Notowania

mon
15.04.2019 07:40

Strzelnica w każdym powiecie. Samorządy wycofują się z programu Macierewicza

Program "Sokół - strzelnica w każdym powiecie" w założeniu ma być masowy, a strzelnice mają powstawać w Polsce, jak "orliki". Rok od jego ogłoszenia powstała jedna, a z rozstrzygniętych konkursów na kolejne samorządy się wycofują. – Są potrzebniejsze wydatki, niż fanaberia ministra – ocenia Jerzy Dziewulski.

Podziel się
Dodaj komentarz
(flickr.com)
Program budowy strzelnic PiS uzasadnia brakiem obowiązku służby wojskowej. (Fot: Gabriel Saldana)

MON rozpisało trzeci z rzędu konkurs dla samorządów umożliwiający zdobycie dotacji na budowę lub rewitalizację strzelnic z programu "Sokół". Ostateczny termin złożenia dokumentów mija 6 maja.

Hucznie zapowiadany program ówczesnego ministra Obrony Narodowej Antoniego Macierewicza dotyczący budowy strzelnic w każdym powiecie, w rok od jego głoszenia nie wygląda obiecująco. Z zapowiadanych co najmniej 380 obiektów do tej pory powstał jeden, pilotażowy, ochrzczony imieniem podkarpackiej posłanki PiS – "Anna".

Od tamtego czasu MON rozpisało trzy konkursy. Pierwszy, rozstrzygnięty w październiku 2018 roku opiewał w sumie na kwotę niemal 1,6 mln zł. Jak wskazuje MON, 800 tys. zł przyznano gminie Młodzieszyn, a nieco ponad 795 tys. zł powiatowi przysuskiemu.

Obejrzyj: Firmy powoli przechodzą transformację cyfrową. "30-37 proc. ma strategię"

Jak dowiedzieliśmy się w MON, oba samorządy, mimo przyznanych już dotacji, wycofały się programu. Resort obrony twierdzi, że wynikało to głównie ze względów budżetowych, bowiem koszty wykraczały z realizacją poza rok 2018. Rozwiązany w końcówce roku konkurs, spowodował, że samorządy nie były w stanie wyrobić się z budżetem w danym roku kalendarzowym – usłyszeliśmy w MON.

Potwierdza to również Mirosław Domińczak odpowiadający za inwestycje w Urzędzie Gminy Młodzieszyn. - Okres wykonania był bardzo krótki, gminy nie mogły zrealizować tej inwestycji. W tym roku nie wystąpimy już o dofinansowanie W budżecie nie został przewidziany wydatek na strzelnicę - poinformował nas Mirosław Domińczak.

(MON)
(Fot: mon.gov.pl)

W drugim konkursie rozstrzygniętym w marcu dofinansowanie otrzymało znów tylko 5 podmiotów. Łącznie MON ma przeznaczyć na nie ponad 4,5 mln zł. MON widzi większą szansę w zakończonym w marcu konkursie, bowiem samorządy te mają czas do czerwca.

Samorządy mają ważniejsze wydatki

Program ma w założeniu zwiększyć liczbę profesjonalnych strzelnic w kraju z około 170 do co najmniej 380, czym powinien poprawić zdolności obronne Polski.

Resort finansuje 80 proc. inwestycji. Ich koszt jednak nie może przekroczyć 2 mln zł. Jak tłumaczył MON, resort nie będzie wspierał budowy i rewitalizacji strzelnic krytych, rozbudowanych i skomplikowanych.

Samorządy muszą jednak wyłożyć z własnego budżetu piątą część kosztów, a do tego dysponować nieruchomością oraz sfinansować pierwsze wyposażenie obiektu. W zamian za dofinansowanie ze strzelnic mają nieodpłatnie korzystać WOT (Wojska Obrony Terytorialnej) oraz inne zarejestrowane grupy strzeleckie.

- Zainteresowania nie ma z prostej przyczyny: samorządy mają ważniejsze wydatki na konkretne inwestycje niż na strzelnice, które są de facto fanaberią pewnego ministra. Pieniądze potrzebne są na chodniki, parkingi, piece, drożejący wywóz śmieci. To są konkretne wydatki potrzebne ludziom – zauważa w rozmowie z money.pl Jerzy Dziewulski, były antyterrorysta i były szef ochrony prezydenckiej.

