Trwa ładowanie...
Przejdź na
Polskie lasy znikają w oczach. Nie wiadomo, co dzieje się z drewnem, a ceny szaleją
Agnieszka Zielińska
|zmod.

Polskie lasy znikają w oczach. Nie wiadomo, co dzieje się z drewnem, a ceny szaleją

(Lasy w okolicach Mrągowa, Agnieszka Zielińska)

Przedstawiciele branży drzewnej oskarżają Lasy Państwowe, że w Polsce prowadzona jest rabunkowa gospodarka drzewna, a polskie drewno jest eksportowane w większej skali, niż podaje państwowa organizacja. Ich zdaniem polityka prowadzona przez Lasy Państwowe podbija ceny drewna. W efekcie zaczyna go brakować, a ceny w Polsce są dziś najwyższe w Europie. Z tego powodu drożeją także materiały budowlane i rosną ceny drewna na opał. Ekolodzy i społecznicy uważają z kolei, że w Polsce od wielu lat trwa wycinka na masową skalę. W dodatku sami leśnicy nie wiedzą, co dzieje się z pociętym drewnem.

Lasy zajmują ponad jedną czwartą powierzchni Polski. Leśne kompleksy pełnią ważną funkcję – chronią nas m.in. przed negatywnymi skutkami zmian klimatu, w tym przed suszami, powodziami czy upałami. Dlatego powinny być chronione, jako nasze wspólne dziedzictwo.

W ostatnich latach jednak ogromne ilości pociętych drzew ułożonych w stosy to codzienny obrazek z polskich lasów. Skala wycinek wzbudza też coraz większe kontrowersje. Tym bardziej że dotyczy to zarówno podmiejskich lasów, jak i parków krajobrazowych czy rezerwatów. Drzewa są także masowo wycinane w puszczach.

– Niedawno wypoczywałam na Mazurach, w okolicach Morąga, to co zobaczyłam w okolicznych lasach, zrobiło na mnie przygnębiające wrażenie. Duże połacie lasu były całkowicie wycięte. Zamiast ciszy i śpiewu ptaków, dominował hałas pracujących pił mechanicznych. Nikt mnie nie przekona, że tak duża skala wycinek to zwyczajna gospodarka leśna – mówi money.pl pani Beata.

Mapa o planowanych wycinkach oburzyła leśników

Leśnicy odpierają tego typu zarzuty, tłumacząc od dawna, że powierzchnia lasów nie maleje, a wręcz rośnie. Na poparcie tej tezy publikują dane, m.in. powołując się na GUS, z których wynika, że powierzchnia lasów w Polsce w latach 1991-2020 wzrosła o 566 tys. ha (czyli o prawie 19 tys. ha średniorocznie). W praktyce oznacza to jednak, że lesistość Polski w tym okresie wzrosła o 1,8 punktu procentowego.

Organizacje ekologiczne nie dowierzają statystykom. Twierdzą, że Lasy Państwowe wręcz "zacierają ręce" np. po wichurach – leżące drewno jest wtedy "pozyskiwane" poza planem, jako bonus.

Rok temu aktywiści z inicjatywy "Lasy i obywatele" stworzyli mapę, z której można się dowiedzieć, które fragmenty lasów będą wycięte. Przygotowali ją m.in. na podstawie ogólnodostępnych informacji z Banku Danych o Lasach, upublicznionych w styczniu 2021 roku. Obszary, gdzie planowany jest wyręb, zaznaczone są na czerwono. Po wprowadzeniu danych niemal cała mapa zrobiła się czerwona.

Ta publikacja oburzyła Lasy Państwowe, które zarzuciły autorom mapy manipulację. Marta Jagusztyn, współautorka mapy, tłumaczyła jednak, że na mapę naniesiono ogólnodostępne dane.

Aktywistka uważa także, że Lasy Państwowe, niechętnie i w niedostatecznym stopniu informują o swoich działaniach. – Fundacja Lasy i Obywatele wygrała już z Lasami Państwowymi osiem spraw o odmowę dostępu do informacji w sądach administracyjnych i nie przegrała żadnej (parę spraw się jeszcze toczy) – tłumaczy w rozmowie z money.pl.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Zobacz także: Wycinka w Bieszczadach. "Być może to będzie szok, ale parki narodowe też prowadzą wycinki"

Przemysł drzewny chce zakazu eksportu

Brak dostępu do informacji to niejedyny problem. Przemysł drzewny już od kilku lat alarmuje, że nie można kupić wystarczającej ilości drewna od Lasów Państwowych.

