"Rynek dojrzał, ceny się zrównują". Prezes Freenow o konkurencji z Uberem i Boltem
Zależy nam, żeby nie było różnych usług przewozowych, traktowanych zupełnie inaczej; gdzie jedna ma super regulowane ceny, a druga wcale - mówi money.pl Thomas Zimmermann, CEO Freenow. Pytamy go o konkurencję z Uberem i Boltem i przejęcie przez Lyft. Dodaje, że kwestią czasu jest, gdy amerykańska marka zastąpi szyld Freenow.
Marcin Walków, money.pl: Lyft przejął Freenow. Czy w dłuższej perspektywie obie marki będą istnieć obok siebie, a może dojdzie do pełnej integracji?
Thomas Zimmermann, CEO Freenow by Lyft: To bardzo udane przejęcie – zyskaliśmy właściciela, który rozumie nasz biznes, gdyż sam prowadzi go w Stanach Zjednoczonych. Możemy się od niego wiele nauczyć, bo, nie ukrywajmy, działa na znacznie większą skalę. Oni też się od nas uczą, ponieważ ich biznes to przejazdy współdzielone, a nie klasyczne taksówki – na tym polu Lyft dopiero zaczyna, choćby w St. Louis.
Nasze podejścia do biznesu są podobne i zgodne z oczekiwaniami regulatorów, tak samo zresztą, jak wizja tego, co chcemy dostarczać klientom – bezpieczeństwo, niezawodność i wygodę. Nie są to więc tylko nowi akcjonariusze. Jesteśmy częścią globalnej firmy i integracja będzie dalej postępować. Widzę silne argumenty za posiadaniem jednej, globalnej marki. Zwłaszcza że nie ma między nami konfliktu wartości. Integracja to kwestia czasu.
Chińskie auta szpiegują? Ekspert komentuje
Będzie można dojechać Lyftem na lotnisko w Warszawie i wsiąść do Lyfta na lotnisku gdzieś w USA?
Taki jest cel – i dojdziemy do niego krok po kroku. Już dziś, lecąc do Stanów Zjednoczonych, klienci Freenow są zachęcani do pobrania aplikacji Lyft. I odwrotnie. Drugim krokiem będzie umożliwienie użytkownikom Lyft w Europie zamawiania przejazdów z kierowcami Freenow za pośrednictwem amerykańskiej aplikacji, co planujemy już w tym roku. Docelowo dojdziemy do jednej platformy, która pozwoli w tej samej aplikacji zamówić przejazd niezależnie od tego, dokąd udamy się w podróż.
Jak wygląda dzisiaj konkurencja między Freenow oraz Uberem i Boltem? Z pewnością nie można powiedzieć, że taksówki zawsze są droższe, bo zależy to od algorytmu – czasami można się zdziwić.
Konkurencja jest dobra dla rynku – to jest pewne. Konsument nigdy nie korzysta na monopolu, nie powstają wtedy innowacje. Sytuacja zależy od kraju. W niektórych, inaczej niż w Polsce, istnieje silne rozróżnienie między przejazdami na aplikację a taksówkami. Taksówki są regulowane, pozostałe nie.
Opowiadamy się za równymi szansami na tym rynku i racjonalnością – nie można ciągle tracić pieniędzy, obniżając ceny tylko po to, aby zdobywać coraz większy udział w rynku. Głównie dlatego, że każdy przejazd ma swój koszt – zapłata dla kierowcy, koszt paliwa lub energii elektrycznej, ubezpieczenia, wynajmu samochodu itd. Jest więc pewien próg.
Dziś mam wrażenie, że ten rynek już dojrzał, stąd to zrównywanie się cen, które pan zauważył, do klasycznych taksówek. Inna kwestia to algorytmy, które w okresach zwiększonego popytu mają dodatkowo zachęcić kierowców do jeżdżenia, co oznacza, że ceny jeszcze rosną. Myślę, że to wszystko, co obserwujemy, wynika z tego, że rynek w Europie coraz bardziej dojrzewa.
Czy to oznacza również postępującą konsolidację – przetrwają najsilniejsi?
