Masz podwyżkę, nie martw się inflacją? Obnażamy półprawdy premiera

Ostatnio mieliśmy inflacyjny rekord dekady. Premier zbagatelizował sprawę, tłumacząc, że wzrost pensji przebił wzrost inflacji, zatem wszystko jest w porządku. Jednak w tym roku ani grosza podwyżki nie dostanie budżetówka, mniej pieniędzy trafi do kobiet i pracowników po 50. roku życia. Jeśli to uwzględnimy, sytuacja nie jest już tak piękna, jak ją władza maluje.

Przez wzrost wynagrodzeń nie musimy obawiać się inflacji? To nieprawda - wiele osób nie zarabia więcej, niż przed rokiem Premier twierdzi, że przez wzrost wynagrodzeń nie musimy obawiać się inflacji? To nieprawda - wiele osób nie zarabia więcej, niż przed rokiem
Źródło zdjęć: © PAP | Aleksander Koźmiński
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

Rząd chwali się wzrostem pensji rzędu 5,4 proc. Miałby on rekompensować inflację, która sięgnęła 3,4 proc. Mowa o danych za rok 2020, dość dokładnie pod tym względem zbadany. Problem w tym, że to wszystko statystyka, która nie do końca odpowiada szarej rzeczywistości.

Wzrost płac, o którym opowiada premier, nie jest ani przez rząd finansowany, ani nie dotyczy wszystkich pracowników. Najnowsze dane o niemal 10-proc. podwyżkach dotyczą jedynie ok. 6 spośród 16,6 mln pracowników. Reszta dostała mniej albo nic.

Wzrost płac liczy Główny Urząd Statystyczny. I robi to na różne sposoby. Wspomniane 5,4 proc. zanotowano w tzw. gospodarce narodowej. Chodzi o firmy zatrudniające powyżej 9 osób oraz budżetówkę.

Ostro o pensjach w budżetówce. "Za takie pieniądze nikt tam pracować nie będzie"

W budżetówce pracuje łącznie ok. 3,8 mln ludzi. Sektor prywatny (płacący lepiej) zatrudnia ponad 12,5 mln osób. GUS nie liczy jednak pensji osób pracujących w mniejszych firmach. W praktyce badane są pensje jedynie 9 mln z ponad 16,6 mln zatrudnionych w Polsce osób.

Kto dostał podwyżkę?

Z kolei z badania firmy Sedlak&Sedlak wynika, że podwyżki w 2020 r. otrzymała nieco ponad połowa pracujących, zarobki niemal 40 proc. osób nie drgnęły, a niecałe 7 proc. zarabiało mniej. Podwyżki dostały głównie osoby w wieku 26-30 lat (zadeklarowało to 60 proc. osób w tej grupie wiekowej). Większe pensje dostali mężczyźni oraz kadra średniego szczebla. Im niższe stanowisko, tym mniejszy procent osób, które dostały podwyżkę.

Warto jednak zauważyć, że badanie Sedlak&Sedlak również nie prezentuje pełnej rzeczywistości. 70 proc. badanych ma wyższe wykształcenie, 54 proc. mieszka w miastach powyżej 100 tys. mieszkańców.

- Bazujemy na niepełnych danych, ale wydaje się, że wzrost wynagrodzeń dotyczy tylko części zatrudnionych. Z pewnością wzrosły dochody osób zarabiających najmniej, jest to zasługa zwiększenia o 200 zł płacy minimalnej – mówi money.pl socjolog Hubert Gieliński.

W 2020 r. minimalna pensja wynosiła 2600 zł brutto (1921 zł netto), obecnie nie może być niższa niż 2800 zł brutto (2062 zł netto). To wzrost o 7,7 procent.

Gieliński dodaje, że zauważalny jest też wzrost płac specjalistów. Potwierdzają to dane dotyczące programistów. Część z nich zażądała od pracodawców (i dostała) pensje wyższe nawet o 40 proc. Mowa jednak o ludziach zarabiających dziś od kilkunastu do nawet 20 tys. zł, głównie starszych programistach i menedżerach IT.

Dominika Opozda z firmy Devire podaje za przykład stanowisko Data Engineera.

- Jeszcze w 2020 roku średnie zarobki takiego specjalisty były na poziomie 17 tys. zł brutto. Teraz jest to już 24 tys. zł brutto, co oznacza 40-procentową podwyżkę. Taka osoba, współpracując w oparciu o kontrakt B2B, może otrzymać jedno z większych wynagrodzeń na rynku pracy IT, sięgające 30 tys. zł netto lub więcej – mówi ekspertka.

Budżetówka z podwyżkami?

W zeszłym roku podwyżki udało się wywalczyć pracownikom sfery budżetowej - m.in. nauczycielom i pielęgniarkom. Ci pierwsi dostali wzrost tzw. kwoty bazowej o 6 proc., pielęgniarki o 17 proc. Mimo wszystko, jak mówi przewodniczący OPZZ Andrzej Radzikowski, płace w budżetówce są średnio o 900 zł niższe od średniego wynagrodzenia w Polsce.

