Ubrania położone na wadze, politycy i przedstawiciele branży patrzący, ile w praktyce znaczy 10 kilogramów towaru. Tak wyglądał jeden z ostatnich sejmowych akcentów sporu o objęcie odzieży i obuwia systemem SENT, czyli elektronicznym nadzorem transportu.
Ważenie ubrań w Sejmie. Kontrowersje wokół SENT
Akcję nagłaśniali w sieci wyłącznie parlamentarzyści Konfederacji, m.in. poseł Bartłomiej Pejo. Jak relacjonował, ważenie odbyło się przy przedstawicielach Ministerstwa Finansów. Przekaz był prosty: w handlu odzieżą 10 kg to niewiele, a po przekroczeniu tego progu na przedsiębiorców mogą spaść obowiązki, które — jak twierdzą sprzedawcy — są niedostosowane do realiów ich pracy.
Mam wagę, którą przyniosłam. Najpierw muszę zwrócić uwagę na rozmiary, posegregować, przeważyć i tak przed każdym transportem. To jest niewykonalne, to absurd, z którym jako mali przedsiębiorcy nie możemy sobie poradzić - mówiła na komisji sejmowej pani Dominika, przedstawicielka branży odzieżowej.
"Niestety słabo". Tak ocenia sprzedawców w Polsce
SENT dotąd kojarzył się głównie z towarami wrażliwymi, takimi jak paliwa, alkohol, tytoń czy odpady. Od 17 marca system objął także przewóz odzieży, obuwia i odzieży używanej. W praktyce oznacza to konieczność zgłaszania części transportów, aktualizowania danych, dokumentowania przewozu i korzystania z monitoringu GPS.
Ministerstwo Finansów tłumaczy, że celem zmian jest walka z nieuczciwym importem, zaniżaniem wartości celnej, fałszowaniem dokumentów, unikaniem VAT i fikcyjnym obrotem towarem. Resort wskazuje przede wszystkim na ryzyka związane ze sprowadzaniem odzieży i obuwia z państw trzecich.
Branża odpowiada jednak, że nowe przepisy uderzają nie tylko w nieuczciwych importerów, ale także w legalnie działające małe firmy: sprzedawców z targowisk, butików, sklepów, hurtowni i handlu obwoźnego.
"Kupujemy w sztukach, mamy ważyć w kilogramach"
Największe emocje budzi wspomniany mechanizm liczenia limitów. Przedsiębiorcy podkreślają, że ubrania kupuje się i sprzedaje w sztukach, rozmiarach, modelach i kompletach, a nie w kilogramach. Tymczasem system wymusza ważenie towaru i pilnowanie progów.
Wyłączenie jest za wąskie, dotyczy ograniczonego sektora - przewozu do 500 kg i targowisk, natomiast więksi producenci, hurtownie, produkcja odzieży dalej są narażone na bardzo wysokie kary. Jednocześnie ocenia się, że te poprawki wystarczą biznesowi, tymczasem cały przemysł lekki związany z odzieżą i obuwiem obrywa - mówi nam przedstawicielka produkcji odzieży - mówi money.pl przedstawicielka produkcji odzieży.
- Po tych wyłączeniach, napisanych skomplikowanym językiem, sytuacja jeszcze nam się utrudniła. Mamy jako przedsiębiorcy wsparcie ponadpartyjne, tematem zajmują się posłowie od Lewicy przez KO po Konfederację. Ale potem się okazuje, że nie ma decyzyjności, bo włączenie naszej branży do SENT przeszło rozporządzeniem, a nie ustawą. Ministerstwo mówi, że nasz los nie był słyszany we wrześniu ubiegłego roku, ale już wtedy były organizacje, które ostrzegały Ministerstwo Finansów, że tak się tego zrobić nie da - dodaje pani Dominika.
Jak zaznacza, nie jest to martwe prawo, branża obrywa już poprzez mandaty i kary administracyjne. - Na grupie "Stop SENT" wychodzą takie sprawy. Pan, który prowadzi sklep wędkarski dostał mandat albo pouczenie, bo w jego aucie znaleziono kalosze. Kolejna pani jechała na targowisko i nie miała zgłoszonego SENT-u, i dostała karę. Wiemy o mandatach rzędu 5-7 tys. zł, ale przedsiębiorcy są też zagrożeni karą administracyjną nie mniej niż 20 tys. zł (po postępowaniu) - podsumowuje producentka odzieży.
Krytycznie o zmianach wypowiadają się organizacje przedsiębiorców. Rzecznik MŚP Agnieszka Majewska wskazała, że SENT może być narzędziem walki z nadużyciami, ale powinien być precyzyjny, proporcjonalny i dostosowany do realiów najmniejszych firm. Postuluje m.in. podwyższenie i uelastycznienie limitów, doprecyzowanie przepisów oraz okres przejściowy bez ryzyka kar za nieumyślne błędy.
Unia Polskich Przedsiębiorców również stanowczo sprzeciwia rozszerzeniu SENT. "System, który miał służyć zwalczaniu nielegalnego obrotu towarami, stał się narzędziem biurokratycznej kontroli nad uczciwymi przedsiębiorcami. W praktyce SENT uderza w najmniejsze podmioty gospodarcze — sklepy, hurtownie, przetwórnie, gospodarstwa rolne i firmy transportowe — zmuszając je do ponoszenia kosztów i ryzyka, które wcześniej dotyczyły wyłącznie dużych korporacji" - oświadczyła UPP. Zaapelowała do resortu finansów o natychmiastowe cofnięcie zmian.
Rząd złagodził przepisy. Branża: to za mało
Po protestach Ministerstwo Finansów wprowadziło korekty, które obowiązują od 13 maja. Z części obowiązków wyłączono mikroprzedsiębiorców przewożących odzież lub obuwie na targowiska. Limit wynosi do 500 kg odzieży lub odzieży używanej oraz do 700 sztuk obuwia.
Wyłączenie działa jednak tylko po spełnieniu konkretnych warunków. Przewóz musi dotyczyć sprzedaży na targowisku, a towar ma być transportowany z miejsca prowadzenia działalności, zamieszkania albo siedziby firmy na targowisko i z powrotem. Przewozowi musi też towarzyszyć odpowiedni dokument.
źródło: gov.pl, Unia Polskich Przedsiębiorców