Tusk ujawnił kulisy. "Nawrocki się nie zorientował"

Donald Tusk ujawnił kulisy przyjęcia przepisów, które mają umożliwić zbieranie danych o wynagrodzeniach w samodzielnych publicznych zakładach opieki zdrowotnej. Jak stwierdził premier, regulacja weszła do ustawy tylko dlatego, że została "zaszyta" w innych przepisach.

Tusk ujawnił kulisy. "Nawrocki się nie zorientował"Tusk ujawnił kulisy. "Nawrocki się nie zorientował"
Źródło zdjęć: © PAP | PAP/Radek Pietruszka
Magda Żugier

Premier Donald Tusk podczas środowego wystąpienia odniósł się do przyjętych przez rząd przepisów, które mają umożliwić gromadzenie informacji o wynagrodzeniach w samodzielnych publicznych zakładach opieki zdrowotnej. Jak przekonywał, rozwiązanie jest potrzebne, aby ograniczyć nadużycia i lepiej kontrolować wydatki w ochronie zdrowia.

Według premiera problemem przy wprowadzaniu części reform pozostaje ryzyko prezydenckiego weta. Jak argumentował, rząd otrzymuje wiele sugestii dotyczących niepopularnych, ale potrzebnych zmian, jednak ich realizacja często napotyka bariery polityczne.

Jedno dziecko to 600 tys. zł? Ekonomista wylicza koszty

"To zdanie było zaszyte w zupełnie innej ustawie"

Tusk ujawnił przy tym kulisy przyjęcia przepisów dotyczących gromadzenia danych o wynagrodzeniach w SPZOZ-ach. Według premiera regulacja weszła do ustawy dlatego, że odpowiedni zapis znalazł się w innym akcie prawnym.

Wiecie dlaczego w lipcu wchodzi ta ustawa, dzięki której będzie można kontrolować zarobki w SPZOZ-ach? Tylko dlatego, że to zdanie, ten punkt był zaszyty w zupełnie innej ustawie - powiedział.

Premier zapewnił jednocześnie, że proponowane rozwiązania nie są wymierzone w środowisko medyczne. Jak podkreślał, mają służyć uporządkowaniu systemu ochrony zdrowia i leżeć zarówno w interesie pacjentów, jak i samych lekarzy.

- Zróbmy rzeczy konieczne, odważne, ale nie po to, żeby ktoś na kimś się wyżywał, tylko po to, żeby to przeprowadzić. W interesie nas wszystkich, także w interesie lekarzy - powiedział Tusk.

Szef rządu zadeklarował jednocześnie gotowość do współpracy ponad politycznymi podziałami. Podkreślił, że nie ma znaczenia, z której strony sceny politycznej pochodzi propozycja zmian, jeśli służy pacjentom i poprawia funkcjonowanie państwa.

- Będzie dobry pomysł, który będzie w interesie pacjentów i ograniczy nadużycia, to on może być Lewicy, Konfederacji, PSL-u, PiS-u, kompletnie mnie to nie będzie obchodziło - mówił premier.

Wybrane dla Ciebie