Tajna misja NATO w cieśninie Ormuz? Media ujawniają, jak wojsko ma obronić szlaki
Konflikt zbrojny z udziałem Iranu uderza w europejską gospodarkę, a zakłócenia w żegludze przez cieśninę Ormuz windują ceny ropy naftowej na rynkach światowych. Przekłada się to bezpośrednio na koszty tankowania na stacjach paliw na całym kontynencie. Jak ustalił serwis Business Insider, przedstawiciele wojskowi kluczowych państw europejskich zrzeszonych w NATO odbyli poufne spotkanie, aby omówić możliwości ochrony swobodnego tranzytu w tym newralgicznym regionie.
Europejskie państwa NATO rzekomo planują specjalną misję wojskową w cieśninie Ormuz. Cel to ochrona szlaków i stabilizacja cen paliw. Sprawdź szczegóły operacji - donosi niemiecki Business Insider. Powód misji byłby oczywisty - obecna nerwowość zachodnich przywódców to bezpośrednie eskalacji konfliktu, która sparaliżowała szlaki handlowe w rejonie Zatoki Perskiej, windując ceny surowca do najwyższych poziomów od lat i wywołując rynkowe obawy o skok kosztów nawet do 150 dolarów za baryłkę.
Rząd w Berlinie do niedawna dystansował się od bezpośredniego zaangażowania w tamtejsze wydarzenia. Jednak całkowite odcięcie się od problemu okazuje się niemożliwe ze względów gospodarczych - twierdzi Business Insider.
Według źródeł wojskowych, na które powołują się dziennikarze, kilka państw zadeklarowało wstępną gotowość do udziału w operacji. W tej grupie znalazły się między innymi Francja, Wielka Brytania, Holandia, Hiszpania, Włochy oraz Niemcy.
Zbudował potężną firmę. Mówi, czego potrzebuje polska gospodarka
Brak oficjalnego mandatu
Głównym zadaniem planowanej misji miałoby być zabezpieczenie ruchu statków, w tym bezpośrednia eskorta tankowców. Wojskowi dyskutowali o konieczności zaangażowania morskich samolotów rozpoznawczych oraz jednostek przeciwminowych. Ze względu na uwarunkowania geopolityczne formalna interwencja pod egidą Organizacji Narodów Zjednoczonych jest mało prawdopodobna. Wynika to z przewidywanego weta ze strony Rosji i Chin w Radzie Bezpieczeństwa.
Również wewnątrz samego Sojuszu Północnoatlantyckiego brakuje jednomyślności wymaganej do uruchomienia oficjalnej misji. Z tego powodu planiści wojskowi skłaniają się ku innemu rozwiązaniu, o którym informował także dziennik Wall Street Journal. "Koalicja chętnych" – tak w kuluarach określa się format ewentualnej współpracy wybranych państw europejskich.
Wyzwanie konstytucyjne dla Niemiec. Paryż i Londyn przejmują stery.
Sytuacja ta stanowi szczególne wyzwanie dla Niemiec. Wyrok tamtejszego Federalnego Trybunału Konstytucyjnego z lat dziewięćdziesiątych warunkuje udział wojska w zbrojnych misjach zagranicznych posiadaniem mandatu ONZ lub NATO. Brak takiego umocowania może sprawić, że Berlin pozostanie jedynie obserwatorem, co według analityków Sojuszu osłabiłoby niemieckie wpływy na rzecz państw wykazujących większą inicjatywę.
Koncepcja wojskowego wsparcia żeglugi nie jest zupełnie nowa. O potrzebie takich działań prezydent Francji Emmanuel Macron wspominał już na początku marca podczas wizyty na lotniskowcu Charles-de-Gaulle w pobliżu Cypru. Choć późniejsza eskalacja napięć i zapowiedź blokady morskiej przez Stany Zjednoczone wstrzymały szczegółowe planowanie, temat powraca za sprawą międzynarodowej konferencji organizowanej w Paryżu przez przywódców Francji oraz Wielkiej Brytanii. Co istotne, w rozmowach tych nie biorą udziału przedstawiciele USA, Iranu ani Izraela.
Przedstawiciele obu europejskich mocarstw stanowczo podkreślają charakter planowanych działań na Bliskim Wschodzie. Ma być czysto pokojowa. Prace nad koncepcją są już na zaawansowanym etapie, co potwierdził na antenie radia RFI francuski minister spraw zagranicznych Jean-Noël Barrot.
Kilkadziesiąt krajów wzięło już udział w pracach przygotowawczych prowadzonych przez szefów sztabów, aby określić ramy takiej misji – oświadczył szef francuskiej dyplomacji.
Próby deeskalacji na najwyższym szczeblu
Równolegle trwają próby dyplomatyczne. Prezydent Francji poinformował o przeprowadzonych rozmowach telefonicznych z prezydentem USA Donaldem Trumpem oraz prezydentem Iranu Masudem Pezeszkianem. Celem tych kontaktów jest wznowienie zerwanych negocjacji międzynarodowych.
Znaczenie cieśniny Ormuz dla globalnej gospodarki było szczególnie widoczne w minionych tygodniach. Przypomnijmy, że przez ten niezwykle wąski, kluczowy punkt na paliwowej mapie świata przepływa około 20 proc. światowej ropy naftowej. Gdy wczesną wiosną szlak został zablokowany, rynki ogarnęła panika. Gospodarcze skutki tego paraliżu miały nieoczekiwanych beneficjentów – jak wyliczali analitycy, w wyniku ograniczonej podaży surowców, na wojnie z Iranem i wyższych cenach miliardy dolarów zyskała Rosja.
Chociaż na początku kwietnia cieśnina została oficjalnie otwarta i tankowce zaczęły wracać na trasę, europejscy przywódcy zdali sobie sprawę z ogromnej kruchości systemu dostaw. To właśnie to doświadczenie z ostatnich miesięcy ostatecznie pchnęło kraje Starego Kontynentu do prac nad militarną ochroną swoich interesów handlowych na Bliskim Wschodzie.