Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Łukasz Waligórski
|

Szykuje się kryzys na rynku aptek? Wiele może nie przetrwać…

60
Podziel się:

Choć panuje powszechne przekonanie, że apteki zyskały na epidemii koronawirusa, zwiększając kilkukrotnie obroty, rzeczywistość może okazać się zupełnie inna. Eksperci już teraz ostrzegają, że wiele z nich może nie przetrwać najbliższych tygodni. Koszty działalności mogą przerosnąć dotychczasowe zyski - pisze serwis mgr.farm.

W obliczu koronawirusa trzeba uważać na dobór leków
W obliczu koronawirusa trzeba uważać na dobór leków (Flikr, Kojach - CC BY 2.0)

Po ogłoszeniu w marcu w Polsce stanu epidemii w zaledwie 8 dni rodzime apteki odwiedziło około 20 milionów pacjentów. W szczytowym momencie, tylko jednego dnia, farmaceuci obsłużyli 3,5 miliona osób. Obroty wzrosły kilkukrotnie. Mogłoby się zatem wydawać, że to branża, której kryzys w najbliższym czasie nie grozi. Nic bardziej mylnego. Kwiecień może okazać najtrudniejszym miesiącem dla branży aptecznej. Eksperci ostrzegają, że bez wsparcia wiele placówek nie przetrwa.

- Od ponad 20 lat wspieram apteki w Polsce. W ciągu ostatnich kilku tygodni miałem okazję wspierać kilkudziesięciu właścicieli oraz kierowników aptek w tej kryzysowej sytuacji. Zebrałem wszystkie wiadomości i z perspektywy aptek sytuacja w nadchodzących miesiącach nie wygląda dobrze. Większa marża w marcu została skonsumowana na poczet ogromnych kosztów dodatkowych dla aptek. Zbliża się najgorszy miesiąc od lat – kwiecień – wskazuje Tomasz Barałkiewicz, znany ekspert rynku aptecznego.

Jego zdaniem właściciele aptek ponieśli potężne koszty adaptacji aptek do nowej sytuacji (montaż szyb, płyny do dezynfekcji, zakup przyłbic, masek dla pracowników, fartuchów jednorazowych). Jednocześnie w ciągu ostatnich tygodni marca oraz pierwszych kwietnia – obserwuje się spadek obrotów do 50 proc. Zaczyna dominować sprzedaż leków na receptę oraz refundowanych, na których marża jest o ponad 30% niższa niż na produktach bez recepty, dzięki którym apteki w ogóle funkcjonowały. Personel oczekuje podwyżek i grozi (trudno się dziwić w obecnej sytuacji) pójściem na urlopy i zwolnieniami. To będzie skutkowało zamknięciem aptek, w przypadku braku podwyżek i prawidłowych zabezpieczeń w pracy (czytaj również: Kilkadziesiąt aptek objętych kwarantanną. Dokładnych danych brak…).

ego słowa potwierdzają najświeższe analizy firmy PEX PharmaSequence. Wynika z nich, że obrotu aptek po pierwszych 15 dniach kwietnia, spadły drastycznie w porównaniu do tych sprzed miesiąca (spadek o 38,1 proc). Jest też gorzej niż w analogicznym okresie rok temu (spadek o 13,3 proc). W porównaniu do początku marca, w kwietniu o ponad połowę spadła sprzedaż leków OTC (czytaj również: Co apteki szpitalne mogą zrobić, by uchronić się przed COVID-19?).

Przyczyny kryzysu na rynku aptek

Przyczyn tej sytuacji jest wiele. Przede wszystkim w marcu nastąpił duży wzrost sprzedaży, dlatego po wprowadzeniu licznych ograniczeń dotyczących przemieszczania się, nie dziwi spadek w kwietniu. Jednocześnie Polacy zaopatrzyli się w marcu na zapas w wiele leków, których teraz nie mają już potrzeby kupować. Martwi jednak to, że obroty w aptekach na początku kwietnia spadły znacznie poniżej poziomu z ubiegłego roku.

Kolejnym problemem wielu aptek są braki kadrowe. Zamknięcie szkół i przedszkoli sprawiło, że wielu pracowników aptek musiało zostać w domu, by opiekować się dziećmi. Personel apteczny został zredukowany do tego stopnia, że część z placówek musiało ograniczyć godziny pracy lub wręcz zamknąć swoje drzwi. To oczywiście skutkuje mniejszymi zyskami (czytaj więcej: Rentowność aptek spada. Samorząd aptekarski chce negocjować z ministerstwem…)
. Pojawiają się też problemy z zaopatrzeniem.

– Farmaceuci mają niezwykle trudne warunki pracy ze względu na braki w dostawach, konieczność spełnienia nowych zasad bezpieczeństwa, utrudnione dojazdy do pracy, wydłużony czas obsługi pacjentów, braki w dostawach oraz częste wdrożenie dwóch niezależnych zespołów w aptekach. Ogromny wzrost trudności w pracy i kosztów dla pracowników – wskazuje Tomasz Barałkiewicz.

