Skąd Niemcy biorą ropę? Bliski Wschód to ułamek importu
Wojna na Bliskim Wschodzie wpływa na rynki, ale dla zachodnich sąsiadów Polski ten region nie jest kluczowym dostawcą surowca. Jak wynika z najnowszych danych Federalnego Urzędu Statystycznego (Destatis), Niemcy stawiają na innych partnerów, a ich apetyt na ropę wyraźnie spada.
Z raportu opublikowanego przez niemiecki Federalny Urząd Statystyczny (Destatis) wynika, że w 2025 roku państwa bliskowschodnie odpowiadały zaledwie za ułamek dostaw ropy naftowej do Niemiec. Zaledwie 6,1 proc. surowca sprowadzonego przez największą europejską gospodarkę pochodziło z tego zapalnego regionu. Głównymi partnerami handlowymi Berlina w tym zakresie z Bliskiego Wschodu okazały się Irak, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Arabia Saudyjska oraz Izrael.
To wyraźna zmiana w strategii energetycznej Niemiec. Jeszcze na początku lutego kanclerz Friedrich Merz planował podróż na Bliski Wschód, by rozmawiać o umowach na dostawy LNG i zmniejszyć zależność od USA. Tymczasem dane pokazują, że w przypadku ropy naftowej Berlin od lat systematycznie odchodzi od partnerów z tego regionu.
Niemieccy statystycy wprost zaznaczają, że trwający na Bliskim Wschodzie konflikt zbrojny nie pozostaje bez wpływu na globalne łańcuchy dostaw surowców energetycznych. Kto zatem napędza niemiecką gospodarkę w obliczu tych zawirowań? Urząd wylicza, że kluczowym dostawcą pozostaje Norwegia, która zabezpiecza 16,6 proc. zapotrzebowania. Niemal identyczny udział w rynku mają Stany Zjednoczone, a podium zamyka afrykańska Libia. To wyraźnie pokazuje, że Berlin opiera swoje bezpieczeństwo energetyczne na partnerach spoza Zatoki Perskiej.
"Nie wykluczam żadnego scenariusza". Wicepremier o cenie baryłki ropy
Mniejsze uzależnienie niż reszta Europy
Podejście Niemiec do importu z krajów arabskich zauważalnie różni się od średniej dla całej Unii Europejskiej. Z danych europejskiego urzędu statystycznego Eurostat wynika, że państwa członkowskie sprowadzają z Bliskiego Wschodu średnio 13 proc. potrzebnej ropy naftowej. W ujęciu ogólnoeuropejskim to właśnie Arabia Saudyjska oraz Irak wiodą prym jako główni dostawcy z tamtego obszaru.
Tymczasem za Odrą rola Rijadu jako partnera energetycznego systematycznie maleje. Destatis zauważa, że jeszcze w 2020 roku Arabia Saudyjska miała wyraźnie większy udział w niemieckim imporcie. Obecnie jej znaczenie spadło poniżej jednego procenta, a pozycję lidera w dostawach bliskowschodnich na tamtejszy rynek przejął Irak, który w ogólnym zestawieniu wszystkich dostawców do Niemiec plasuje się na siódmym miejscu.
Niemiecki apetyt na czarne złoto spada
Analizując najnowsze dane statystyczne, warto zwrócić uwagę na szerszy trend makroekonomiczny. Niemiecki popyt na ropę naftową w ujęciu ogólnym od lat wykazuje stałą tendencję spadkową. Zestawienie wyników z 2025 roku z tymi sprzed pięciu lat pokazuje spadek wolumenu importu o 10,6 proc.
W perspektywie długoterminowej transformacja gospodarki i odchodzenie od paliw kopalnych stają się jeszcze bardziej widoczne. Jak podaje Federalny Urząd Statystyczny, w ciągu ostatnich dwóch dekad całkowity import czarnego złota do Niemiec skurczył się o ponad jedną trzecią. Zmiany te nakładają się na zawirowania cenowe na globalnych rynkach, gdzie w minionym roku średnia cena sprowadzanego do Niemiec surowca wynosiła 477 euro za tonę.
Strategia dywersyfikacji dostaw surowców energetycznych stała się priorytetem dla większości europejskich gospodarek. Podobne procesy zachodzą w innych krajach regionu, które w ostatnich miesiącach konsekwentnie ograniczały import rosyjskiego gazu, a teraz szukają alternatywnych źródeł także dla ropy naftowej. Warto zauważyć, że nie tylko Niemcy zmieniają swoich dostawców - Indie również redukują import rosyjskiej ropy na rzecz zakupów z Bliskiego Wschodu i USA, co pokazuje globalny charakter transformacji w handlu surowcami.
Powyższe dane zarysowują obraz gospodarki, która z jednej strony systematycznie redukuje swoje ogólne zapotrzebowanie na ropę naftową, a z drugiej skutecznie dywersyfikuje źródła jej pochodzenia. Choć sytuacja geopolityczna na Bliskim Wschodzie wciąż rzutuje na globalne ceny, bezpośrednie uzależnienie niemieckiego bilansu energetycznego od tego konkretnego regionu pozostaje na relatywnie niskim poziomie.