Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Katarzyna Bartman
|

Polski Ład. Rząd nie zawiesi swojej najważniejszej ustawy podatkowej. Będzie ją naprawiał do skutku

283
Podziel się:

Ministerstwo Finansów nie planuje nowej ustawy, która zawiesiłaby odroczenie przepisów podatkowych Polskiego Ładu do 2023 r. O zawieszenie ustawy apelował do rządu m.in. biznes. Po piątkowej konferencji prasowej premiera Mateusza Morawieckiego nie ma już żadnych wątpliwości: rząd się nie cofnie. Podatnicy z dochodami do 12,8 tys zł brutto miesięcznie mają jednak nic nie stracić na reformie. Resort finansów szykuje poprawki do ustawy.

Polski Ład. Rząd nie zawiesi swojej najważniejszej ustawy podatkowej. Będzie ją naprawiał do skutku
Premier Mateusz Morawiecki zachwalał Polski Ład, teraz sztab PiS-u zastanawia się, jak wybrnąć z wadliwych przepisów? (KPRM, Adam Guz)

- Zażądałem od Ministerstwa Finansów pilnych korekt w Polskim Ładzie. To największa obniżka podatków w Polsce od 30 lat - przekonywał podczas piątkowej konferencji prasowej premier Mateusz Morawiecki. Dodał, że nikt z dochodami do 12,8 tys zł brutto miesięcznie - bez względu czy ktoś jest etatowcem, zleceniobiorcą czy emerytem - nie straci. A to oznacza jedno: żadnego zawieszania Polskiego Ładu do 2023 r. nie będzie. Rząd zamierza łatać Polski Ład do skutku.

Tymczasem kilka dni temu na portalu Onet.pl pojawiła się elektryzująca informacja, że na Nowogrodzkiej obradował sztab PiS w sprawie dalszych losów Polskiego Ładu. Kierownictwo partii miało rzekomo zastanawiać się, czy nie zawiesić przepisów ustawy do 2023 r., o co prosi m.in. wiele organizacji zrzeszających przedsiębiorców.

Doniesienia te skomentował na początku tygodnia w programie "Express Biedrzyckiej" również senator PiS Jan Maria Jackowski, dając do zrozumienia, że doniesienia dziennikarzy mogą być wiarygodne.

Ład jak śnieżna kula. Nic jej już nie zatrzyma

Spekulacje dziennikarzy na temat zawieszenia przepisów definitywnie ucięło jednak Ministerstwo Finansów. Urzędnicy tego resortu poinformowali nas w czwartek, że nie są tam prowadzone żadne prace nad ustawą zawieszającą Polski Ład. – To jest po prostu niemożliwe, by zawiesić tę ustawę – mówi krótko główny ekonomista resortu finansów, Łukasz Czarnecki.

Zobacz także: Zerowy VAT na żywność. "Nie gwarantujemy obniżki cen"

Dlaczego zawieszenie Polskiego nie wchodzi w rachubę? Powodów jest kilka. Najważniejszy to pieniądze. Tak sugeruje przynajmniej jeden z ekspertów doradzający rządowi, który prosi o anonimowość. Według niego, zawieszenie ładu spowodowałoby, że budżet państwa i samorządów by się "rozjechał".

Również zdaniem prof. Jacka Męciny, przewodniczącego zespołu problemowego ds. budżetu, wynagrodzeń i świadczeń socjalnych Rady Dialogu Społecznego, byłego wiceministra pracy, zawieszenie, przynajmniej w części Polskiego Ładu oznaczałoby co prawda, że budżet państwa "by się rozjechał", ale i tak pewnie wymaga on poważnych zmian i będzie to mniejsze zło niż doświadczenie Polskim Ładem przedsiębiorców i znacznej części pracowników i emerytów.

- Choć z punktu widzenia prawa można dopatrywać się trudności przede wszystkim w ocenie, co jest korzystne, a co niekorzystne dla obywateli, uważam, że najmniejszym złem byłoby pozostawienie kwoty wolnej i podwyższonego progu podatkowego (jednoznacznie korzystnych), bez karkołomnych przepisów o składce i jeszcze bardziej niekonstytucyjnych prób naprawiania tego, czego nie da się naprawić – podkreśla prof. Męcina.

System to stara rudera?