Apteki będą się zamykać, ucierpią pacjenci

Najbardziej jednak na ograniczeniach wprowadzonych przez Rząd ucierpiały apteki zlokalizowane w centrach handlowych czy przy przychodniach. Te pierwsze zostały kilka tygodni temu zamknięte – i choć apteki mogłyby w nich nadal działać, to ruch w nich praktycznie ustał. Problem ten dostrzegła między innymi Śląska Izba Aptekarska, publikując dla farmaceutów informator o tarczy antykryzysowej w związku z napływającymi informacjami, iż część aptek znalazła się w bardzo trudnej sytuacji finansowej związanej z ogłoszoną pandemią Covid-19 (czytaj również: Apteki nie są w stanie dyżurować. W całej Polsce brakuje personelu… )

– Spadek wizyt pacjentów oraz obrotów związany lokalizacją w szpitalach jednoimiennych, zamkniętych POZach i szpitalach specjalistycznych, zamkniętych marketach, lokalizacjach w opuszczonych ciągach handlowych oraz umiejscowionych na terenie nieczynnych hipermarketów i galerii handlowych – wymienia przyczyny złej sytuacji aptek prezes SIA, Mikołaj Konstanty.

Zdaniem ekspertów to jednak za mało. Tomasz Barałkiewicz przekonuje, że apteki potrzebują pilnego wsparcia ze strony rządu. Jako przykład podaje fakt, że Polska Izba Przemysłu Jachtowego złożyła projekt wsparcia finansowego dla tej branży. Zażądała w nim między innymi bonów wakacyjnych na 1000 zł.

– Obserwujemy na rynku, że apteki mają trudności z zapewnieniem dostatecznej liczby personelu oraz ze względu na ogromny spadek obrotów i marży, ograniczają godziny otwarcia aptek lub zamykają je. Widmo upadłości lub czasowego zamknięcia wielu podmiotów grozi brakiem dostępu pacjentów do leków i ogromnymi kosztami hospitalizacji lub pomocy doraźnej pacjentom bez dostępu do aptek i leków – twierdzi ekspert.

Tarcza dla aptek i punktów aptecznych

Jego zdaniem w celu zagwarantowania dostępu Polaków do leków i opieki farmaceutycznej Ministerstwo Zdrowia powinno zapewnić dodatkowe 500 zł miesięcznie dla każdego farmaceuty i technika farmacji (czytaj również: 1000 zł premii za 100 proc. obecności. Apteki walczą o personel…).

– Byłyby to środki wypłacane w formie nieopodatkowanej, przekazywane aptekom na podstawie zadeklarowanej liczby pełnoetatowych pracowników z zadaniem ich natychmiastowego przekazania personelowi. Środki przysługujące tylko tym osobom, które przepracowały minimum 50% pełnego etatu w danym miesiącu. Środki wypłacane natychmiastowo, wyłącznie na podstawie deklaracji właściciela apteki. Kontrole wydatków powinny odbyć się po czasie epidemii. Za złożenie fałszywych oświadczeń powinna grozić odpowiedzialność karna, co wyeliminuje nadużycia w deklaracjach. Warunkiem jest utrzymanie godzin i dni otwarcia apteki sprzed stanu epidemicznego – proponuje Barałkiewicz.

Ekspert sugeruje też, by do aptek trafiły środki w wysokości 2 proc, obrotu brutto. Byłyby to środki wypłacane natychmiast, wraz z refundacją na koniec miesiąca. Warunkiem byłoby utrzymanie godzin i dni otwarcia apteki/punktu aptecznego sprzed stanu zagrożenia epidemicznego. Jednocześnie jego zdaniem apteki powinny otrzymywać też znacznie więcej środków ochrony osobistej (czytaj również: Do aptek trafiają kolejne zestawy środków ochronnych z Ministerstwa Zdrowia).

Zapisz się na nasz specjalny newsletter o koronawirusie.

Masz newsa, zdjęcie, filmik? Wyślij go nam na #dziejesie

Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
MGR.FARM
KOMENTARZE
(60)
mer
2 lata temu
prawdę pisze, mam apteki i pracuje tylko na pensje i czynsze dla zdzierców !!
Ja
3 lata temu
Nie wieżę w to co czytam, najlepsze mieli żniwa od lat w lutym i marcu A teraz zdziwieni że ludzie nie robią zapasów
Hjj
3 lata temu
Problemem na rynku aptecznym są sieciowki i mafia od wywozu lekow, a nie koronawirus.
😁
3 lata temu
A jakie to potężne koszty tych kilku szyb nie przyłbic ?
marta
3 lata temu
Co idę do apteki po ten sam lek to ZAWSZE więcej płacę.....
...
Następna strona