Prezes Węglokoksu: Europa musi przyjąć model chiński rozwoju
Prezes Węglokoksu Tomasz Ślęzak ocenił na Europejskim Kongresie Gospodarczym 2026, że europejski przemysł energochłonny potrzebuje reform ETS i rynku energii. - Europa musi przyjąć model chiński. (...) Nie karanie, tylko nagradzanie, penalizacja do niczego nie prowadzi - przyznał.
Tomasz Ślęzak mówił w środę podczas panelu o transformacji biznesu o skutkach kryzysu cen surowców dla firm energochłonnych. Zaznaczył, że handel nadal trwa, ale rynek pozostaje niestabilny.
- Jakieś długoterminowe strategie zakupowe oczywiście wchodzą w grę, ale trzeba mieć dostęp do infrastruktury, mieć jakieś pozamykane kontrakty, handel spotowy jest obciążony fundamentalnym ryzykiem. My jako firma energochłonna straciliśmy na tym kryzysie, już na samym gazie, parę ładnych milionów złotych. Nikt nam tego nie odda - przyznał Tomasz Ślęzak.
Prezes Węglokoksu zaznaczył też, że przy ograniczonych możliwościach budżetu państwa można wyobrazić sobie wsparcie dla gospodarki z użyciem różnych narzędzi. Wśród nich wskazał m.in. podatek od nadmiarowych zysków, który mógłby pomóc zrefundować część wydatków przedsiębiorstw energochłonnych.
Rachunki za gaz bez zmian. Co później? Zależy od wojny Trumpa
Odnosząc się do inwestycji w tradycyjne sektory przemysłu, Ślęzak uznał obecne warunki za wyjątkowo trudne. - Dobra cena energii to nie jest cena wysoka czy niska. To jest taka cena, jaką mają nasi konkurenci. Bez tego, jeśli chodzi o inwestycje w projekty, które wiążą się z dużym zużyciem energii, niezależnie czy jest to prąd, czy jest to gaz, będą trudne - ocenił prezes Węglokoksu. Dodał, że korekty wymaga system ETS, ale bez odchodzenia od paradygmatu ochrony klimatu.
Europa musi przyjąć model chiński. To się nazywa prawdziwy zrównoważony rozwój. Nie karanie, tylko nagradzanie. Penalizacja do niczego nie prowadzi. Reformy wymaga niewątpliwie rynek energii. Rynek energii musi iść w kierunku jakichś rozwiązań, ktoś musi do tego dopłacić - być może w formie kontraktów różnicowych, to też jest pieniądz publiczny, być może w innym instrumencie - wskazał prezes Węglokoksu, cytowany przez PAP.
Jak relacjonuje Agencja, szef spółki nie widzi wyjścia z sytuacji bez głębszych zmian. Wskazał, że koszty krańcowe inwestycji wyznaczają dziś źródła gazowe albo węglowe wraz z kosztami CO2, dlatego europejski przemysł z zasady będzie miał drogą energię. - Ten system jest źle sparametryzowany, nakłada gigantyczne koszty na gospodarkę i to trzeba zmienić - stwierdził Ślęzak.
źródło: PAP