Reforma PIP o krok bliżej. "Nie chodzi o to, żeby kontrolować jak najwięcej"
Nie chodzi o to, żeby kontrolować jak najwięcej, tylko żeby jak najbardziej trafnie wyłapywać łamanie prawa i mu przeciwdziałać - m.in. w takich słowach przyjęcie przez Radę Ministrów nowego projektu ustawy reformującej Państwową Inspekcję Pracy komentuje dla money.pl minister Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.
Nadanie PIP uprawnień do przekształcania umów to jeden z tzw. kamieni milowych, od którego realizacji zależy wypłata środków z Krajowego Planu Odbudowy. Polska ma czas na wdrożenie unijnej dyrektywy do 30 czerwca tego roku.
Reforma PIP przyjęta przez rząd. Ministra zabiera głos
- Projekt ustawy trafi teraz do Sejmu i Senatu, a potem na biurko prezydenta. Mam nadzieję, że tam uzyska podpis, ponieważ to bardzo ważna zmiana dla pracowników, istotna dla pracodawców, ale także jest to wykonanie kamienia milowego z KPO. A to sprawia, że ustawa jest ważna dla nas wszystkich: dla budżetu państwa i dla obywateli - komentuje w rozmowie z money.pl szefowa Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej (MRPiPS) Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.
Kary za brak neutralności w ogłoszeniach o prace? Dziemianowicz-Bąk wyjaśnia
Rozwiązania zawarte w projekcie ministra nazywa "krokiem milowym w kierunku skutecznej walki z patologią umów śmieciowych, czyli tych umów cywilnoprawnych, które są zawierane zamiast umów o pracę". Jak dodaje, w jej ocenie przepisy wzmacniają Państwową Inspekcję Pracy. - PIP uzyska nie tylko dodatkowe etaty, ale przede wszystkim nowe kompetencje i skuteczniejsze narzędzia walki ze śmieciówkami. Dostanie też narzędzia kontroli, w tym możliwość przeprowadzania kontroli zdalnych, czyli narzędzia analityczne do przeprowadzania bardziej celowanych kontroli w tych miejscach, gdzie ryzyko nadużyć jest największe. Bo przecież nie chodzi o to, żeby kontrolować jak najwięcej, tylko żeby jak najbardziej trafnie wyłapywać łamanie prawa i mu przeciwdziałać - stwierdza szefowa MRPiPS.
Mocniejsza pozycja sądów
Dziemianowicz-Bąk zwraca uwagę na komponent wzmacniający sądy pracy i usprawniający sądową ścieżkę odwoławczą dotyczącą ustalenia stosunku pracy. - To kompleksowa reforma, która wzmocni przestrzeganie obowiązującego prawa pracy w Polsce i przyniesie lepszą ochronę pracowników przed nadużyciami, a przedsiębiorców przed nieuczciwą konkurencją polegającą na obchodzeniu prawa pracy - przekonuje.
W trakcie prac nad projektem w rządzie wprowadzone zostały zmiany związane z wykonalnością decyzji inspektorów PIP. Zostały one jednocześnie uzupełnione poprzez wzmocnienie sądów pracy i wprowadzenie mechanizmów, które sprawią, że decyzje w sprawach istnienia stosunku pracy będą zapadały szybciej. Dlatego uważam, że mimo korekt, skuteczność tych przepisów zostaje zachowana ze względu na wzmocnienie nie tylko PIP, ale także wymiaru sprawiedliwości - zaznacza szefowa resortu pracy.
Poprzednia wersja
Pierwsza wersja projektu reformy PIP przygotowana w MRPiPS nie została zaakceptowana przez premiera Donalda Tuska. Jak tłumaczył w połowie stycznia szef rządu, przesadna władza dla urzędników wprowadzana reformą, byłaby destrukcyjna dla firm i oznaczałaby utratę pracy przez wielu ludzi.
Nowa wersja projektu ukazała się pod koniec stycznia na stronie Rządowego Centrum Legislacji. Podtrzymano w niej nadanie PIP kompetencji do przekształcania umów cywilnoprawnych w umowy o pracę, doprecyzowany został jednak proces odwoławczy od decyzji inspektora. Odwołanie to będzie mogło być kierowane do okręgowego inspektora pracy, a następnie do powszechnego sądu pracy. Do czasu prawomocnego orzeczenia decyzja inspektora będzie wstrzymana. Projekt nie wprowadza więc rygoru natychmiastowej wykonalności decyzji inspektora, jak zakładała pierwsza propozycja.
Projekt zakłada prawo odwołania się przez pracodawcę od decyzji inspektora w terminie 30 dni do sądu pracy i szybszą ścieżkę jego rozpatrzenia przez sąd (w ciągu 30 dni).
Regulacja przewiduje też wymianę informacji i danych między ZUS, PIP i KAS oraz możliwości przeprowadzania przez PIP zdalnych kontroli. Zakłada ponadto zwiększenie kar za wykroczenia przeciwko prawom pracowniczym.
Grzegorz Osiecki, Tomasz Żółciak, dziennikarze wp.pl i money.pl