Pokazowe ważenie ubrań w Sejmie. Branża mówi "dość"

Symboliczne ważenie ubrań w Sejmie sprzed kilku dni miało pokazać, że nowe przepisy uderzają w drobnych sprzedawców odzieży i obuwia. Branża nie zgadza się na obecne warunki systemu SENT, a Ministerstwo Finansów przekonuje, że chodzi o walkę z szarą strefą.

Ważenie ubrań w Sejmie - krytyka SENT przez przedsiębiorcówWażenie ubrań w Sejmie - krytyka SENT przez przedsiębiorców
Źródło zdjęć: © Getty Images, screen | Bartłomiej Pejo-Facebook, Spencer Platt
Bartłomiej Chudy

Ubrania położone na wadze, politycy i przedstawiciele branży patrzący, ile w praktyce znaczy 10 kilogramów towaru. Tak wyglądał jeden z ostatnich sejmowych akcentów sporu o objęcie odzieży i obuwia systemem SENT, czyli elektronicznym nadzorem transportu.

Ważenie ubrań w Sejmie. Kontrowersje wokół SENT

Akcję nagłaśniali w sieci wyłącznie parlamentarzyści Konfederacji, m.in. poseł Bartłomiej Pejo. Jak relacjonował, ważenie odbyło się przy przedstawicielach Ministerstwa Finansów. Przekaz był prosty: w handlu odzieżą 10 kg to niewiele, a po przekroczeniu tego progu na przedsiębiorców mogą spaść obowiązki, które — jak twierdzą sprzedawcy — są niedostosowane do realiów ich pracy.

Mam wagę, którą przyniosłam. Najpierw muszę zwrócić uwagę na rozmiary, posegregować, przeważyć i tak przed każdym transportem. To jest niewykonalne, to absurd, z którym jako mali przedsiębiorcy nie możemy sobie poradzić - mówiła na komisji sejmowej przedstawicielka branży odzieżowej.

"Niestety słabo". Tak ocenia sprzedawców w Polsce

SENT dotąd kojarzył się głównie z towarami wrażliwymi, takimi jak paliwa, alkohol, tytoń czy odpady. Od 17 marca system objął także przewóz odzieży, obuwia i odzieży używanej. W praktyce oznacza to konieczność zgłaszania części transportów, aktualizowania danych, dokumentowania przewozu i korzystania z monitoringu GPS.

Ministerstwo Finansów tłumaczy, że celem zmian jest walka z nieuczciwym importem, zaniżaniem wartości celnej, fałszowaniem dokumentów, unikaniem VAT i fikcyjnym obrotem towarem. Resort wskazuje przede wszystkim na ryzyka związane ze sprowadzaniem odzieży i obuwia z państw trzecich.

Branża odpowiada jednak, że nowe przepisy uderzają nie tylko w nieuczciwych importerów, ale także w legalnie działające małe firmy: sprzedawców z targowisk, butików, sklepów, hurtowni i handlu obwoźnego.

"Kupujemy w sztukach, mamy ważyć w kilogramach"

Największe emocje budzi wspomniany mechanizm liczenia limitów. Przedsiębiorcy podkreślają, że ubrania kupuje się i sprzedaje w sztukach, rozmiarach, modelach i kompletach, a nie w kilogramach. Tymczasem system wymusza ważenie towaru i pilnowanie progów.

Sprzedawcy wskazują, że codzienny handel oznacza ciągłe przemieszczanie asortymentu: wyjazd z domu lub magazynu, dojazd na targ, powrót z niesprzedanym towarem, zwroty, wymiany i zakupy w hurtowniach. W takim modelu — jak przekonują — każdorazowe ważenie, zgłaszanie i aktualizowanie przewozu jest uciążliwe, a czasem trudne do wykonania.

Do tego dochodzi obawa przed karami. Przedsiębiorcy alarmują, że sankcje za błędy formalne mogą być bardzo wysokie i nieproporcjonalne do wartości przewożonego towaru.

To system stworzony przez rząd PiS, po to żeby walczyć z przemytem paliwa, z mafiami paliwowymi. I teraz rozszerzono go o handlujących ubraniami. Trzeba będzie instalować nadajniki systemu SENT. Protestowaliśmy przeciwko temu - komentował wicemarszałek Sejmu i jeden z liderów Konfederacji Krzysztof Bosak.

Krytycznie o zmianach wypowiadają się organizacje przedsiębiorców. Rzecznik MŚP Agnieszka Majewska wskazała, że SENT może być narzędziem walki z nadużyciami, ale powinien być precyzyjny, proporcjonalny i dostosowany do realiów najmniejszych firm. Postuluje m.in. podwyższenie i uelastycznienie limitów, doprecyzowanie przepisów oraz okres przejściowy bez ryzyka kar za nieumyślne błędy.

Unia Polskich Przedsiębiorców również stanowczo sprzeciwia rozszerzeniu SENT. "System, który miał służyć zwalczaniu nielegalnego obrotu towarami, stał się narzędziem biurokratycznej kontroli nad uczciwymi przedsiębiorcami. W praktyce SENT uderza w najmniejsze podmioty gospodarcze — sklepy, hurtownie, przetwórnie, gospodarstwa rolne i firmy transportowe — zmuszając je do ponoszenia kosztów i ryzyka, które wcześniej dotyczyły wyłącznie dużych korporacji" - oświadczyła UPP. Zaapelowała do resortu finansów o natychmiastowe cofnięcie zmian.

Rząd złagodził przepisy. Branża: to za mało

Po protestach Ministerstwo Finansów wprowadziło korekty, które obowiązują od 13 maja. Z części obowiązków wyłączono mikroprzedsiębiorców przewożących odzież lub obuwie na targowiska. Limit wynosi do 500 kg odzieży lub odzieży używanej oraz do 700 sztuk obuwia.

Wyłączenie działa jednak tylko po spełnieniu konkretnych warunków. Przewóz musi dotyczyć sprzedaży na targowisku, a towar ma być transportowany z miejsca prowadzenia działalności, zamieszkania albo siedziby firmy na targowisko i z powrotem. Przewozowi musi też towarzyszyć odpowiedni dokument.

źródło: gov.pl, Unia Polskich Przedsiębiorców

Wybrane dla Ciebie