Zdaniem przedstawicieli sektora, to skutek polityki prowadzonej przez Lasy Państwowe, która podbija ceny drewna. Powodem są m.in. nowe zasady sprzedaży drewna, czyli zmniejszenie puli dla stałych odbiorców do 70 proc. historii zakupów. To oznacza, że tylko 30 proc. drewna trafia na aukcje, gdzie można kupować bez ograniczeń.

W efekcie mamy dziś najwyższe ceny drewna w Europie. Cena drewna sosnowego na aukcjach osiąga nawet 1 tys. zł za metr sześcienny.

W sumie w ostatnim roku ceny drewna w niektórych przypadkach wzrosły nawet o 200-300 proc. W dodatku zaczyna go teraz brakować, co jeszcze bardziej je pobija.

Od ubiegłego roku drastycznie podrożały m.in. płyty OSB. Z danych grupy PSB wynika, że we wrześniu 2021 roku były o blisko 125 proc. droższe niż rok wcześniej. Podwyżki odczuła także branża stolarki okiennej. W pierwszym kwartale ubiegłego roku cena tzw. kantówki, niezbędnej do produkcji okien wynosiła 2,1 tys. zł za metr sześcienny, a pod koniec roku ceny wzrosły do 4,5 tys. zł.

Rosną też ceny drewna kominkowego oraz na opał. W efekcie za jeden metr sześcienny grabu trzeba zapłacić już około 500 zł. 

Przedstawiciele branży drzewnej od dłuższego czasu domagają się także od rządu, aby wprowadzono przepisy, które ograniczą eksport drewna za granicę.

Argumentują, że w Polsce prowadzona rabunkowa gospodarka drzewna, a polskie drewno jest eksportowane w większej skali, niż to podają Lasy Państwowe. Jednak apele branży nie spotkały się z żadnym odzewem.

Tymczasem według oficjalnych danych z Polski wyjeżdża obecnie 10 proc. drewna okrągłego, czyli 4 mln metrów sześciennych drewna, które trafia głównie do Chin. Jednocześnie z danych Krajowej Izby Celnej wynika, że eksport drewna z Polski wzrósł lawinowo po 2015 roku.

Las może powstać w każdym miejscu

Czy rzeczywiście w Polsce trwa wycinka na niespotykaną wcześniej skalę?

Miarą tego, ile się wycina drewna w polskich lasach, jest liczba metrów sześciennych wyciętych drzew. Od kilku lat znajduje się ona na podobnym poziomie, jednak w ciągu ostatnich 20 lat systematycznie się zwiększa. Kiedyś to było 25 mln metrów sześciennych drewna, a teraz jest to 40 mln metrów sześciennych rocznie – tłumaczy Antoni Kostka z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze.

Ekspert uważa, że obecną skalę wycinek można jednak logicznie wytłumaczyć. – Jest ich więcej m.in. dlatego, że duża część drzewostanu, która została zasadzona tuż po wojnie w ramach akcji zwiększania lesistości kraju, osiąga teraz tzw. wiek rębności, gdy drzewostan jest przeznaczony do wyrębu – mówi.

Dodaje, że ważne są również działania, gdy drzewa się już wytnie. – Polskie lasy znajdują się w ogonie Europy, jeżeli chodzi o tzw. odnowienie naturalne lasu. Las może powstać w każdym miejscu, pod warunkiem, że zostawi się go w spokoju. Tymczasem polscy leśnicy w niewystarczającym stopniu propagują odnowienie naturalne – twierdzi.

Elektrownie spalają hektary lasu

Od wielu lat ekolodzy biją też na alarm w sprawie wykorzystywania drewna z lasów jako źródło tzw. biomasy. Z raportu "Lasy do spalenia. Prawdziwa cena bioenergii" wydanego w marcu przez Pracownię na Rzecz Wszystkich Istot wynika, że każda z polskich elektrowni wykorzystujących biomasę drzewną, spala równowartość kilku lub kilkunastu hektarów lasu dziennie. W dodatku polski rząd przewiduje wzrost pozyskania biomasy z zasobów krajowych o 56 proc. do 2030 roku.

