Reforma PIP w nowej odsłonie. Minister potwierdza ustalenia money.pl
Jest wstępne zielone światło dla nowej propozycji Agnieszki Dziemianowicz-Bąk i Waldemara Żurka w sprawie reformy Państwowej Inspekcji Pracy - ustalił money.pl. Informacje potwierdziła szefowa MRPiPS. - Pracujemy wspólnie z ministrem sprawiedliwości, by wypracować korekty projektu. Cel pozostaje ten sam - walka z patologią umów śmieciowych - powiedziała Dziemianowicz-Bąk w programie "Tłit" Wirtualnej Polski.
Jak wynika z ustaleń money.pl, nowy pomysł ma zakładać, że inspektor w dalszym ciągu będzie mógł wydać decyzję administracyjną, ale będzie ona zaskarżalna od razu do sądu (a nie najpierw do Głównego Inspektora Pracy). A jeśli tak się stanie, to jej wykonanie będzie wstrzymane do czasu prawomocnego rozstrzygnięcia.
Nasi rządowi rozmówcy wskazują, że w pewnych przypadkach - np. gdy chodzi o kobiety w ciąży czy inne wrażliwe grupy pracowników - sądy powinny wydawać stosowne zabezpieczenia, których skutkiem byłoby nawet bezzwłoczne przekształcenie umowy cywilnoprawnej czy B2B w etat, a następnie decyzja ta byłaby utrzymana w mocy bądź nie w drodze późniejszego, prawomocnego wyroku.
Czy mamy bańkę na złocie? Analityk mówi kiedy kupować surowiec
Z naszych ustaleń wynika, że nowa wersja projektu ustawy jest już gotowa i - co istotne - obrany tam kierunek cieszy się wstępną aprobatą nawet największych rządowych sceptyków. Informacje te potwierdziła w programie "Tłit" Wirtualnej Polski Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, szefowa MRPiPS.
Wraz z ministrem Żurkiem pracujemy nad wypracowaniem korekt w projekcie, którego cel pozostał niezmieniony: walka z patologią umów śmieciowych. Przy reformie Państwowej Inspekcji Pracy chcemy wzmocnić rolę sądów, ale z tym wiąże się konieczność usprawnienia, przyspieszenia ich pracy. Teraz na wyrok czeka się 2 lata, to za długo - zapowiedziała minister.
Minister poinformowała, że projekt trafił do resortu funduszy, bo propozycja wzmocnienia Państwowej Inspekcji Pracy (PIP), stanowi realizację ważnego kamienia milowego KPO. Dziemianowicz-Bąk ma nadzieję, że w lutym będzie procedowany przez Radę Ministrów.
Rząd ma niewiele czasu, bo do sierpnia Polska musi rozliczyć się z KPO. - Wedle mojej wiedzy dialog ws. projektu idzie w dobrym kierunku. Jako resort jesteśmy w pełnej gotowości, by procedować tę reformę. Jesteśmy spóźnieni, więc informuję wszystkie zainteresowane strony, że musimy działać szybko, sprawnie, nie tylko z uwagi na KPO, ale także z powodu wagi tematu. Skala problemu jest ogromna i nie ma czasu do stracenia - zaznaczyła Dziemianowicz-Bąk w "Tłicie".
Na pytanie, czy nie obawia się w tej sprawie weta prezydenta, powiedziała:
- Myślę, że pałac prezydencki powinien zastanowić się, czy chce brać na siebie odpowiedzialność za utratę kilkunastu mld zł. To nie jest polityczny szantaż, to są fakty. Mamy rekordowe dane dotyczące umów śmieciowych i historie ludzi, którzy są na nie wypychani - podkreśla minister.