Trwa ładowanie...
Zaloguj
Notowania
Przejdź na
Marcin Walków
Marcin Walków
|
aktualizacja

Porsche 911 na kempingu. Kabrioletem za milion złotych pojechałem pod namiot

Porsche 911 Carrera S to może nie najlepsze auto na kemping, ale za to będzie najlepsze na kempingu. Ten samochód-zachcianka z otwieranym dachem nie jest synonimem praktyczności, udowadnia jednak, że sprawdzi się w wielu sytuacjach. I przyciąga spojrzenia, gdziekolwiek się pojawi.

154
Podziel się
1 z 9
Porsche 911 na kempingu. Kabrioletem za milion złotych pojechałem pod namiot
Porsche 911 na kempingu. Kabrioletem za milion złotych pojechałem pod namiot
Porsche 911 Carrera S sprawdzi się w wielu sytuacjach (money.pl, Marcin Walków)

- Masz już plany na długi weekend?

- W sumie mam.

- A da się je zrealizować w Porsche 911?

- W sumie tak.

Jeszcze tego samego dnia miałem już w rękach kluczyki do Porsche 911 Carrera S Cabriolet. Takiego z miękkim dachem w kolorze brązowym, 21-calowymi felgami i lakierem w kolorze Crayon, o którym powiedzieć "szary" to zniewaga. Cena? Prawie milion złotych, dokładnie 999 tys. 280 zł. A w moich planach był wyjazd na Mazury pod namiot.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Porsche 911 (992) - ostatnia "niehybryda"?

Zanim odezwie się ktoś i powie, że "przecież nikt, kto ma Porsche, nie będzie spać pod namiotem", pozwólcie, że pokażę Wam jeden obrazek. Jest tuż pod tym akapitem. Marka ze Stuttgartu chyba nie chce, by model 911 był tylko "kultowym", "sportowym", "luksusowym" samochodem-zachcianką. "Nie jest praktyczny", to jeszcze nie to samo co "jest niepraktyczny".

Porsche ma w ofercie sygnowany własną marką namiot dachowy za około 25 tys. zł. Drogo? Drogo. Ale w porównaniu ze skrzynią i materacem za prawie 10 tys. zł w Dacii Jogger z pakietem Sleep, brzmi nawet rozsądnie. W moim przypadku - co zrozumiałe - taki namiot jako akcesorium odpadał, podobnie zresztą jak boks dachowy.

Porsche 911 Carrera S. Mały bagażnik do całkiem wielkich rzeczy

Wyzwaniem numer jeden było: jak ja się tu spakuję? Jedyny bagażnik, na jaki mogłem liczyć, to 132-litrowy schowek pod maską. Jeśli do kogoś suche liczby nie przemawiają, to dodam, że jest to dwa razy mniej, niż liczy sobie bagażnik w Mini Cooperze.

Zarówno wielkość, jak i kształt tego kufra sprawiły, że zmieściło się tam duże plastikowe pudło z Ikei z pokrywką. Schowałem tam większość "drobnego" ekwipunku kempingowego - od czajnika, naczyń, przez kuchenkę turystyczną, po śpiwór, poduszkę i przedłużacz bębnowy. W wolną przestrzeń zmieścił się jeszcze dmuchany materac i składany niski stolik. Na dobrą sprawę na górę upchnąłbym i namiot. Ten jednak powędrował na podłogę przed odsunięty do tyłu fotel pasażera. Razem ze składanym krzesłem i minichłodziarką turystyczną. Plecak z rzeczami osobistymi znalazł się na tylnym siedzeniu. Porsche 911 Carrera S było gotowe na kemping. Kierunek: Orzysz, Mazury.

W drodze na Mazury. Jak jeździ Porsche 911 Carrera S Cabriolet?

Jak jeździ Porsche 911 Carrera S? Na to pytanie odpowiem krótko: bardzo fajnie. Teraz trochę więcej szczegółów. Mówimy o samochodzie sportowym i luksusowym. Prawie 452 cm długości, zaledwie 130 cm wysokości i niespełna 11 cm prześwitu nad asfaltem. Samochód nie tylko wizualnie przyklejony jest do drogi, śmiało pokonuje zakręty, dobrze oddaje sygnały z drogi. Potrafi być komfortowy w trasie, choć trzeba pamiętać, że niskie i sportowe zawieszenie oraz 21-calowe felgi potrafią "boleć", gdy jedziemy po dziurawej jak ser szwajcarski nawierzchni. W końcu to Porsche ze sportowym DNA, a nie Rolls-Royce.