Podczas przygotowania raportu wyszło na jaw, że żadna państwowych instytucji nie dysponuje danymi na temat tego, skąd pochodzi biomasa drzewna spalana w elektrowniach.

Zdaniem autorów raportu wzrost wykorzystania biomasy leśnej do produkcji energii jest też jedną z przyczyn zwiększenia wycinki polskich lasów w ostatnich latach.

Potwierdzają to statystki. Z raportu Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot wynika, że w latach 2004-2020 roczne zużycie biomasy drzewnej w Polsce wzrosło o ok. 70 proc. Dodatkowo w latach 2005-2020 całkowita ilość biomasy leśnej wykorzystywanej w bioenergetyce wzrosła blisko 140 razy z poziomu 35 tys. m sześć. do 4,9 mln metrów sześciennych.

Podczas debaty, która odbyła się wraz z publikacją raportu, Paweł Boski z Dyrekcji Generalnej Lasów Państwowych przekonywał jednak, że państwo dba o lasy w sposób zrównoważony.

Nigdy nie było ideą prowadzonej przez nas gospodarki leśnej pozyskiwanie surowca do spalenia. Wzrost bioenergetyki i OZE nie jest więc przyczynkiem do zwiększonego pozyskiwania biomasy drzewnej – tłumaczył.

Utrzymujemy deficytowy system

Eksperci, z którymi rozmawiał money.pl, mają jednak inne zdanie na ten temat.

– Gospodarka leśna w Polsce jest niezrównoważona na co najmniej kilku poziomach: ekologicznym, klimatycznym, społecznym i ekonomicznym – uważa Tomasz Pezold Knežević, starszy specjalista ds. ochrony przyrody w Fundacji WWF Polska.

Jego zdaniem Lasy Państwowe utrzymują m.in. swoją obecność w deficytowych nadleśnictwach. Dopłacają do ich utrzymania ogromne sumy pieniędzy na poziomie kilkudziesięciu mln zł rocznie. Chodzi głównie o nadleśnictwa w Puszczy Białowieskiej i w otulinie Bieszczad. – Paradoksalnie są to również miejsca charakteryzujące się najwyższymi wartościami przyrodniczymi – mówi.

Zdaniem eksperta WWF to oznacza, że wszyscy utrzymujemy deficytowy system, co ma destrukcyjny wpływ na polskie lasy. Tymczasem leśnicy muszą dzisiaj zmierzyć się z takimi poważnymi wyzwaniami jak np. retencja wody, ochrona lasów przed erozją, czy ochrona unikalnej różnorodności biologicznej.

Te negatywne trendy dostrzegają sami pracownicy Lasów Państwowych. Niestety, skostniała struktura tej hierarchicznej i uwikłanej politycznie instytucji nie pozwala na reformy i dostosowanie się do dynamicznych zmian środowiska i klimatu. Ambitne cele są również wyrażone w najnowszych strategiach Unii Europejskiej (różnorodności biologicznej oraz leśnej). Wszystko wskazuje na to, że Polska po raz kolejny będzie hamulcowym potrzebnych zmian – ocenia.

Cenne lasy powinno się zostawić w spokoju

Antoni Kostka dodaje, że przedstawiciele Lasów Państwowych powtarzają dziś jak mantrę, że realizują tzw. wielofunkcyjną gospodarkę leśną.

Śmiejemy się, że robią to na obszarze każdego hektara lasu. Uważają, że powinien on odzwierciedlać wszystkie funkcje lasu, czyli społeczną, gospodarczą i przyrodniczą. Upierają się, że wszędzie to się da zrobić. To błędna polityka. Przyrodniczo cenne lasy powinno się zostawić w spokoju – mówi Antoni Kostka.

Przypomina zarazem, że strategia bioróżnorodności zawarta w Fit for 55, która jest zatwierdzonym dokumentem, wymaga, aby 10 proc. powierzchni każdego kraju było ściśle chronione. – 10 proc. powierzchni Polski to sporo. Polskie państwo jest zobowiązane przez KE do przedstawienia takiej listy do końca tego roku. Zegar tyka, a listy wciąż nie ma. Dlatego powstała koalicja organizacji pozarządowych, która wyręczy rząd w jej przygotowaniu – komentuje.