Dr Sławomir Dudek, były wieloletni dyrektor Departamentu Polityki Makroekonomicznej w Ministerstwie Finansów, główny ekonomista FOR uważa, że argument o "niedopięciu się" budżetu państwa i samorządów w razie zawieszenia przepisów to zwykła wymówka.

Zwraca on uwagę, że przecież dzięki Polskiemu Ładowi w kieszeni Polaków miało pozostać 17 mld zł. Jego zawieszenie nie powinno więc wpłynąć negatywnie na sytuację budżetu ani samorządów. Przynajmniej na papierze.

- Po drugie, jakoś rząd nie przejmuje się, że już po przygotowaniu budżetu wrzucił do Sejmu ustawę z podwyżką akcyzy na alkohol i papierosy. Jej nie ma uwzględnionej w budżecie – punktuje rząd ekonomista.

Dr Dudek podkreśla, że budżet i tak jest nierealny, bo bazuje na skrajnie nierealnych założeniach makroekonomicznych. - Przecież w budżecie jest inflacja na 2022 r. 3,3 proc., a będzie koło 8 proc. lub więcej. Ponadto rząd PiS wielokrotnie w ciągu roku dokonywał istotnych zmian, które nie były ujęte w budżecie, choćby tzw. piątka Kaczyńskiego z 2019 roku, m.in. 13. emerytura, czy obniżenie PIT do 17 proc. - sypie przykładami.

Zdaniem eksperta, nie jest też prawdą, że przez odroczenie ustawy o rok ucierpiałyby nakłady na ochronę zdrowia. Wydatki na ochronę zdrowia są bowiem ustalane nie do wysokości składek, ale jako procent PKB. Także i tu rząd dokładał z innych podatków w postaci dotacji do tych ustalonych procentów PKB.

Dr Dudek porównuje system podatkowy w Polsce do starej rudery: "pociągniesz za wystający kabel i wszystko może runąć". - Potrzebna jest odbudowa od nowa tego systemu, a nie kolejne plastry, druty i bypassy. Próba wyjęcia części plastrów, a zostawienie pozostałych grozi jeszcze większym chaosem w tej ruderze – ostrzega i dodaje, że Polskiego Ładu nie da się zwyczajnie poprawić.

Zawiesić tylko niekorzystne przepisy, ale które to są?

Również eksperci podatkowi są pełni wątpliwości, czy kolejne poprawki do Polskiego Ładu nie przyniosą – podobnie jak ostatnie rozporządzenie Ministra Finansów dotyczące sposobu naliczenia zaliczek na podatek dochodowy od wynagrodzeń z 8 stycznia br. - więcej szkody niż pożytku.

Jak przypomina Przemysław Pruszyński, dyrektor Departamentu Podatków w Konfederacji Lewiatan, pomijając przekroczenie uprawnień, którego jego zdaniem dopuścił się minister finansów wydając ten akt prawny, rozporządzenie to spadło pracodawcom jak grom z jasnego nieba i ma działać wstecz. - Pracodawcy właśnie zakupili nowe oprogramowanie do naliczania wynagrodzeń, starego większość firm już nie ma – przypomina ekspert.

Tymczasem, zgodnie z nowym rozporządzeniem, księgowi mają przeliczać pracownikom pensje wg korzystniejszego dla nich systemu, czyli albo Polskiego Ładu albo przepisów, które obowiązywały przed nim.

Na tym nie koniec. Zdaniem prof. Adama Mariańskiego, adwokata, wykładowcy z Uniwersytetu Łódzkiego oraz byłego przewodniczącego Krajowej Izby Doradców Podatkowych, z punktu widzenia prawnego Polskiego Ładu zatrzymać się już nie da, gdyż machina podatkowa już ruszyła.

- Można natomiast uchylić z datą wsteczną jedynie przepisy niekorzystne dla podatników, ale to de facto oznacza, że tylko podniesienie kwoty wolnej oraz progu podatkowej by zostało, bo reszta przepisów może być niekorzystna albo korzystna choćby dla części podatników – dywaguje profesor.

Jako przykład takiej sytuacji niejednoznacznej profesor podaje zmiany w uldze dla osób samotnie wychowujących dzieci. Nowe rozwiązanie jest korzystne, ale tylko dla osób o mniejszych dochodach.

