Rewolucja, która nadjeżdża? CEO Freenow: trzeba zmniejszyć liczbę prywatnych aut

Przyszłość to współdzielona mobilność, samochody elektryczne i autonomiczne. Tak uważa Thomas Zimmermann, CEO plaftofmy Freenow by Lyft. – Podstawa to zmniejszenie liczby prywatnych samochodów, dzięki czemu będzie mniej pojedynczych przejazdów samochodem w obrębie miasta – stwierdza w wywiadzie dla money.pl.

Thomas Zimmermann, CEO Freenow by LyftThomas Zimmermann, CEO Freenow by Lyft
Źródło zdjęć: © Adobe Stock, materiały prasowe
Marcin Walków
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

Marcin Walków, money.pl: Jak zmieni się rynek mobilności i usług taxi w perspektywie 10 lat?

Thomas Zimmermann, CEO Freenow by Lyft: Myślę, że zajdzie kilka zmian, które zaczynamy obserwować już dzisiaj. Uważam, że na większą skalę ludzie zastąpią własny samochód mobilnością współdzieloną. Najbardziej skłonni do tej zmiany są ci, którzy już dziś korzystają z taksówek i car-sharingu. I tu jest sedno sprawy – ograniczenie liczby prywatnych aut na drogach powinno być wspólnym celem dla lepszej jakości życia i mniejszego wpływu na środowisko. A wcale nie trzeba przy tym rezygnować z wygody. Nikt nie przesiądzie się do środka transportu, który jest niewygodny, a korzystanie z niego irytujące.

Drugim najważniejszym trendem będzie postępująca elektryfikacja, nie tylko na rynku taksówek. Z perspektywy Europy widać duże dysproporcje między krajami, które w tym zakresie rozwijały się w różnych kierunkach, startowały z różnych poziomów.

Trzecim będą autonomiczne taksówki, dziś ciągle jeszcze w fazie początkowej. Jednak za 10 lat kierowcy nadal będą ważną częścią tego ekosystemu, ale udział przejazdów bez kierowców będzie znacznie wyższy niż dzisiaj. Uważam, że przyszłość mobilności będzie hybrydą - autonomiczności i przejazdów z kierowcą.

Ceny aut spadną? "Transakcyjne już są niższe"

Freenow startuje z pilotażem autonomicznych taksówek w Europie, na początek w Londynie. Jak szybko zobaczymy je również w innych miastach?

To zależy od ram regulacyjnych - musi być wygodnie dla pasażerów, ale przede wszystkim bezpiecznie. Autonomiczne taksówki muszą działać w ramach infrastruktury miasta. To dlatego Londyn jest miejscem pilotażu. W tym roku zaczynamy od mapowania miasta, potem będziemy dążyć do komercjalizacji takiego produktu i jego wdrożenia. Początkowo mówimy o kilkuset samochodach. Rozmawiamy też z miastami w Niemczech, ale też uważnie obserwujemy, co dzieje się w Warszawie, gdzie jednak nie ma jeszcze odpowiednich ram prawnych.

To będzie rozwiązanie problemu korków w najbardziej zatłoczonych metropoliach?

Nie sądzę, aby pojazdy autonomiczne były jedynym rozwiązaniem dla coraz większych korków. One będą tylko częścią całego ekosystemu. Mówimy o taksówkach, ale to się nie uda też bez transportu publicznego. Podstawa to zmniejszenie liczby prywatnych samochodów, dzięki czemu będzie mniej pojedynczych przejazdów samochodem w obrębie miasta.

To, co dadzą pojazdy autonomiczne, to wzrost efektywności. Będą bardziej dostępne w tych godzinach, gdy kierowcy nie chcą jeździć, pomogą w godzinach szczytu, gdy popyt gwałtownie rośnie. W Europie trudno wskazać nawet średniej wielkości miasto, które byłoby wolne od korków. Dlatego z czasem ta technologia się upowszechni również poza metropoliami.

Co się zmieni z perspektywy odpowiedzialności i ubezpieczeń, zwłaszcza w razie wypadku?

Dużo będzie zależało od ram prawnych, przepisy mogą się różnić w poszczególnych krajach. Możemy jednak już wyciągać pierwsze wnioski na podstawie danych pilotażowych dostawców autonomicznych przejazdów w Chinach i USA. Te zaś wskazują, że wypadków jest znacznie mniej niż w przypadku, gdy za kierownicą siedzi człowiek. To bardzo pozytywny punkt odniesienia.

Dla nas niewiele się zmieni, bo jesteśmy platformą, która będzie łączyć autonomiczne pojazdy z pasażerami, tak samo jak dzisiaj z kierowcami I choć staramy się robić wszystko co w naszej mocy, jeśli chodzi o podnoszenie poziomu bezpieczeństwa, to nie jesteśmy odpowiedzialni za bezpieczeństwo drogowe samochodu konkretnego producenta.

Freenow w Polsce podpisał partnerstwo z BYD, pierwsze chińskie elektryczne taksówki jeżdżą pod waszym szyldem. Czy możliwe będzie 100 proc. elektrycznych taksówek?