Jak dodaje, koszt budowy, a później utrzymania strzelnicy jest wysoki. Same specjalne płyty pancerne dość szybko nadają się tylko na złom i kupować trzeba nowe. - Samorządy są obłożone ogromnymi wydatkami i to obłożone z racji nie tylko własnych decyzji finansowych, ale z powodu wycofywania się rządu z różnego rodzaju dotacji, przy jednoczesnym obarczaniu dodatkowymi kosztami - zaznacza.

Poprawa bezpieczeństwa? "Litości"

Jak zaznacza Jerzy Dziewulski, nie jest przeciwny samym strzelnicom, jednak traktuje je jako infrastrukturę dla rozwijania hobby dość wąskiej części obywateli, a nie poważny program budowy naszej obronności.

- Program budowy strzelnic nie poprawi naszej obronności. A przecież to miało być głównym argumentem dla ich tworzenia zawarty w uzasadnieniu projektu. W dobie wojny cyfrowej, dronów, rakiet i hybrydowych działań nie można opierać bezpieczeństwa na uczeniu ludzi strzelać z pistoletów czy innej broni palnej – zaznacza były antyterrorysta.

Podkreśla, że Polsce potrzeba tworzenia profesjonalnego zaplecza dla profesjonalnej armii, a nie tanich, masowych strzelnic. - Możemy mówić, że jest to przygotowanie ludzi do wojny obronnej, partyzantki, ale to karkołomna teza. Człowiek po szkoleniu strzeleckim ma być wyznacznikiem obronności kraju? Bądźmy poważni. Być może przyda się ludziom z punktu widzenia psychologicznego. Budujmy strzelnice, jeśli mamy na to pieniądze. Ale na litość, nie dorabiajmy do tego tezy o przydatności do obronności. To nie wytrzymuje krytyki – załamuje ręce były szef ochrony prezydenckiej.

Jego zdaniem, strzelnice to wydatek, który będzie bardzo mocno krytykowany. Jak wyjaśnia, budżet MON jest i tak już mocno rozdrobniony, a pieniądze potrzebne są na realną modernizację armii, profesjonalne programy. - Strzelnice wydają się nieistotnym, drobnym wydatkiem, ale przez szereg tych nieistotnych pomysłów pieniądze MON przeciekają przez palce – zaznacza w rozmowie z money.pl.

Strzelnice to nie orliki

Program budowy strzelnic w dekadę miał kosztować około 440 mln zł. W 2018 roku na ten cel MON przeznaczyć miał 40 mln zł. Strzelnice Macierewicza miały być dla rządu PiS tym, czym piłkarskie orliki dla ekipy PO-PSL.

- Nie porównujmy orlików do strzelnic. Piłka nożna to sport pospolity, popularny i ogólnorozwojowy. Boiska są bardziej społecznie potrzebne niż strzelnice. Football to znacznie mniej kosztowny sport niż strzelectwo, a w dodatku w przyszłości może przynieść ewidentny zysk w postaci wspaniałych piłkarzy – zaznacza Jerzy Dziewulski.

Program "Sokół" jest w powijakach, a były antyterrorysta nie wróży mu świetlanej przyszłości. Tymczasem, jak wynikało z raportu NIK z maja 2018 roku, w ciągu pięciu edycji programu "Moje Boisko – Orlik 2012" powstały 2604 kompleksy boisk sportowych w 1664 gminach.

Jeśli skonfrontujemy potrzeby i wydatki samorządów z pomysłami w postaci torów wyścigowych czy strzelnic, poprawiających bezpieczeństwo, to sam pomysł z miejsca upada. Orliki kosztowały budżet państwa blisko 970 mln zł.

Koszty budowy boiska i niewielkiej strzelnicy może być zbliżony. Jak wynikało z raportu NIK z maja 2018 roku, jedno boisko piłkarskie kosztowało od 850 tys. zł do prawie 1,5 mln zł. MON dofinansowuje obiekty, których koszt nie przekracza 2 mln zł. 100-metrowe strzelnice mogą liczyć na 800 tys. zł, dłuższe - 200-metrowe maksymalnie 1,2 mln zł.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl.

komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
12-04-2019

TakJak przystalo na lewactwo

12-04-2019

ZA TE PROGRAMY MONCAŁA GÓRA POWINNA IŚĆ POD TRYBUNAŁ STANU !!!

12-04-2019

rzeź wołyńskaW ramach analizy kampanii wrześniowej obywatelom broni nie damy. :)))

Rozwiń komentarze (133)