Przypomnijmy: Polski Ład wprowadza nową ulgę dla rodziców samotnie wychowujących dziecko. Od 2022 r. każda taka osoba otrzyma 1500 zł niezależnie od wysokości dochodu. Najwięcej stracą osoby zarabiające powyżej 9,1 tys. zł brutto miesięcznie.

Według prof. Mariańskiego tej nowej ulgi nie można już uchylić w trakcie roku podatkowego, ale możliwa jest zmiana prawa poprzez przywrócenie poprzednich zasad jej odliczenia. Podobnie, jak jest obecnie z zaliczkowaniem podatku od wynagrodzeń, czyli na zasadzie: przywracamy stare zasady, ale zachowujemy te korzystniejsze.

Profesor dodaje, że byłaby to jednak bardzo ryzykowna dla rządu decyzja, gdyż nie jest pewne, czy wszystkie sytuacje podatkowe: korzystna-niekorzystna udałoby się zidentyfikować, a to z kolei grozi zakwestionowaniem rządowych poprawek przez Trybunał Konstytucyjny.

– Jednym słowem: za późno jest na odroczenie ustawy w całości. Trzeba łatać to, co jest – ocenia krótko prof. Mariański.

Będą nowe ustawy i rozporządzenia do Ładu

Przewidywania prof. Mariańskiego się sprawdziły. W piątek, w czasie konferencji prasowej premier Morawicki podziękował m.in. prezydentowi, organizacjom pożytku publicznego oraz dziennikarzom za wskazanie błędów oraz zapowiedział, że w ciągu kilku najbliższych tygodni Ministerstwo Finansów wprowadzi odpowiednie zmiany w Polskim Ładzie.

O jednej z planowanych zmian już informowaliśmy kilka dni temu w money.pl. Ma powstać nowy algorytm wyrównujący straty dla emerytów, którzy dostają świadczenia w ZUS w przedziale od 4920 do 12,8 tys zł brutto miesięcznie. Będzie dla nich nowa ulga - odpowiednik ulgi dla klasy średniej.

Ponadto ma być również mechanizm wyrównujący ubytek w dochodach dla zleceniobiorców uzyskujących dochód do 12,8 tys zł miesięcznie. Również rodzice mają otrzymać nie mniej niż 1500 zł ulgi podatkowej.

Premier Morawiecki obiecał, że każdy kto straci nawet złotówkę na Polskim Ładzie, a ma jakikolwiek dochód niższy niż 12,8 tys. zł brutto miesięcznie, będzie mógł zażądać od państwa wyrównania strat.

Nie wspomniał jednak słowem o przedsiębiorcach. Ci również domagają się pilnych zmian w przygotowywanej w resorcie finansów "ustawie naprawczej" .

Rada Przedsiębiorczości zabiega m.in o zawieszenie zasad naliczania składki zdrowotnej i zastąpienia jej składką zryczałtowaną oraz pilnych poprawek w zapisach dot. nowego podatku minimalnego przychodowego, który z założenia miały płacić tylko międzynarodowe koncerny, a faktycznie płacić go będzie również polski handel i dystrybucja. – Ten podatek jest tak wadliwie skonstruowany, że firmy będą musiałby zatrudniać specjalnie dodatkowe osoby tylko do jego naliczania – uprzedza Pruszyński.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(283)
gozo
3 miesiące temu
Nawet Kurski, Holecka, Lewandowska, Adamczyk i Kłeczek razem wzięci w swej tv nie dali rady uwiarygodnić tego narodowego bubla.
ano
3 miesiące temu
Im więcej zakoszą Polskim ładem ty więcej będzie dla "swoich".
wiewie
3 miesiące temu
Co lepsze, nowy samochód, czy gruchot wielokroć naprawiany. Tak powinno być i z polskim ładem.
wyborca
3 miesiące temu
Zagłosuję na każdego kto da obietnicę ,że wycofa Polski Ład.
jeszcze pracu...
3 miesiące temu
Nie ma czego komentować. Rządzący ewidentnie nie lubią osób , które ciężką pracą chcą się czegoś dorobić. Trzeba im zabrać , dołożyć podatków, żeby rozdać nierobom. Po co pracować . Lepiej się zwolnić i czekać na jakieś plus, na dodatek osłonowy, na pomoc społeczną , na talon do jadłodajni. Takich wyborców lubi nasza władza.
...
Następna strona