Kaub, położony na północny zachód od Moguncji, to ważny punkt dla żeglugi śródlądowej na Renie. Niski poziom wody utrzymuje się tu od kilku dni. W piątek wyniósł 25 centymetrów, wyrównując najniższą wartość od początku pomiarów.
Poziom wody jest niski na całej długości rzeki. W Kolonii spadł w sobotę do historycznie niskiej wartości dla tego miasta, przejściowo wodowskaz wskazywał 66 centymetrów. Obecnie utrzymuje się poniżej 70 centymetrów.
Ren jest kluczowym szlakiem transportowym dla produktów ropopochodnych, chemikaliów, węgla, rudy żelaza, zbóż oraz ładunków kontenerowych. Spadający poziom wody doprowadził już do znacznego wzrostu stawek frachtowych, ponieważ statki żeglugi śródlądowej muszą ograniczać ładunek, by móc przepłynąć przez płytkie tory wodne.
Z uwagi na susze w korycie odsłaniane są duże łachy piasku i żwiru, a punktowo także stara amunicja. W takich przypadkach służby proszą o ostrożność. Część materiałów wybuchowych jest rozbrajana przez saperów.
Susza i upały uderzają w gospodarkę
Lokalna prasa pisze, że mało wody w Renie negatywnie odbija się na turystyce, mniej jest rezerwacji łódek i skuterów. W niektórych miejscach na rzece zawieszono przeprawy promowe.
Kiloński Instytut Gospodarki Światowej ocenia, że ograniczenia transportu rzecznego mogą obniżyć niemiecki PKB w kwartale o 0,1–0,2 proc. co przekłada się na około 1–2 mld euro.
Według wstępnych obliczeń niemieckiego Prognos około 6,3 mld euro kosztowała niemiecką gospodarkę fala upałów trwająca od 17 do 30 czerwca 2026 r. Jeden dzień z temperaturą co najmniej 30 st C oznacza około 431 mln euro strat, a dzień powyżej 35 st C – nawet 984 mln euro. Aż 97 proc. kosztów wynika ze spadku wydajności pracowników - podaje Prognos.