Rosja ogłasza wielki sukces. Otwiera nowy arktyczny szlak dla ropy

Przemysław Ciszak
Władimir PutinRosja może zwiększyć obecność na wschodnich rynkach
Źródło zdjęć: © GETTY | Contributor, U.S. Coast Guard

Moskwa ogłasza wielki sukces. Pomimo sankcji, ukraińskich dronów i rakiet, Rosji udało się ostatecznie uruchomić arktyczny szlak dla ropy. Pierwsze tankowce wyruszyły. Z Vostok Oil ma wypływać w świat docelowo nawet 100 mln ton rocznie, głównie na Wschód.

W czwartek z portu w Primorsku nad Bałtykiem wypłynął pierwszy tankowiec z rosyjskim dieslem dla USA. To efekt porozumienia, jakie zawarł Donald Trump z Władimirem Putinem. Amerykański prezydent wstrzymał sankcje oraz uzgodnił harmonogram dostaw.

Kreml zapowiedział wielki powrót na rynki, ale apetyty są znacznie większe. Wyłom w sankcjach daje bowiem Moskwie nadzieję na dalsze ustępstwa i odbudowę pozycji Rosji w naftowej układance.

Jednym z elementów, które mają to wesprzeć, jest uruchomiony przed miesiącem arktyczny projekt Vostok Oil. Należący do Rosnieftu zakład na północy Rosji to jedna z kluczowych inwestycji naftowych.

Nowy kanał eksportu ropy

Otwiera bowiem nowy kanał eksportu ropy, mniej zależny od portów na Bałtyku i Morzu Czarnym, które są narażone na ataki ukraińskich dronów. Ma również umożliwić ominięcie sankcji i szeroki handel rosyjską ropą na Wschodzie.

Rosja faktycznie może zwiększyć obecność na wschodnich rynkach dzięki Vostokowi – pierwsze dostawy zrealizowane dzięki tej inwestycji pójdą właśnie do Chin – ocenia w rozmowie z money.pl Filip Rudnik, analityk Ośrodka Studiów Wschodnich.

Władimir Putin zainaugurował projekt na początku września, ogłaszając, że nowy arktyczny kierunek pozwoli Rosji bez przeszkód zaopatrywać wschodnie rynki w ropę i produkty naftowe. W październiku pierwsze ładunki znalazły się na tankowcach i wyruszyły z terminalu Buchta Siewier nad Morzem Karskim – o czym pisał "The Moscow Times".

Votok oil, Rosja, ropa
Votok Oil. Na podstawie oficjalnego raportu Rosnieft © Rosnieft | money.pl

Ambitne plany Rosji i wolta Trumpa

Według planów, jakie przedstawiał w raportach Rosnieft, rosyjska ropa z syberyjskich złóż Vankor i Payakha miała pokryć około 2 proc. światowych dostaw ropy naftowej na rynki. Ambitne plany zakładały produkcję na poziomie nawet 2 mln baryłek dziennie.

Przez lata te założenia musiały zostać zredukowane. Amerykańskie sankcje nałożone na ten projekt, obostrzenia dotyczące mechanizmu "price cap" (pułap cen ropy naftowej), a także odcięcie od zachodnich komponentów i technologii nie tylko odsunęły w czasie uruchomienie projektu, ale również ograniczyły jego skalę.

– Rosjanie jeszcze nie zaczęli wydobywać na półwyspie Tajmyr, który wchodzi w ten projekt – zaznacza analityk OSW.

Ponowną szansą dla opłacalności tej inwestycji stały się kryzys naftowy wywołany atakiem USA i Izraela na Iran i zamknięcie kluczowej dla rynku ropy cieśniny Ormuz, drastyczny wzrost cen, a przede wszystkim braki w podaży ropy i produktów naftowych na globalnym rynku, które okazały się prezentem dla Vostok Oil.

Kolejna wolta Donalda Trumpa ugruntowuje nadzieje Rosjan na możliwość zwiększenia swojej obecności na rynkach, dalszego łagodzenia sankcji, a być może nawet powrotu do przedwojennych kontraktów naftowych.

– Obecny zwrot Trumpa ws. reżimu sankcyjnego nie za wiele tu zmienia – prawdziwą zmianą mogłoby być cofnięcie konkretnych sankcji nakładanych na amerykańskie – i w praktyce zachodnie – firmy z sektora, które mogłyby dostarczać technologii i swoich lodołamaczy – zaznacza Rudnik.

