Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
oprac. PRC
|
aktualizacja

Polacy sięgają po oszczędności. Jednak wielu nie ma już poduszki finansowej

26
Podziel się:

Tylko co drugi Polak ma jeszcze odłożone na czarną godzinę dodatkowe środki finansowe — wynika z badania Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej. Ale poziom oszczędności się kurczy. Drożyzna napędzana inflacją powoduje, że wielu sięga po swoje zaskórniaki, włączając je w codzienne wydatki.

Polacy sięgają po oszczędności. Jednak wielu nie ma już poduszki finansowej
Gwałtowna podwyżka cen spowodowała, że oszczędności Polaków zaczęły topnieć (Adobe Stock, eldarnurkovic)

W ramach badania "Portfel statystycznego Polaka w pandemii" Krajowy Rejestr Długów zapytał rodaków o to, czy posiadają oszczędności. 43 proc. badanych przyznało, że nie ma żadnej poduszki finansowej, 7 proc. odmówiło odpowiedzi, a 50 proc. potwierdziło, że ma odłożone na czarną godzinę dodatkowe środki finansowe. To najczęściej mężczyźni, osoby w wieku 18-34 lata, pracujące oraz z wyższym wykształceniem.

Zobacz także: Sikorski o Polskim Ładzie i podwyżkach cen. "Społeczeństwo dostało trzy ciosy"

Poziom oszczędności bardziej spadnie

Z kolei 48 proc. badanych przyznaje, że w pandemii zmniejszyła się kwota odłożonych przez nich pieniędzy. Dodatkowo 42 proc. Polaków prognozuje, że w ciągu najbliższych 12 miesięcy poziom ich oszczędności jeszcze bardziej spadnie.

Wzrost oszczędności deklaruje natomiast 15 proc. respondentów. To najczęściej ludzie młodzi (w wieku 18-34 lat), mieszkający z rodzicami, w trakcie nauki lub pracy zdalnej, którzy ze względu na pandemię wrócili do rodzinnych domów. Odsetek optymistów, którzy uważają, że uda im się pomnożyć zaoszczędzone środki w najbliższym czasie, sięga 18 proc. Zdaniem ekspertów pandemia "teoretycznie powinna sprzyjać zmniejszeniu wydatków" i gromadzeniu oszczędności.

Pandemia sprzyjała oszczędzaniu

Prezes Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej Adam Łącki zwrócił uwagę, że na początku pandemii ograniczenia covidowe sprzyjały odkładaniu pieniędzy. - Nie wiedzieliśmy co nas czeka i ile to potrwa. Później Polacy znów szturmem ruszyli do sklepów, konsumpcja wzrosła, zaczęliśmy znowu podróżować, chodzić do restauracji, pieniądz wrócił do obiegu - stwierdził w rozmowie z PAP Łącki.

Dodał, że w ślad za wzmożonym konsumpcjonizmem zaczęło podążać inne niebezpieczeństwo: rosnąca inflacja, a gwałtowna podwyżka cen spowodowała, że oszczędności Polaków zaczęły topnieć.

Sytuacja jest trudna

Jak wynika z badania, Polacy nie najlepiej oceniają też swoją bieżącą sytuację finansową. 7 proc. przyznaje, że ma tyle pieniędzy, że stać ich na wszystko. 64 proc. badanych "stać na wiele, ale nie na wszystko", natomiast 27 proc. respondentów ocenia swoją sytuację jako złą ("na niewiele nas stać, musimy bardzo ograniczać wydatki"). Do bardzo złej sytuacji, kiedy już nie wystarcza środków nawet na najpotrzebniejsze rzeczy, przyznaje się 2 proc. rodaków.

Komentując wyniki badania Łącki wskazał, że lepiej swoją sytuację finansową oceniają osoby z większych gospodarstw domowych - "bo koszty utrzymania rozkładają się wtedy na więcej członków rodziny". Z kolei co czwarte gospodarstwo w Polsce musi bardzo ograniczać swoje wydatki. Najgorzej o swojej sytuacji finansowej mówią osoby słabiej wykształcone oraz starsze, a także osoby z najmniejszych gospodarstw domowych. "Podwyżki cen energii elektrycznej, gazu czy produktów spożywczych mogą więc w większym stopniu dotknąć właśnie te gospodarstwa domowe i wpłynąć jeszcze mocniej na ich fatalną kondycję" – stwierdził szef KRD.

Według badania 45 proc. Polaków przyznaje, że sytuacja finansowa ich gospodarstwa domowego w pandemii pogorszyła się. 43 proc. jest zdania, że w ogóle się nie zmieniła. Na to, że sytuacja się poprawiła – wskazuje tylko co ósmy badany.

Wzrost cen

Powodem zmiany na gorsze jest przede wszystkim wzrost cen produktów i usług (82 proc. wskazań) i zwiększenie bieżących wydatków (52 proc.). Pogorszenie sytuacji finansowej dostrzegają częściej kobiety niż mężczyźni. Wpływają na to m.in. niższe w porównaniu do mężczyzn zarobki czy emerytury, ale też fakt, że to właśnie kobiety częściej odpowiadają za robienie zakupów, a co za tym idzie są bardziej świadome zmian cen. Dla Polaków, którzy deklarują poprawę sytuacji finansowej, duże znaczenie miało zwiększenie ich zarobków, np. podwyżka w pracy (46 proc.) czy pozyskanie dodatkowych źródeł dochodu (36 proc.).

Na pytanie "Jak zmieni się sytuacja finansowa Twojego gospodarstwa domowego w ciągu najbliższego roku?", 44 proc. badanych odpowiada, że pozostanie bez zmian, a 33 proc. – że się pogorszy. Co piąty respondent jest "całkowicie spokojny" o swoją finansową przyszłość. Dodatkowo 38 proc. ankietowanych obawia się biedy. Przyszłość w szaro-czarnych barwach najczęściej widzą osoby starsze, w wieku 55-74 lata oraz osoby z małych gospodarstw domowych (liczących nie więcej niż 2 osoby).

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Źródło:
PAP
KOMENTARZE
(26)
Po imieniu
4 miesiące temu
Nie „w pandemii” kurczą się oszczędności, tylko za PiSu. Bo to PiS jest temu winien, nie pandemia. Pandemia jest tylko przy okazji i jej wpływ nie jest wielki w całości.
Rv.
4 miesiące temu
Rząd sie wyżywi. Jak wiele musiało się zmienić, żeby wszystko zostało po staremu
Gosc
4 miesiące temu
Co to za głupoty piszą, że najmniej cierpią duże gospodarstwa domowe bo koszty się rozkładają. To samotna osoba utrzymująca tylko siebie ma gorzej niż 2 rodziców z trójką dzieci? Bo na osobę jest mniej za prąd? Ale pensje przecież są 2! Co się koszty rozkładają? Że łatwiej kupić duża główkę kapusty na obiad dla 5, niż mała, na obiad dla 1? 2 dorosłych mieszkajacych razem ma taniej niż samotny, ale potem zawsze drożej. I to pisze jako osoba samotna
PIS!!!!!
4 miesiące temu
spokojnie spokojnie ... mamy PIS... on nas uratuje od wszelkiego zła.....
Jon
4 miesiące temu
1 zasada skoro cię nie stać kupić za gotówkę to na pewno cię nie stać kupić na raty. Dziwne ale prawdziwe.
...
Następna strona