Polska gospodarczym liderem Europy. Raport EY zapowiada wyraźne ożywienie i ostrzega przed rokiem 2027
Polska ma szansę odnotować najsilniejszy wzrost gospodarczy spośród największych państw europejskich – wynika z najnowszej edycji raportu "European Economic Outlook" firmy doradczej EY. Podczas gdy strefa euro zmaga się z anemicznym tempem rozwoju, nad Wisłą PKB ma wzrosnąć w tym roku o ponad 4 proc.
Polska gospodarka wraca na ścieżkę szybkiego rozwoju, dystansując zachodnich partnerów. Według analityków EY, głównym paliwem tego wzrostu jest konsumpcja prywatna oraz kumulacja inwestycji finansowanych ze środków unijnych.
Zgodnie z danymi przedstawionymi w "European Economic Outlook", polski Produkt Krajowy Brutto powinien w bieżącym roku zwiększyć się o 4,1 proc. To wynik, który stawia nas w pozycji lidera wśród kluczowych gospodarek kontynentu. Dla porównania, strefa euro w tym samym czasie ma rozwijać się w tempie zaledwie 1,3 proc., co pokazuje skalę różnicy w dynamice koniunktury.
To kontynuacja pozytywnego trendu, który zaobserwowaliśmy już w końcówce ubiegłego roku. W IV kwartale 2025 roku PKB wzrósł o 4,0 proc. rok do roku, co było szybszym tempem niż kwartał wcześniej i potwierdziło, że polska gospodarka faktycznie przyspiesza.
Eksperci EY zwracają uwagę, że choć początek 2026 roku przyniósł pewne spowolnienie wywołane surową zimą, fundamenty wzrostu pozostają silne. Motorem napędowym jest przede wszystkim konsumpcja gospodarstw domowych. Polacy, z pewnym opóźnieniem reagując na wcześniejszy wzrost realnych dochodów, chętniej wydają pieniądze. Prognozy zakładają, że w skali całego roku konsumpcja prywatna wzrośnie o niemal 4 proc.
Burza w Sejmie. Kosiniak-Kamysz nie wytrzymał: Wielcy i odważni
Inwestycyjny boom i efekt KPO
Drugim, niezwykle istotnym filarem tegorocznego wzrostu są inwestycje. Analitycy przewidują ich skokowy wzrost aż o 9,7 proc. w ujęciu rocznym. Tak wysoka dynamika nie jest przypadkowa – wynika ona bezpośrednio z konieczności wydatkowania środków z Krajowego Planu Odbudowy (KPO). Presja czasu, szczególnie w części dotacyjnej, która musi zostać rozliczona do końca roku, wymusza przyspieszenie realizacji projektów.
Warto odnotować, że polska gospodarka radzi sobie dobrze mimo niesprzyjającego otoczenia zewnętrznego. Eksport wzrósł o blisko 5,5 proc., chociaż przedsiębiorcy muszą mierzyć się z wyższymi kosztami pracy, silną walutą oraz barierami celnymi wprowadzanymi przez Stany Zjednoczone.
Hamowanie w 2027 roku
Raport EY przynosi jednak nie tylko optymistyczne wieści. Ekonomiści ostrzegają, że obecne tempo rozwoju może być trudne do utrzymania w dłuższej perspektywie. Już w 2027 roku spodziewane jest wyraźne spowolnienie wzrostu PKB do poziomu 2,6 proc. Główną przyczyną ma być wygasanie impulsu inwestycyjnego związanego z KPO.
Dr Marek Rozkrut, partner EY i główny ekonomista na Europę i Azję Środkową, wskazuje na strukturalne wyzwania, które będą ciążyć polskiej gospodarce. Jego zdaniem, kluczowym ograniczeniem stanie się demografia. Spadek liczby ludności w wieku produkcyjnym będzie naturalnie limitować podaż rąk do pracy. To zjawisko może hamować potencjał wzrostu PKB, nawet przy założeniu, że wydajność pracy w Polsce nadal będzie rosła szybciej niż na Zachodzie.