Rosnieft już zakłada możliwość dostarczenia 30 mln ton ropy w drugiej połowie 2027 r. W 2030 r. wolumen ma się zwiększyć do 50 mln ton. A w dalszej perspektywie mowa nawet o 100 mln ton rocznie.

Droga droga drogich tankowców

Choć położenie portu i kierunek dostaw na Wschód, a więc z dala od niebezpieczeństwa Morza Czarnego, potencjalnych kontroli i utrudnień na Morzu Bałtyckim, mogą być atutem w obecnej sytuacji, to nowa droga ma swoje poważne mankamenty.

Problemem jest sezonowość żeglugi na dalekiej północy. Aby dostawy trwały przez cały rok, port wymaga floty specjalnych tankowców klasy lodołamaczy, które mogłyby również zimą swobodnie transportować ropę z terminalu w Zatoce Siewier.

Koszt budowy jednego statku tej klasy Samsung Heavy Industries wyceniało (jeszcze w 2021 r.) na ponad 240 mln dol.

Jak wynika z informacji LSEG, Rosja posiada dziś cztery tankowce do obsługi Vostok Oil:

  • "Walentin Pikul" – tankowiec o nośności ok. 120 tys. ton, który we wrześniu 2026 r. rozpoczął załadunek pierwszej ropy z projektu Vostok Oil i wyruszył z terminalu Buchta Siewier,
  • siostrzana jednostka "Akademik Gubkin",
  • Aframax "Władimir Monomakh", który popłynął do Azji Północną Drogą Morską,
  • czwarty tankowiec oczekuje na kolejny załadunek.

Jak przypomina "The Moscow Times", Rosnieft wskazywał na potrzebę zakupu co najmniej 40 tankowców do transportu ropy z Vostok Oil. Większość tej floty wciąż istnieje tylko w planach.

Kosztowny szlak arktyczny

Tak zwana droga północna to szlak arktyczny, który Rosja zamierza rozwijać nie tylko w kierunku ropy naftowej, ale również gazu LNG oraz statków handlowych. Jak informowaliśmy w money.pl, koszt rozwoju szlaków sięga łącznie 744 mld rubli.

Rosja szuka w Chinach technologii i zdolności produkcyjnych niezbędnych do rozbudowy arktycznej floty. W połowie października "South China Morning Post" poinformował o wizycie Nikołaja Patruszewa, doradcy Władimira Putina i przewodniczącego rosyjskiej Rady Morskiej, w Chinach.

Patruszew odwiedził stocznię Waigaoqiao w Szanghaju. Miał rozmawiać o możliwości wspólnej budowy statków klasy lodowej w rosyjskich stoczniach, ale także dostarczania przez Chiny technologii i wyposażenia stoczniowego.

Rosja mogłaby odbudować dochody z ropy

– Rosja może odbudować swoje dochody z ropy tą drogą, ale tylko w sytuacji, w której uda się Rosjanom zapewnić w większym stopniu całoroczną żeglugę i stabilną produkcję na większości odwiertów na Vostok Oil – tłumaczy analityk OSW.

Rosja może więc wydobywać coraz więcej ropy w Arktyce, ale bez rozbudowy floty odpowiednich tankowców nie będzie w stanie proporcjonalnie zwiększać całorocznego eksportu.

– A do tego wymagają lodołamaczy i prawdopodobnie również swobodniejszego dostępu do zagranicznych technologii. Póki co nie widać tego, aby Chińczycy mogli tutaj wejść mocniej i naprawdę pomóc Rosjanom – dodaje Rudnik.

Dodatkowo ogólne koszty transportu podbijają również wojna na Bliskim Wschodzie i ataki na Morzu Czarnym. W ciągu roku wzrosły one około siedmiokrotnie i mogą długo utrzymać się na wysokim poziomie – wyliczył Goldman Sachs.

– Otwarcie Vostok Oil – przełożone z 2024 r. – to przede wszystkim reputacyjny pozytyw dla Rosjan, który pokazuje, że mimo wojny inwestycje są realizowane. Niemniej, diabeł tkwi w szczegółach – co zresztą widać, jeśli spojrzymy na kwestie lodołamaczy czy wciąż nierozpoczętej produkcji na nowych złożach w ramach tego projektu – podsumowuje Filip Rudnik.

Wybrane dla Ciebie