I tak, i nie. Gdy mowa o platformach, takich jak nasza, konsolidacja rzeczywiście będzie nadal postępować. Bo w tym biznesie ekonomia skali jest bardzo ważna, potrzeba też dużo inwestycji w technologię, planowania i analiz, aby dostarczyć najlepszy dla użytkowników produkt. Uważam, że mniejsi gracze z czasem upadną albo zostaną przejęci przez tych większych.
Gdy jednak mowa o kierowcach i partnerach flotowych, to odpowiedź nie jest jednoznaczna i znów zależy. Na przykład w Polsce mamy wielu bardzo dużych partnerów flotowych, którzy dzięki ekonomii skali otwierają warsztaty samochodowe na własne potrzeby. Na innych rynkach jest wielu partnerów posiadających od dwóch do pięciu samochodów – i też im się to opłaca. Myślę, że partnerzy przetrwają, bo będą w stanie współpracować z platformami, aby generować popyt.
Trudniej może być mniejszym firmom taksówkowym, które będą chciały działać całkowicie bez platform. Kursy tylko na telefon, z małą liczbą samochodów i kierowców nie będą aż tak wygodne, dlatego taki model na dłuższą metę się nie sprawdzi.
Co jest dziś największą barierą regulacyjną dla Freenow jako biznesu?
Zależy nam, żeby nie było różnych usług przewozowych, traktowanych zupełnie inaczej – gdzie jedna ma super regulowane ceny, a druga wcale. Gdzie jedna ma obowiązki wobec klientów i odpowiedzialności, druga nie. Dlatego potrzebne są równe szanse i spójna jakość.
Szerzej patrząc, w wielu krajach przepisy dotyczące taksówek pochodzą nadal sprzed 20-30 lat, gdy aplikacji nie było, świat wyglądał inaczej. Modernizacja sektora taxi to bardzo ważny temat. Widzimy to choćby na przykładzie Polski, gdzie fakt znajomości ceny kursu, zanim go zamówimy, jest ogromną zaletą dla konsumentów.
Zwłaszcza gdy chcą skorzystać z taksówki w innym mieście lub nie korzystają z nich na co dzień. Nie trzeba czekać na wskazanie taksometru na końcu przejazdu i zastanawiać się, czy gotówki w portfelu wystarczy. Usługi i ich regulacje muszą być dostosowane do obecnej, cyfrowej rzeczywistości.
Czym Polska wyróżnia się na tle innych europejskich rynków?
W Polsce już obserwujemy wyższy poziom adopcji zamawiania przejazdów online niż na innych rynkach europejskich. Nadal to nie jest bliskie 100 proc., ale jest wysokie. Tę otwartość na korzystanie z technologii widzimy w różnych grupach wiekowych Polaków.
W innych krajach przeważa to, co nazywamy offline, czyli głównie rezerwacje telefoniczne. Dlatego pomagamy wielu firmom taksówkowym w ich digitalizacji, udostępniając nasze oprogramowanie dyspozytorskie, aby to się nie odbywało ręcznie. Na tle digitalizacji, Polska rzeczywiście się wyróżnia wśród innych europejskich rynków.
Co sprawi, że za rok o tej porze, będzie mógł pan stwierdzić: "2026 to był dobry rok"?
Umocnienie pozycji lidera taksówek w Europie – to pierwszy cel. Po drugie liczę, że za rok będziemy już mogli wyciągnąć pierwsze wnioski z pilotażu przejazdów autonomicznych. Na razie ten temat traktowany jest na Starym Kontynencie ciągle akademicko, teoretycznie. Chciałbym, żeby w tym kontekście Europa dogoniła resztę świata, zwłaszcza USA i Azję.
Trzecia rzecz to przyspieszenie tempa przechodzenia branży z trybu offline na online – jak już powiedziałem na przykładzie Polski, to jeden z kluczowych tematów, aby dalej się rozwijać w Europie, również poza wielkimi metropoliami, na przykład w mniejszych miastach.
Rozmawiał Marcin Walków, dziennikarz i wydawca money.pl