Podstawowym problemem budżetówki jest właśnie brak podwyżek. Zeszłoroczna była wyjątkiem, w tym roku rząd nie przewiduje kolejnej. To zaś może stać się zarzewiem potężnego protestu prawie 4 milionów pracowników. Rząd na propozycje związkowców (12 proc. podwyżki kwoty bazowej w tym roku) odpowiada wymijająco.

Emeryci – gdyby nie trzynastka, byłoby ciężko

W Polsce mamy ponad 6 mln emerytów. W 2020 r. ich świadczenia wzrosły o 3,56 proc. – odrobinę więcej niż inflacja. Sytuację seniorów delikatnie poprawiło wypłacenie tzw. 13. emerytury, dodatkowe świadczenie przełożyło się na 1025 zł rocznie, co w przeliczeniu na miesiące daje nieco ponad 85 zł.

W 2021 r. waloryzacja emerytur sięgnęła 4,24 proc. Dodatkowe, 13. świadczenie wyniosło 1066 zł.

Inflacja – ile zabiera?

Kolejnym problemem jest też interpretacja inflacji. Oznacza ona spadek wartości pieniądza, ale możliwości jej liczenia jest mnóstwo. Obowiązujący wzór opiera się na szeregu różnych czynników, wiele z nich ma realny wpływ na poziom życia obywateli, inne są słabiej zauważalne.

Wszystkich dotyka za to wzrost cen żywności. Co więcej, najbardziej uderza on w najsłabiej zarabiających. Im mniejszą pensję dostajemy, tym większą jej część musimy poświęcić na jedzenie. W latach 2019 i 2020 ceny żywności szły w górę o mniej więcej 5 proc. – o wiele bardziej, niż inflacja i prawie tak samo, jak oficjalne wynagrodzenia.

Co przyniesie nam końcówka roku?

Rok 2021 jak na razie oznacza gospodarczo-ekonomiczną huśtawkę. Bardzo szybko rośnie inflacja. W tej chwili jest szacowana na 5 proc. Według GUS przeciętne wynagrodzenie brutto w gospodarce narodowej w pierwszym kwartale 2021 roku wyniosło 5681,56 zł (4094 zł netto). To wzrost w porównaniu do pierwszego kwartału ubiegłego roku o 6,6 proc. Wciąż jednak mowa o mniejszej części przedsiębiorstw w Polsce.

Co więcej, premier Morawiecki komentując 5-procentową inflację pochwalił się rosnącą dynamiką wzrostu płac. Według najnowszych danych sięgnęła ona w tym roku 9,8 proc. Sęk w tym, że te dane odnoszą się do tzw. sektora przedsiębiorstw, a więc wyłącznie firm zatrudniających powyżej 9 osób, z wyłączeniem budżetówki. Mowa więc o nieco ponad 6 milionach pracowników. Pozostałe 10 mln może dostanie podwyżki, może nie. A na pewno mniejsze, niż badani przez GUS.

Wybrane dla Ciebie
Kierwiński o aferze Zondacrypto. "Prokuratura powinna przesłuchać prezesa"
Kierwiński o aferze Zondacrypto. "Prokuratura powinna przesłuchać prezesa"
Koniec rosyjskiej ropy i gazu w UE. Słowacja zapowiada skargę
Koniec rosyjskiej ropy i gazu w UE. Słowacja zapowiada skargę
Natychmiastowy efekt odblokowania cieśniny. "Na całym świecie"
Natychmiastowy efekt odblokowania cieśniny. "Na całym świecie"
Ile kosztuje funt? Kurs funta do złotego PLN/GBP 17.04.2026
Ile kosztuje funt? Kurs funta do złotego PLN/GBP 17.04.2026
Ile kosztuje euro? Kurs euro do złotego PLN/EUR 17.04.2026
Ile kosztuje euro? Kurs euro do złotego PLN/EUR 17.04.2026
Afera Zondacrypto. 10 rzeczy, które powinieneś wiedzieć
Afera Zondacrypto. 10 rzeczy, które powinieneś wiedzieć
Ile kosztuje frank szwajcarski? Kurs franka do złotego PLN/CHF 17.04.2026
Ile kosztuje frank szwajcarski? Kurs franka do złotego PLN/CHF 17.04.2026
Ile kosztuje dolar? Kurs dolara do złotego PLN/USD 17.04.2026
Ile kosztuje dolar? Kurs dolara do złotego PLN/USD 17.04.2026
Kryzys na rynku paliwa lotniczego. KE i Orlen uspokajają
Kryzys na rynku paliwa lotniczego. KE i Orlen uspokajają
Iran otwiera cieśninę Ormuz. Jest deklaracja polskiego MSZ i kolejnych państw
Iran otwiera cieśninę Ormuz. Jest deklaracja polskiego MSZ i kolejnych państw
Marcin D. aresztowany. Zarzuty dla byłego męża Marty Kaczyńskiej
Marcin D. aresztowany. Zarzuty dla byłego męża Marty Kaczyńskiej
Chiny grają na dwa fronty. Stawką ropa i handel
Chiny grają na dwa fronty. Stawką ropa i handel