Dodatkowym czynnikiem ryzyka jest stan finansów publicznych. Choć wydatki rządowe w 2027 roku pozostaną wysokie ze względu na zbrojenia i "tradycyjne" fundusze unijne, to wysoki deficyt (sięgający ok. 7 proc. PKB w 2025 roku) może wymusić ograniczenie tempa wzrostu innych wydatków państwowych po wyborach parlamentarnych.
Inflacja i stopy procentowe
Sytuacja cenowa w Polsce wydaje się stabilizować. Inflacja w styczniu 2026 roku obniżyła się do 2,2 proc., co jest efektem m.in. hamowania cen żywności oraz tańszej energii na rynkach światowych. Ekonomiści EY prognozują, że średnioroczna inflacja wyniesie 2,5 proc., co mieści się w celu inflacyjnym. Pewien wzrost presji cenowej może nastąpić dopiero w 2028 roku, w związku z planowanym rozszerzeniem systemu handlu emisjami (ETS).
Spadająca inflacja skłoniła Radę Polityki Pieniężnej do obniżek stóp procentowych. Jednak w obliczu niepewności geopolitycznej, szczególnie sytuacji na Bliskim Wschodzie, RPP może wstrzymać się z kolejnymi decyzjami, czekając na rozwój wypadków. Wcześniejsze prognozy zakładały stabilizację stopy referencyjnej na poziomie 3,5 proc.
Europa zostaje w tyle
Na tle Polski, strefa euro prezentuje się znacznie skromniej. Maciej Stefański, starszy ekonomista w Zespole Analiz Ekonomicznych EY, zauważa, że europejski wzrost jest nierównomierny. W 2025 roku statystyki strefy euro mocno zawyżyła Irlandia ze swoim spektakularnym, ponad 13-procentowym wzrostem. Bez tego "irlandzkiego efektu", realne tempo rozwoju strefy euro oscylowało wokół 1 proc.
Europa zmaga się z problemami strukturalnymi. Stary Kontynent traci konkurencyjność kosztową względem Chin, a udział Europy w światowym handlu spada. Dr Marek Rozkrut zwraca uwagę na jeszcze jedno, fundamentalne zagrożenie: Europa przegrywa wyścig w dziedzinie sztucznej inteligencji, zanim ten na dobre się rozpoczął. W warunkach starzejącego się społeczeństwa, brak inwestycji w technologie zwiększające wydajność może być barierą nie do przeskoczenia.
Geopolityka i cła rozdają karty
Raport EY identyfikuje dwa główne źródła niepewności dla gospodarki Polski i Europy: protekcjonizm handlowy oraz konflikty zbrojne. Cła nakładane przez USA, mimo pewnych korekt prawnych wymuszonych przez amerykański Sąd Najwyższy, pozostają realnym obciążeniem dla biznesu. Oczekuje się, że stawki celne mogą wzrosnąć w najbliższym czasie do 15 proc.
Równie groźne są scenariusze geopolityczne. Zespół Analiz Ekonomicznych EY szacuje, że eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie, prowadząca do trwałego wzrostu cen ropy powyżej 100 dolarów za baryłkę, miałaby bolesne skutki. W takim pesymistycznym wariancie inflacja w Polsce na początku 2027 roku mogłaby poszybować nawet do 7 proc., a wzrost gospodarczy w 2028 roku byłby wyraźnie niższy od obecnych założeń.
Optymistyczne prognozy dla polskiej gospodarki na 2026 rok wpisują się w szerszy trend, który obserwujemy od kilku miesięcy. Już na początku roku ekonomiści wskazywali, że rozwój będzie miał bardziej zrównoważony charakter, oparty nie tylko na konsumpcji, ale też na inwestycjach. Część prognoz przewidywała nawet wyższe tempo wzrostu niż zakładał rząd, co potwierdza się w najnowszych danych. Kluczową rolę w tym scenariuszu odgrywa rekordowy napływ środków unijnych, w tym z KPO, który napędza boom inwestycyjny w sektorze publicznym i prywatnym. To właśnie te fundusze stanowią główne paliwo tegorocznego przyspieszenia, choć ich wygasanie w kolejnych latach może oznaczać konieczność poszukiwania nowych źródeł wzrostu.