Ministerstwo przekazało, że obecnie "dokonuje kompleksowej oceny" treści i skutków orzeczenia. W opublikowanym stanowisku urzędnicy podkreślili jednak, że "wojna handlowa nie ma zwycięzców, a protekcjonizm to ślepa uliczka".
Pekin reaguje na sytuację w USA
Władze wyraziły jednocześnie zaniepokojenie doniesieniami, że administracja Trumpa szuka sposobów na obejście wyroku.
Zderzenie USA i Chin. Prof. Góralczyk wskazał na Tajwan
"Zauważyliśmy, że strona amerykańska przygotowuje się do przyjęcia środków alternatywnych, takich jak dochodzenia handlowe, w celu utrzymania ceł" – czytamy w oświadczeniu.
Rzecznik ministerstwa odniósł się do decyzji Sądu Najwyższego USA z 20 lutego, na mocy której podważono legalność tzw. ceł wzajemnych oraz taryf karnych związanych z fentanylem. Trump, niemal natychmiast po wyroku, ogłosił nowe, 10-procentowe cła na wszystkie kraje, które następnie podniósł do 15 proc.
Cios w politykę Trumpa
Ministerstwo zapowiedziało, że będzie uważnie monitorować działania Waszyngtonu i "stanowczo bronić chińskich interesów".
"Fakty wielokrotnie dowiodły, że współpraca między Chinami a USA przynosi korzyści obu stronom, a walka szkodzi wszystkim" – podsumowało ministerstwo.
Sąd Najwyższy USA zadał poważny cios centralnemu punktowi polityki zagranicznej i gospodarczej Trumpa, unieważniając cła nałożone na podstawie ustawy IEEPA (International Emergency Economic Powers Act). Obalone zostały najbardziej kontrowersyjne podatki importowe, w tym 10 proc. cło minimalne na towary niemal ze wszystkich państw, 15 proc. cła na towary z UE.
Przed wyrokiem SN na mocy tymczasowego rozejmu zawartego między chińskim przywódcą Xi Jinpingiem a Trumpem pod koniec ub.r. towary z Państwa Środka wwożone do USA były objęte 30 proc. cłem, zaś amerykańskie produkty importowane do Chin - 10 proc.