo po prostu nie chcą wydawać na nie pieniędzy.

– I to nie są dla nas łatwe sytuacje. Wielokrotnie nie mamy pojęcia, jak z nich wybrnąć. Czasem wiem, że zwierzę wróci do mnie za kilka dni czy tygodni w jeszcze gorszym stanie, bo ktoś nie ma pieniędzy albo nie chce ich wydać. Dlatego tak obawiamy się tego, co przyniosą kolejne miesiące i lata – dodaje weterynarz.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(846)
Gosik
miesiąc temu
A może ktoś mi powiedzieć ile kosztują leki na lambliozę? mój piesio choruje na to już ponad miesiąc i też było sporo wizyt u weterynarza i wizyty nie przekraczały 300 zł. Ale najbardziej zaskoczyło mnie to że poszłam tylko po tabletki i skasowali mnie na 345 zł bez psa bez konsultacji. Po prostu weszłam po za kolejką aby odebrać leki.To chyba już przesada żeby 30 tabletek kosztowało tyle pieniędzy. Na to wychodzi że jedna tab.to koszt 10 zł. No ale co zrobić trzeba chłopaka leczyć tym bardziej że jest on ze schroniska, biedulek swoje przeżył. Lecz na pewno zmieniamy weterynarza.
Balbina
2 miesiące temu
Dodam że moja sunia ma chorobę Cuchinga , droga to choroba ale po diagnozie i rozpoczęciu leczenia poprawa nastąpiła szybko i sunia ma 16 lat i jest w dobrym stanie Lek Vetoryl ma ostatnio cenę stałe rosnącą zależną od kursu euro (niestety) Kuracja na dziś to 280 zł na miesiąc
Balbina
2 miesiące temu
Wszystko z rozsądkiem , dowiedzieć się u kilku lekarzy o cenę, ja miałam 4 wet. w okolicy i u każdego inna cena, miałam wybór i trafiłam na weterynarz z umiarkowanym cennikiem ,ale bez usg i innego drogiego sprzętu, w przypadku koniecznego prześwietlenia czy usg korzystam z lekarzy w uniwersytecie przyrodniczym z doskonałego sprzętu i wiedzy uniwersyteckiej , przekłada się to na szybką i dokładną diagnozę bez zbędnego wielo,różnego diagnozowania i wydawania pieniedzy
Michalina
3 miesiące temu
Koles kupuje psa z hodowli a potem zaluje na weta? Ja wole nie jesc, ale nie bede patrzec jak moj pies cierpi!!
Anna
3 miesiące temu
To prawda, usługi weterynaryjne są drogie, ale ci lekarze musieli dużo zainwestować w wiedzę, sprzęt itp. Też muszą z czegoś żyć, utrzymać rodzinę i nie splajtować po miesiącu. A zarzuty, że jak właściciel nie chce zapłacić to wet ma leczyć "pro bono"- dla idei? I co, własne dzieci ma nakarmić powołaniem? To czemu szanowni państwo nie powiedzą fryzjerowi, ze jeżeli jest prawdziwym pasjonatem to ma strzyc za darmo tych co nie zapłacą?
...
Następna strona