Z tyłu mamy trzylitrowy silnik benzynowy typu bokser z sześcioma cylindrami, generujący do 450 KM i maksymalnie 530 Nm momentu obrotowego. Maksymalna prędkość to 306 km/h, a pierwszą "setkę" Porsche 911 Carrera S osiąga w 3,7 s. Nie jest paliwożernym autem. Producent podaje niespełna 11 l/100 km w cyklu mieszanym i to wartość jak najbardziej zgodna z prawdą. W mieście komputer pokazywał wartości bliżej 15 l/100 km, ale poza Warszawą, na drogach krajowych - 7,5 l/100 km. Gdy wracając z Mazur nadłożyłem drogi przez Olsztyn do trasy S7, na "ekspresówce" było to około 10 l/100 km.

Sprzyjała mi pogoda, dlatego większość czasu jeździłem z otwartym dachem. Cały proces trwał około 10 sekund, rozpoczynany albo z kluczyka, albo przyciskiem na konsoli centralnej. Można to też zrobić podczas jazdy z prędkością do 50 km/h. Sporym atutem jest elektrycznie wysuwana i chowana osłona przeciwwiatrowa. Kosztem dwóch miejsc z tyłu sprawia, że przy zamkniętych szybach bocznych zawirowania powietrza w kabinie nie są aż tak odczuwalne. Bez dachu jeździłem z prędkościami do 110-120 km/h i nie urywało mi głowy.

911 odwraca głowy nie tylko na kempingu.

Oczywiście Porsche 911 Carrera bez dachu, wjeżdżające na kemping, mijające kampery i SUV-y ciągnące przyczepy kempingowe lub motorówki, wzbudza niemałą sensację. Jeszcze większą, gdy staje obok niego namiot i rozkładane krzesełko. - Takiego "kampera" to u nas jeszcze nie było. Gdzie pan to wszystko zmieścił? - pytała mnie właścicielka kempingu.

I gdy później opuszczałem to miejsce, siedzący przed swoimi samochodami "kamperowicze" uśmiechali się szeroko do mnie, a ja do nich, choć może zastanawiali się "co on tutaj robił?". Faktem jest, że mimo upływu lat i dość dużej popularności marki, Porsche 911 nadal ma dar "odwracania głów" na ulicach.

Jeden z kolegów, opisując swoje wrażenia z jazdy, napisał, że w przypadku Porsche 911 "dobrotliwe zainteresowanie będzie chlebem powszednim". I ja się z nim zgadzam. Doświadczyłem tego i przed sklepem spożywczym na mazurskiej wsi, gdzie robiono mu zdjęcia, i na ulicach Warszawy, gdzie kierowcy i przechodnie przy pasach unosili kciuki. Byłbym zapomniał. Jak było na kempingu? Na to pytanie też odpowiem krótko: bardzo fajnie.

Marcin Walków, dziennikarz i wydawca money.pl

KOMENTARZE
(154)
Romusia
6 miesięcy temu
Boszsz, nie można się bawić tematem jak tym autem? Co za ciężkie komentarze- tyle zawiści, głowa boli!
Racjonalny
6 miesięcy temu
Zwykle jak się chcę napić piwa, to nie kupuję browaru. No, ale jak ktoś chce, to nie zabraniam...
Żenada
6 miesięcy temu
Pojechałem po to żeby był ten artykuł. Tyle.
asaasasa
6 miesięcy temu
Żadna zniewaga, jest szary. Tylko jak się za to płaci 20 000 to człowiek chce sie wyróżnić. Teraz te kolory samochodów to jak lamperie na ścianach w PRL
Htt
6 miesięcy temu
Też jeżdżę pod namiot bo mam dość obślizłych pokoi. Żeby kolejni klienci wiedzieli co tam inni wyprawiają nikt by tam nie spał.
...
Następna strona
TOP10 - najpopularniejsze galerie
10.

