Problemy gigantycznej kopalni w Azji. Rynek miedzi znów się niepokoi
Jedna z największych kopalni miedzi na świecie znalazła się w centrum politycznego sporu. W mongolskim Oyu Tolgoi doszło do blokady wywozu koncentratu miedzi, co wywołało niepokój na rynku. Inwestorzy obawiają się powtórki scenariusza znanego z Panamy - podaje wnp.pl.
Oyu Tolgoi, zlokalizowana na pustyni Gobi w Mongolii, należy do najważniejszych kopalń miedzi na świecie. Rocznie produkuje ponad 310 tys. ton metalu, a w przyszłości wydobycie ma wzrosnąć do około 500 tys. ton. Zakład jest również znaczącym producentem złota.
Większościowym udziałowcem kopalni jest australijski koncern Rio Tinto, posiadający 66 proc. udziałów. Pozostałe 34 proc. należą do władz Mongolii.
W ostatnich dniach eksport koncentratu miedzi został zakłócony po tym, jak protestujący z Ruchu Reform Radykalnych ustawili blokady na drodze prowadzącej z kopalni do granicy z Chinami. To właśnie tam trafia większość produkcji zakładu. Według dostępnych informacji wydobycie rudy było kontynuowane, jednak transport surowca został utrudniony - podaje wnp.pl.
"Czy to nie jest tragiczne?". Tak Europa reagowała na kolejne agresje Putina
Spór o podział zysków wraca na pierwszy plan
Protestujący domagają się większego udziału obywateli Mongolii w korzyściach płynących z eksploatacji krajowych złóż. Debata o podziale zysków z górnictwa od lat powraca w wielu państwach bogatych w surowce naturalne, szczególnie tam, gdzie zagraniczne koncerny odgrywają dominującą rolę.
Napięcia wokół Oyu Tolgoi pojawiają się w momencie, gdy relacje między Rio Tinto a władzami w Ułan Bator ponownie stają się coraz trudniejsze. Mongolia domaga się od spółki około 450 mln dol. w związku z domniemanymi zaniżeniami podatkowymi za lata 2021–2022. Sprawa trafiła do sądu.
Jednocześnie rząd Mongolii chce wrócić do rozmów na temat warunków funkcjonowania projektu. Władze argumentują, że obecny model nie zapewnia państwu sprawiedliwego udziału w korzyściach płynących z eksploatacji złóż. Celem ma być zwiększenie udziału Mongolii w zyskach do około 60 proc. oraz przyspieszenie wypłat dywidend.
Dodatkowym czynnikiem podgrzewającym sytuację są zbliżające się wybory parlamentarne, które odbędą się w przyszłym roku. Kwestia wykorzystania bogactw naturalnych stała się jednym z tematów politycznej debaty.
Rynek przypomina sobie historię Panamy
Wydarzenia w Mongolii wywołały skojarzenia z sytuacją kopalni Cobre Panama. Tam polityczne i społeczne spory wokół działalności górniczej doprowadziły ostatecznie do zamknięcia jednego z największych zakładów wydobywczych na świecie.
To szczególnie niepokojąca perspektywa dla rynku miedzi, który już dziś zmaga się z ograniczoną dostępnością surowca. Branża od lat wskazuje na pogarszającą się jakość złóż, problemy geologiczne oraz niedobór nowych dużych projektów wydobywczych.
Oyu Tolgoi uchodziła za jeden z najważniejszych projektów mających zwiększyć globalną podaż miedzi. W 2030 r. kopalnia miała stać się czwartym największym producentem tego metalu na świecie.
Obecne napięcia rodzą pytania, czy zakład będzie w stanie osiągnąć zakładane moce produkcyjne. Dla Rio Tinto oznaczałoby to zagrożenie dla jednej z kluczowych inwestycji w sektorze miedzi. Z kolei dla Mongolii eskalacja konfliktu mogłaby oznaczać nie tylko spadek wpływów do budżetu, ale również pogorszenie reputacji kraju w oczach zagranicznych inwestorów.
Źródło: wnp.pl