Poprosiliśmy rzecznika prasowego Lasów Państwowych o odniesienie się do zarzutów aktywistów i przedstawicieli branży drzewnej. Zapytaliśmy także, czy zdaniem państwowej organizacji powinny wejść w życie przepisy, które ograniczają eksport polskiego drewna za granicę. Niestety, na nasze pytania nie dostaliśmy żadnej odpowiedzi.

Lasy Państwowe odpowiadają

Po naszej publikacji otrzymaliśmy od "Państwowego Gospodarstwa Leśnego Lasy Państwowe" pismo, w którym organizacja zaprzecza podanym przez nas informacjom.

- Organizacja twierdzi, że nie jest prawdą, że przedstawiciele branży drzewnej oskarżają LP, że w Polsce jest prowadzona rabunkowa gospodarka drzewna. Według LP żadne media związane z polskim przemysłem drzewnym nie oskarżają LP o takie zarzuty.

- Nie jest także prawdą, że skala wycinek zbudza coraz większe kontrowersje. W rzeczywistości pozyskanie drewna w rezerwatach ogranicza się do usuwania zagrożeń lub tzw. ochrony czynnej.

- Nie jest prawdą, że LP wręcz "zacierają ręce" np. po wichurach, a leżące drewno jest pozyskiwane jako bonus. Uszkodzone powierzchnie są porządkowane. LP pozyskuje jedynie surowiec z tych powierzchni.

- Nie jest prawdą, że czerwona mapa obrazuje planowaną skalę wyrębu. Pokazuje ona jedynie skalę cięć pielęgnacyjnych i odnowieniowych, cięcie zdaniem LP następuje na fragmencie tej powierzchni zwanej redukowaną.

- Nie jest prawdą, że wzrost wykorzystania biomasy leśnej o produkcji energii jest jedną z przyczyn zwiększenia wycinki w lasach. Termin "biomasy drzewnej" odnosi się do biomasy pochodzącej z LP (rocznie to 1,5 mln metrów sześciennych) i biomasy z przetwórstwa drzewnego, co obejmuje przedsiębiorców. Zdaniem LP nie jest też prawdą, że drewno wykorzystywane przez energetykę wpływa na zwiększone pozyskiwanie drewna. Ta wielkość jest uzależniona od zasobów drewna w lesie.

- Nie jest prawdą, że polskie drewno jest eksportowane w większej skali. LP nie eksportują i nie mają wpływu na eksport drewna. Nie prowadzą też ewidencji eksportu.

- Nie jest prawdą, że przemysł drzewny alarmuje, że od kilku lat nie można kupić wystarczającej ilość drewna od LP. W ubiegłym roku zostały wprowadzone nowe zasady sprzedaży, w odpowiedzi na postulaty branży drzewnej. W efekcie wpływają one zdaniem LP na stabilizację sytuacji na krajowym rynku.

- Nie jest prawdą, że LP utrzymuje deficytowy system nadleśnictwa. LP wspiera nadleśnictwa po to, aby mogły odnawiać utracone zasoby leśne, ochrona lasu jest zarazem kosztownym i czasochłonnym procesem.

- Nie jest prawdą, że polityka LP podbija ceny drewna. Podbijanie cen drewna to mechanizmy wolnego rynku, które kształtują przedsiębiorcy, a nie LP. Wzrost cen drewna jest efektem obecnej sytuacji geopolitycznej, działają tutaj naturalne mechanizmy rynkowe, dotyczące popytu i podaży.

- Nie jest prawdą, że leśnicy w niewystarczającym stopniu propagują odnowienie naturalne. LP od kilkunastu lat intensywnie popiera odnawianie powierzchni leśnej także w drodze przebudowy drzewostanów. Powierzchnia odnowień wzrosła w ciągu kilkunastu lat do poziomu 11 tys. ha w 2021 roku.

- Nie jest prawdą, że strategia bioróżnorodności zawarta w Fit for 55 jest zatwierdzonym dokumentem i wymaga, aby 10 proc. powierzchni każdego kraju było ściśle chronione. Są to dwa dokumenty o odmiennej randze. Wynikający z nowej strategii na rzecz różnorodności wymóg objęcia ochroną co najmniej 10 proc. powierzchni lądowej, głównie lasów, znacząco ograniczy według LP dostępność tych lasów dla obywateli.

