Powell kończy kadencję na czele Fed. Co zrobi nominat Trumpa?
Po ośmiu latach na stanowisku przewodniczącego Rezerwy Federalnej Jerome Powell kończy w piątek burzliwe i pełne kryzysów rządy nad amerykańskim bankiem centralnym. To, jaka będzie polityka Fed pod kierownictwem jego następcy Kevina Warsha, jest wielką niewiadomą.
15 maja kończy się kadencja Powella na czele Rady Gubernatorów Rezerwy Federalnej, a wraz z nią jeden z najbardziej burzliwych okresów w historii Fed.
Spór na linii Fed-Trump
Jego dwie kadencje na stanowisku były naznaczone dużymi kryzysami rzadko wcześniej spotykanymi w amerykańskiej polityce i gospodarce: sterował polityką banku centralnego w czasie zapaści gospodarczej podczas pandemii COVID-19, najgorszej od kilku dekad inflacji, która nastąpiła w wyniku pandemicznych zakłóceń i wojny w Ukrainie, czy bezprecedensowej politycznej presji ze strony prezydenta USA Donalda Trumpa. Swoją kadencję kończy zaś w obliczu kolejnych gospodarczych wstrząsów spowodowanych wojną z Iranem i gorączką związaną z rozwojem AI.
Trump przyleciał do Chin. O tym będzie rozmawiać z Xi
Powell był pierwszym od ponad 30 lat prezesem Fed, nieposiadającym doktoratu z ekonomii - z wykształcenia jest prawnikiem. Mimo to, kiedy Trump nominował go - zarejestrowanego wyborcę Republikanów - na stanowisko w listopadzie 2017 r., był uważany za dość bezpieczny i mało kontrowersyjny wybór. Choć Trump później wyrażał rozgoryczenie z powodu wyboru Powella - twierdził, że zwiedli go jego doradcy - został później znów nominowany przez Joe Bidena, ponownie zdobywając szerokie poparcie senatorów (80 głosów).
W czasie ośmiu lat rządów nad Fed Powell zyskał zarówno ostrych krytyków, jak i zwolenników. Paradoksalnie, najwięcej pochwał Powell zebrał ze względu na swoją postawę wobec swojego największego krytyka - prezydenta Trumpa, który by skłonić go do szybszych obniżek stóp procentowych, używał zarówno obelg ("kretyn", osoba o niskim IQ), jak i wymiaru sprawiedliwości, wytaczając przeciwko niemu śledztwo karne w sprawie przekroczenia kosztów remontu budynków Fed. Dochodzenie było szeroko komentowane - również wśród Republikanów - jako motywowane politycznie i jako próba zamachu na niezależność banku centralnego. Powell początkowo unikał wchodzenia w spór, lecz po wszczęciu śledztwa otwarcie oskarżył prezydenta o próby niewłaściwego wpływania na politykę stóp procentowych - coś wcześniej niewyobrażalnego w tradycji Fed.
Z tego samego powodu, wbrew tradycji, Powell zdecydował się wraz z końcem prezesury nie rezygnować z miejsca w Radzie Gubernatorów. Jego kadencja jako gubernatora kończy się w styczniu 2028 r.
Powell na czele Fed. Oto efekty
Powell był chwalony również za odpowiedź Fed na pandemię. Gwałtowne cięcie stóp procentowych do zera i masowy skup aktywów, w połączeniu z bodźcami fiskalnymi, pozwoliły skrócić recesję do zaledwie dwóch miesięcy - najkrótszej w historii - a USA odbiły się szybciej niż inne najbogatsze kraje.
Z drugiej strony był krytykowany za spóźnioną reakcję na popandemiczny wzrost inflacji. Powell pierwotnie uważał, że wzrost cen spowodowany zakłóceniami łańcuchów dostaw oraz wojną w Ukrainie był przejściowy i dopiero później zaczął agresywne podwyżki stóp. W rezultacie inflacja w USA osiągnęła w 2022 r. ponad 9 proc., najwyższy poziom od dekad.
Powell odchodzi ze stanowiska, mając inflację powyżej celu 2 proc. przez pięć kolejnych lat — to, zdaniem krytyków cytowanych przez Bloomberga, największa rysa na jego dorobku. Inna - głównie kierowana przez lewicowych polityków i komentatorów - to postępujące rozwarstwienie gospodarki: tzw. gospodarka w kształcie litery K, w której najlepiej zarabiającym powodzi się coraz lepiej, a tym będącym na dole - gorzej.
- Wszyscy razem konsekwentnie staraliśmy się robić to, co naszym zdaniem jest najlepsze dla Amerykanów, w oparciu o nasze narzędzia i cele, które powierzył nam Kongres. To było bardzo wymagające, bo przez sześć lat mieliśmy do czynienia z szokami podażowymi - podsumował swoją kadencję sam Jerome Powell podczas swojej ostatniej konferencji prasowej.
Oto nominat Trumpa
Odchodzący prezes pozostawia Fed w obliczu kryzysu wywołanego i niepewnej przyszłości dotyczącej niezależności banku centralnego. Choć jego następca Kevin Warsh nie jest nowicjuszem - był już gubernatorem Fed za kadencji George'a W. Busha - nie wiadomo, czego spodziewać się po nominacie Donalda Trumpa. W środę uzyskał on rekordowo niską liczbę głosów w Senacie - 54.
Choć był dotąd znany z faworyzowania restrykcyjnej polityki monetarnej, Trump wielokrotnie sugerował, że Warsh - zgodnie z jego żądaniami - obniży stopy procentowe. Większość ekspertów spodziewa się jednak, że nie będzie w stanie tego zrobić w najbliższym czasie - m.in. z uwagi na szybki wzrost inflacji, która osiągnęła w kwietniu 3,8 proc. w rezultacie blokady cieśniny Ormuz. Warsh jest ponadto tylko jednym z 12 członków Federalnego Komitetu ds. Operacji Otwartego Rynku (FOMC), który podejmuje decyzje w sprawie stóp.
Podczas wysłuchania w Senacie Warsh obiecywał, że nie będzie "marionetką" Trumpa, choć jednocześnie nie odpowiedział m.in. na pytanie, czy Trump przegrał wybory 2020 r. oraz nie potrafił wskazać różnic w poglądach z prezydentem. Prywatnie Warsh jest zięciem bliskiego Donaldowi Trumpowi miliardera Ronalda Laudera, spadkobiercy koncernu Estee Lauder i przewodniczącego Światowej Rady Żydów.