Polska gigafabryka AI zagrożona? Bruksela chce zmienić zasady
Plany Polski dotyczące budowy gigafabryki AI wraz z krajami bałtyckimi i Czechami mogą się skomplikować z powodu nowych regulacji Komisji Europejskiej. Mają one faworyzować firmy nad państwami. Wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski ocenia w "Rzeczpospolitej", że ta zmiana może osłabić siłę państw w budowaniu takiej infrastruktury.
Polska - wraz z Litwą, Łotwą, Estonią i Czechami - ma realizować projekt Baltic AI Gigafactory, czyli zbudować bałtycką gigafabrykę mającą wspierać rozwój, trenowanie i wdrażanie bardzo dużych modeli i aplikacji AI na niespotykaną dotąd skalę. Planowana infrastruktura miałaby obejmować dwie lokalizacje - jedna miałaby powstać w Pradze, a druga na terenie Polski w którejś z pięciu proponowanych lokalizacji (Kraków, Wrocław, Poznań, Skawina lub Warszawa). Na początku lipca Komisja Europejska przyjęła wniosek polskiego resortu cyfryzacji w tej sprawie.
W lutym br. szefowa Komisji Ursula von der Leyen ogłosiła, że unijny fundusz InvestAI (dysponujący 20 mld euro) ma wesprzeć budowę pięć gigafabryk sztucznej inteligencji w UE. W czerwca br. 16 państw członkowskich wysłało 76 wstępnych wniosków w tej sprawie.
O budowę takiej gigafabryki rywalizuje prawie 20 krajów, w tym Niemcy, Francuzi, Włosi i Hiszpanie. Eksperci oceniali jednak, że nasza oferta miała bardzo duże szanse na wygraną, m.in. dzięki temu, że chcieliśmy postawić na silną współpracę między kilkoma państwami w tym regionie Europy. Polski rząd wysyłał sygnał, że jeśli KE wybierze nasze konsorcjum, gigafabryka powstałaby w 3-4 lata.
Fabryka ma kosztować aż 3 mld euro. 65 proc. tej kwoty ma pochodzić z sektora prywatnego, a 35 proc. z publicznego – z czego połowę miała zapewnić wg wnioskodawców Komisja Europejska z funduszu InvestAI.
Wychował geniuszy Open AI. Mówi ostro o polonistach
Jednak te plany stanęły pod znakiem zapytania z powodu nowej polityki Komisji Europejskiej. Bruksela proponuje bowiem, by liderami w procesie przetargowym były firmy, a nie państwa - informuje "Rzeczpospolita".
- Rozmawiałem z przedstawicielami KE i mamy kilka poważnych uwag. Nowe propozycje przepisów zmierzają ku przetargom, w których liderami mają być firmy, a nie państwa. To zasadnicza zmiana konceptu, która może pozbawić założone już konsorcja bodźców do łączenia wniosków - powiedział dziennikowi Dariusz Standerski, wiceminister cyfryzacji.
Ocenił, że kierunek tych decyzji może mieć kluczowe znaczenie dla przyszłości polskiego projektu.
Obecnie liderem konsorcjum, które ma budować gigafabrykę AI, formalnie jest Polska. Tworzą je natomiast firmy technologiczne (Allegro, Orange Polska i CloudFerro), instytucje naukowe, a także przedstawiciele administracji publicznej z naszego kraju, Litwy, Łotwy i Estonii. Polsce udało się więc zbudować sojusz państw. Czesi początkowo mieli swój pomysł na gigafabrykę, ale i z nimi udało się porozumieć, by stworzyć wspólne przedsięwzięcie. To polski rząd złożył wniosek do KE.
Jeśli Komisja zdecyduje się zmienić sposób wyłaniania gigafabryk i postawi na firmy, jest ryzyko, że większe szanse zyskają podmioty technologiczne, które mają już doświadczenie w budowaniu takiej infrastruktury i niekonicznie będą chciały ją stawiać w Polsce, a w kraju, w którym mają już silną obecność. As w naszym rękawie - czyli pomysł na wspólną infrastrukturę w tym regionie Europy, budowaną w ścisłym porozumieniu z kilkoma krajami - może przestać się liczyć.
Rywalizacja o fabryki AI. Nowe zasady gry
Spodziewana zmiana reguł rywalizacji o lokalizację fabryk sprawia, że Polska musi stawić czoła dodatkowym wyzwaniom.
Będziemy przekonywać Brukselę, że państwo nie może być jedynie pasywnym gwarantem kapitału, który nie ma wpływu na to, gdzie i jak buduje infrastrukturę. Walczymy o to, by w naszym środkowoeuropejskim konsorcjum, zrzeszającym ponad 200 podmiotów, zachować wymóg większościowego udziału firm europejskich – powiedział wiceszef resortu cyfryzacji.
Jak dodał, ostateczne decyzje zapadną w połowie stycznia i wtedy ruszy proces wyłaniania projektów. Rozstrzygnięcia można spodziewać się w pierwszym kwartale 2026 roku.
Unijny fundusz InvestAI sfinansuje w Europie tylko pięć gigafabryk. Przewidziany budżet na ten cel to 20 miliardów euro. Przeciętny obiekt tego typu ma mieć 100 tys. zaawansowanych chipów GPU.
Źródło: rp.pl