- Nie jest prawdą, że gospodarka leśna w Polsce jest niezrównoważona na kilku poziomach: ekologicznym, klimatycznym, społecznym i ekonomicznym a sami leśnicy nie wiedzą, co dzieje się z pociętym drewnem. LP informuje zarazem, że lesistość Polski wzrosła z 21 proc. w 1945 r. do 30 proc. obecnie. Drzewostany wyhodowane w tym okresie są "w pełni swoich sił produkcyjnych, i jako społeczeństwo możemy pełnoprawnie z nich korzystać".

 Agnieszka Zielińska, dziennikarka money.pl

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
gospodarka
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(1262)
Wacek
4 tyg. temu
To prawda, próbowałem kupić drewno opałowe i dopiero po miesiącu w cenie dwa razy droższej udało mi się zdobyć kilka m3 drewna.
Polek
4 tyg. temu
PiS oddaje Żydom nasze bogactwa narodowe.
Nmnnrn
4 tyg. temu
Zgadzam się, że polskie dobro narodowe, czyli puszcze i lasy, znikają w oczach. Zarządzanie puszczami i lasami jest bezwzględne dla przyrody od 2015 roku, a od min. Wos jest szczególnie bestialskie. Codziennie pedzą (nawet w terenie zabudowanym) setki ciężarówek załadowanych po brzegi zdrowymi, starymi drzewami. Drzewo emigruje m.in. do Chin, Chin, które wypuściły Covida na świat. Absurd. Ścięte drzewo nawet nie służy by uratować drewniane zabytki, które są polską kulturą i tradycją. Tracimy najcenniejsze dobro, które już tak pięknie i dziko nie będzie rosło. Większość puszcz i lasów to teraz barbarzyńsko okaleczone lasy, szachownice z wygolonymi dziesiątkami hektarów. Zwierzęta nie mają gdzie mieszkać. Nie pójdziesz na grzyby w tak zdewastowanym lesie. Stare Lasy Karpackie (lista UNESCO!), Białowieża, Notecka, Knyszyńska, długo wymieniać. Ostatnio niszczą Puszczę Piską na Mazurach (powiat Szczycieński, zwłaszcza Piski i dalej na północ, nic już prawie nie zostało że starych mazurskich, pięknych lasów. Teraz ogromny i cenny pas przyrodniczy przy granicy z Białorusią i Polską) jest wycinany! Opozycja, Greenpeace i unijne instytucje ekologiczne powinny powstrzymać barbarzyńskie wycinanie drzew w Polsce ponad podziałami. Mam nadzieję, że dla PiS i Zjednoczonej Prawicy nie jest wzorem barbarzyński Bolsonaro, za którego rządów wycina się płuca Świata – puszczę amazońską?
Ada
miesiąc temu
A to ponoć PO chciało wyprzedać Polskie Lasy?? widzicie jakie ceny drewna na rynku!!
STOP KŁAMLIWY...
miesiąc temu
Ten artykuł to stek bzdur. Widać, że autorka artykułu jest stronnicza i przedstawia jedynie treści prezentowane przez pseudoekologów, którzy za pieniądze wiadomego pochodzenia robią wszystko by pod płaszczykiem ochrony przyrody szkalować polskie leśnictwo. Eksperci, na których powołuje się autorka często nie mają żadnego wykształcenia w tej dziedzinie a jedyne co potrafią to manipulować faktami by urobić opinię publiczną przeciw Lasom Państwowym lub ugrać jakąś kasę na odstąpieniu od protestów przeciw inwestycjom. Autorka nie pokusiła się nawet by sprawdzić informacje które podsuwają jej aktywiści. Przecież lasy wcale nie znikają, po wycięciu w tym miejscu są sadzone nowe drzewka, następuje najzwyklejsza wymiana pokoleń (stare na nowe). Zarzuty aktywistów to nic innego, jakby zarzucać rolnikowi, że z oczu znikają łany zboża gdy on zbiera jedynie plony ze swojego pola żeby zapewnić ludziom żywność.
...
Następna strona