Zależy, w jakiej perspektywie czasowej i ile wysiłku włożą regulatorzy w poszczególnych krajach.

Władze Hamburga, gdzie mamy siedzibę, zdecydowały, że od 2025 r. każda nowa taksówka rejestrowana w mieście musi być elektryczna. Ale nadal na ulicach jest dużo starszych samochodów z silnikami spalinowymi, więc prędko poziom 100 proc. nie będzie osiągnięty.

W perspektywie 10 lat, o którą pytał pan o początku, ten wskaźnik elektryfikacji będzie już jednak bardzo wysoki, choć nie we wszystkich krajach w Europie. Są też jeszcze samochody hybrydowe, czyli rozwiązanie pośrednie. To wszystko sprawia, że kwestia osiągnięcia pełnej elektryfikacji zależy głównie od regulacji.

Dlatego planowany od 2035 r. zakaz aut z napędem spalinowym, z którego KE chce się wycofać, był złym pomysłem?

Nie uważam, aby dogmatyczne podejście do tej kwestii było jedynym właściwym. Chodzi o redukcję emisji - nawet jeśli obniżymy ją nie o 100 proc., a o 90 proc., to jako społeczeństwo i tak osiągniemy bardzo dużo. Nie można też myśleć o tym w oderwaniu od kwestii ekonomicznych. To musi być rozsądne, a także przystępne cenowo.

Widzimy, że każda transformacja, jeśli jest wspierana przez rządy, na przykład dopłatami, przechodzi o wiele łatwiej. Nasze partnerstwo z BYD w Warszawie, czy z Teslą w Irlandii, to próba wykorzystania efektu skali. Staramy się tworzyć oferty dla kierowców, które zmniejszą obciążenie cenowe dla nich i zapewnią lepszy dostęp do nowej technologii.

Czy autonomiczne taksówki sprawią, że przejazdy będą tańsze, a może wręcz przeciwnie? W końcu każda zaawansowana technologia kosztuje.

Z definicji, obecnie nie są to tańsze rozwiązania. I bardzo dobrze to widzimy. Dane Lyft z USA pokazują, że przejazdy autonomiczne są średnio o 20 proc. droższe. I to jest zrozumiałe, bo każdy taki samochód, ze względu na wszystkie zainstalowane systemy, jest kosztowny. Z czasem się to zmieni – im bardziej ta technologia będzie skomercjalizowana, tym więcej będzie takich samochodów na rynku. Kiedy efekt skali zostanie osiągnięty, koszty produkcji zazwyczaj spadają. Jest potencjał do obniżenia cen przejazdów w ten sposób, ale nie w krótkim terminie.

Rozmawiał Marcin Walków, dziennikarz i wydawca money.pl

Wybrane dla Ciebie
Zupełnie inaczej, niż planował Trump. Niemcy zawieszają plany. Przez cła
Zupełnie inaczej, niż planował Trump. Niemcy zawieszają plany. Przez cła
Kolos z Rosji utknął na lotnisku w Kanadzie. Kreml kipi ze złości
Kolos z Rosji utknął na lotnisku w Kanadzie. Kreml kipi ze złości
Historyczny rajd srebra. Wzrost o kilkanaście procent
Historyczny rajd srebra. Wzrost o kilkanaście procent
Jest decyzja KE ws. pieniędzy na polską obronność. Kiedy podpisanie umowy?
Jest decyzja KE ws. pieniędzy na polską obronność. Kiedy podpisanie umowy?
"Matka wszystkich umów". Wielkie porozumienie handlowe UE z Indiami
"Matka wszystkich umów". Wielkie porozumienie handlowe UE z Indiami
Spór o parking. Wrocławianin wygrał po latach ze spółdzielnią
Spór o parking. Wrocławianin wygrał po latach ze spółdzielnią
Ile kosztuje euro? Kurs euro do złotego PLN/EUR 26.01.2026
Ile kosztuje euro? Kurs euro do złotego PLN/EUR 26.01.2026
Ile kosztuje funt? Kurs funta do złotego PLN/GBP 26.01.2026
Ile kosztuje funt? Kurs funta do złotego PLN/GBP 26.01.2026
Ile kosztuje frank szwajcarski? Kurs franka do złotego PLN/CHF 26.01.2026
Ile kosztuje frank szwajcarski? Kurs franka do złotego PLN/CHF 26.01.2026
Ile kosztuje dolar? Kurs dolara do złotego PLN/USD 26.01.2026
Ile kosztuje dolar? Kurs dolara do złotego PLN/USD 26.01.2026
Serbski kolos za 1 mld euro? Prezydent ujawnia. Ofertę złożył MOL
Serbski kolos za 1 mld euro? Prezydent ujawnia. Ofertę złożył MOL
44 mld euro na bezpieczeństwo Polski. Jest decyzja Komisji Europejskiej
44 mld euro na bezpieczeństwo Polski. Jest decyzja Komisji Europejskiej