Podwyżki w budżetówce. Jest nowa propozycja ministry pracy

Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, szefowa resortu rodziny, pracy i polityki społecznej, chce, by pensje w budżetówce wzrosły w przyszłym roku o 7,8 proc. To blisko dwa razy więcej niż proponuje resort finansów - ustalił money.pl. Dziemianowicz-Bąk wysłała w środę pismo do KPRM ze swoim stanowiskiem w tej sprawie przed dzisiejszą Radą Ministrów.

Minister pracy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk chce, żeby podwyżki dla budżetówki były większe niż planuje Ministerstwo FinansówMinister pracy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk chce, żeby podwyżki dla budżetówki były większe niż planuje Ministerstwo Finansów
Źródło zdjęć: © East News | Krzysztof Kaniewski/REPORTER
Grzegorz OsieckiTomasz Żółciak

Rząd ma w czwartek dyskutować w sprawie ustalenia wskaźnika podwyżek płac w budżetówce oraz propozycji płacy minimalnej.  

Podwyżki w budżetówce. Dwie propozycje

Jak słyszymy od rozmówcy związanego z Lewicą, zdaniem szefowej resortu rodziny i pracy Agnieszki Dziemianowicz-Bąk, pensje dla budżetówki powinny procentowo rosnąć podobnie jak płaca minimalna, stąd propozycja podwyżki o 7,8 proc. - Ta propozycja to także efekt wsłuchania się w postulaty strony związkowej, ale warto zwrócić uwagę, że to o połowę mniej niż chcą związki - zauważa nasz rozmówca. Dziemianowicz-Bąk wychodzi z taką propozycją w kontrze do resortu finansów.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Kto rządzi w strefie euro? Eksperci o przyszłości NBP i RPP

Ministerstwo Finansów bowiem wyszło z własną propozycją podwyższenia płac w przyszłym roku o 4,1 proc., czyli tyle, ile wynosi prognozowana na przyszły rok inflacja (to także wzrost zgodny z ustawowym minimum). Z kolei związkowcy w Radzie Dialogu Społecznego chcą, by pensje w budżetówce wzrosły o 15 proc.

Przy okazji, to niejedyna różnica zdań w rządzie - w sprawie płacy minimalnej MF proponuje najniższy możliwy ustawowo wzrost tej pensji, która miałaby wynieść w przyszłym roku 4595 zł, z kolei resort rodziny i pracy liczy nieco inaczej i wskazuje, że powinno to być 4626 zł. Propozycja resortu finansów oznacza wzrost o 6,8 proc., a resortu rodziny o 7,6 proc. 

Stanowisko rządu w obu sprawach jest istotne, bo to z nim gabinet Tuska pójdzie do Rady Dialogu Społecznego. Nie można wykluczyć, że propozycja MF wskaźnika podwyżki w budżetówce o 4,1 proc. jest wyjściowa, ze świadomością, że w trakcie negocjacji będzie trzeba ją podnieść. 

Rządowe tarcia dot. podwyżek dla budżetówki? Ofensywa Lewicy

Propozycja lewicowej minister ma podwójny kontekst. Po pierwsze, widać, że sprawy płacowe kolejny raz mogą wywołać nieporozumienia lub nawet spór w rządzie. Niedawno minister rodziny i pracy dość niespodziewanie wyszła z deklaracją dotyczącą docelowego wzrostu pensji minimalnej jako 60 proc. przeciętnego wynagrodzenia. To natychmiast zostało zinterpretowane jako podwyżka tej pensji do prawie 4900 zł, czyli wzrost o 10 proc.

Niedługo po tym premier Donald Tusk uciął temat i stwierdził, że wzrost będzie, ale o 5 proc. Agnieszka Dziemianowicz-Bąk próbowała załagodzić sprawę, tłumacząc, że miała na myśli unijną dyrektywę o minimalnych wynagrodzeniach, którą trzeba będzie wdrożyć do listopada i określić tzw. wartości referencyjne takiej płacy. Podkreślała przy tym, że to propozycja na przyszłość. Mimo wszystko mieliśmy kilka dni komunikacyjnego zamieszania w tej sprawie.

Po drugie, propozycja, z którą teraz wychodzi szefowa resortu pracy, to kolejny aspekt, w którym Lewica - mocno poobijana po ostatnich wyborach europejskich - zamierza ostrzej upominać się o realizację swoich propozycji programowych. Propozycja złożona przez Agnieszkę Dziemianowicz-Bąk jest w otwartej kontrze do tego, co proponuje minister finansów Andrzej Domański, a to oznacza, że na rządzie może dojść do "próby sił" pomiędzy obojgiem ministrów. Tym bardziej że mowa o przyszłorocznym budżecie, który - w przeciwieństwie do tegorocznego, odziedziczonego po rządzie Mateusza Morawieckiego - będzie w całości skonstruowany przez obecną ekipę rządzącą. A zwłaszcza ministra Domańskiego, który może stawiać tamę kosztownym pomysłom koalicjantów.

Lewica przyjęła podobnie konfrontacyjną postawę w przypadku szykowanej ustawy o związkach partnerskich. Ministra ds. równości Katarzyna Kotula chce, by był to projekt rządowy, ale nie chcą się na to zgodzić ludowcy. Dlatego Lewica postawiła sprawę tak, że jeśli do końca czerwca nie uda się osiągnąć porozumienia w sprawie projektu rządowego, ugrupowanie wyjdzie z projektem poselskim.

Grzegorz Osiecki, Tomasz Żółciak, dziennikarze money.pl

Wybrane dla Ciebie
Premier uspokaja, a ceny diesla wystrzeliły. Tak nie było od 2023
Premier uspokaja, a ceny diesla wystrzeliły. Tak nie było od 2023
Dostawy gazu do Polski po decyzji Kataru. Minister reaguje
Dostawy gazu do Polski po decyzji Kataru. Minister reaguje
Ponad 7100 zł. Tak zarabiają Polacy. GUS pokazał medianę
Ponad 7100 zł. Tak zarabiają Polacy. GUS pokazał medianę
Rusza nowy program dla firm z sektora obronnego
Rusza nowy program dla firm z sektora obronnego
Chaos na Bliskim Wschodzie grozi globalną recesją? Ekonomiści zabierają głos
Chaos na Bliskim Wschodzie grozi globalną recesją? Ekonomiści zabierają głos
Trump proponuje eskortę tankowców. Eksperci: łatwy cel ataków
Trump proponuje eskortę tankowców. Eksperci: łatwy cel ataków
Ruch tankowców praktycznie zamarł. Ta animacja mówi wszystko
Ruch tankowców praktycznie zamarł. Ta animacja mówi wszystko
Zwrot na giełdzie w Warszawie. Tak otworzyły się rynki
Zwrot na giełdzie w Warszawie. Tak otworzyły się rynki
Ewakuacja z Bliskiego Wschodu. Te kraje proszą UE o pomoc
Ewakuacja z Bliskiego Wschodu. Te kraje proszą UE o pomoc
UOKiK interweniuje ws. PSE i OZE. "Napływają skargi"
UOKiK interweniuje ws. PSE i OZE. "Napływają skargi"
Szykują kilka ważnych zmian w podatkach. Są projekty
Szykują kilka ważnych zmian w podatkach. Są projekty
Nowy cel UE. Raport: tylko te kraje dają radę
Nowy cel UE. Raport: tylko te kraje dają radę