Bukiet z klocków. LEGO rozwija rynek, którego przez dekady nie zauważało

Czy to będzie alternatywa dla żywego bukietu róż? Pewnie nie. Na zestaw, który złożyłem podczas redakcyjnego testu, patrzę inaczej. Jak na kolejny krok w rozwijaniu produktów dla dorosłych. Bo te rządzą się innymi prawami niż klocki dla dzieci. A przez długie lata jako rynek dla LEGO nie istniały.
9.

Dwa furgony na prąd. W ich przypadku elektromobilność nie wywołuje aż takich emocji

O ile samochody elektryczne wciąż budzą kontrowersje, to jednak jest obszar, w którym wydają się dobrym rozwiązaniem już teraz. To małe "dostawczaki", które poruszają się głównie po mieście i jego okolicach. W moje ręce do kilkudniowego testu trafiły dwa: Mercedes eCitan i Peugeot e-Partner.
8.

Toyota Yaris i Corolla w wersji Cross. To nie są auta, które mają trafić w gusta każdego

Weź popularny model ze swojej gamy, "napompuj go" i dodaj przydomek, który uczyni z niego SUV-a lub crossovera. Tak zrobiła Toyota w przypadku Yarisa i Corolli. W wariantach Cross to pomysł Japończyków, aby wypełnić kolejne rynkowe nisze i nie oddawać klientów innym markom.
7.

Ateca i Leon z tribalem na grillu. Cupra zaczynała jako "farbowany" Seat

Cupra włożyła sporo wysiłku, by przekonać, że nie jest Seatem ze zmienionym znaczkiem. Pierwszy model zaprojektowany dla niej pojawił się po dwóch latach. W przypadku Cupry Ateca i Leona zerwanie z oczywistymi skojarzeniami z Seatem jest trudniejsze. Testując oba modele przekonałem się, że nie jest niemożliwe.
6.

Testowałem dwa różne "elektryki" BMW. W obu spodobała mi się jedna rzecz

BMW i4 M50 i oraz BMW iX M60 to bardzo różne samochody, choć pod tym samym szyldem. Testując oba, zwróciłem uwagę szczególnie na jeden aspekt. To, w jaki sposób ich interfejs zdejmuje z głowy kierowcy "elektryka" część zadań.
5.

Odsłaniamy kulisy produkcji samolotów. Byłem w fabryce Airbusa

A220 to jedyny samolot Airbusa, który montowany jest w całości powstaje poza Europą. W kanadyjskich zakładach w Mirabel widziałem, jak produkowane są te wąskokadłubowe maszyny.
4.

Jeździłem nowym Renault Clio. To hybryda bez wtyczki, która w mieście udaje "elektryka"

Renault Clio E-Tech to miejski, co nie znaczy, że ciasny samochód. Dzięki technologii hybrydowej jest naprawdę oszczędny. Można nim też bez większych obaw wyjechać w trasę - o ile nie zabieramy za dużo współpasażerów i bagażu.
3.

Dostałem upgrade do pierwszej klasy. Oto jak wygląda namiastka luksusu w samolocie

Od lat byłem ciekaw, jak to jest lecieć pierwszą klasą. Miałem szczęście - podczas ostatniego lotu dostałem upgrade, czyli podwyższenie klasy podróży. Dzięki temu mogłem sprawdzić na własnej skórze, jak podróżują ci, którzy za bilet płacą kilkadziesiąt tysięcy złotych.
2.

Zrobiłem 2 tys. km chińskim "elektrykiem". Ale już drugiego dnia miałem ochotę go oddać

Nawet luksusowy samochód elektryczny wyposażony w całkiem sporą baterię potrafi przegrać z problemami z ładowaniem. Te zaś odbierają sporą część przyjemności z komfortowej jazdy. Szkoda, bo Maxus Mifa9 to naprawdę ciekawa propozycja na polskim rynku, mimo kilku irytujących przypadłości.
1.

Pierwszy taki zestaw LEGO. Złożyłem Concorde'a z klocków

Concorde z klocków LEGO ma ponad metr długości i robi wrażenie tak, jak jego pierwowzór. Złożenie zestawu, który otrzymałem do recenzji, zajęło mi prawie 10 godzin. Nie liczyłem, ale w tym czasie zdążyłem obejrzeć wszystkie cztery filmy o Jamesie Bondzie z Danielem Craigiem.