Jaki sygnał wysłał Magyar Rosji ws. ropy? Ekspert wylewa kubeł zimnej wody

Przyszły premier Węgier Peter Magyar zapowiada dywersyfikację źródeł dostaw surowców energetycznych, ale nie mówi jednoznacznie o odcinaniu się od Rosji. Jak tłumaczą eksperci, Węgry po 16 latach rządów Viktora Orbana znalazły się w trudnym położeniu, a kluczową kwestią jest teraz cena surowców.

"Tak tanio, jak to możliwe". Co słowa Magyara oznaczają dla interesów z Rosją?"Tak tanio, jak to możliwe". Co słowa Magyara oznaczają dla interesów z Rosją?
Źródło zdjęć: © Adobe Stock, Getty Images | Grispb, Janos Kummer, ZipZapic.com
Tomasz Sąsiada
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

- Kilkukrotnie mówiliśmy w jasny sposób, ale mogę powtórzyć, że Tisza zrobi, co w jej mocy, aby zdywersyfikować nasze źródła energii - mówił w poniedziałek, po podliczeniu 99 proc. głosów w wyborach parlamentarnych na Węgrzech, Peter Magyar, lider partii Tisza, który ma stanąć na czele przyszłego rządu. - Z dwóch powodów: po pierwsze, to jedna z najważniejszych kwestii dla bezpieczeństwa i bezpieczeństwa energetycznego Węgier. Po drugie, to najtańszy sposób na zapewnienie sobie dostaw ropy i gazu - wyjaśnił.

- Próbowałem to wyjaśnić propagandzistom Fideszu na przykładzie pomarańczy. Jeśli sprowadzasz pomarańcze z trzech kierunków: ze wschodu, zachodu i południa, to jest duża szansa, że nadal będziesz miał możliwość sprowadzenia tych owoców do kraju w czasie konfliktu geopolitycznego czy wojny. W normalnych warunkach będziesz też mógł je kupić po niższej cenie, bo w takiej sytuacji konkurują ze sobą dostawcy z trzech kierunków. To samo mogę powiedzieć o ropie i gazie. Ale nie zapominajmy o tym, od czego zacząłem: nawet my nie możemy zmienić geografii - podkreślił.

"Do zrobienia jest wiele". Jerzy Buzek mówi o największej bolączce Węgier

- Możemy zrobić wiele, ale nie przeskoczymy kwestii geografii. Rosja zostaje tu, gdzie jest, Węgry zostają tu, gdzie są. Zrobimy wszystko, będziemy dywersyfikować, ale to nie oznacza, że się odseparujemy. Zawsze będziemy pozyskiwali ropę tak tanio, jak to możliwe. W interesie Węgier jest to, by zdywersyfikować dostawy energii tak bardzo, jak to możliwe, by stworzyć rurociągowe połączenia międzypaństwowe, których wciąż potrzebujemy - stwierdził.

"Najbardziej uzależniony energetycznie od Rosji kraj UE"

- W programie Tiszy znalazła się zapowiedź pełnego zrezygnowania z rosyjskich surowców, ale ma to następować stopniowo - komentuje słowa Magyara dr Andrzej Sadecki, kierownik Zespołu Środkowoeuropejskiego w Ośrodku Studiów Wschodnich.

- Program zawiera dość zachowawczą datę - do 2035 roku, co oczywiście stoi w sprzeczności z planami UE, która chce odciąć się od surowców energetycznych z Rosji już w 2027 roku. Jednak po pierwsze trzeba pamiętać, że Węgry są najbardziej uzależnionym energetycznie od Rosji krajem Unii Europejskiej, a po drugie - po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę nie podjęły żadnych działań, aby tę zależność zmniejszyć - tłumaczy w rozmowie z money.pl.

Think tank Center for the Study of Democracy zwraca uwagę w marcowym raporcie dotyczącym sektora energetycznego na Węgrzech, że między 2021 a 2025 rokiem Budapeszt znacząco zwiększył swoje uzależnienie od importu ropy naftowej z Rosji. W 2021 roku 61 proc. importu tego surowca pochodziło z kraju Władimira Putina, a w 2025 roku było to już 93 proc. Z Rosji pochodzi też około 3/4 gazu ziemnego, który importują Węgry.

- Myślę, że możemy się spodziewać działań na rzecz dywersyfikacji, ale odcięcie od Rosji nie nastąpi z dnia na dzień - ocenia Andrzej Sadecki.

- To, co może być obiecujące, to zapowiedziany skład rządu Petera Magyara i nazwiska osób, które będą miały wpływ na politykę energetyczną. Szefową MSZ ma zostać Anita Orban, a ministrem gospodarki Istvan Kapitany. Obydwoje są ludźmi ze świata biznesu, pracowali w zachodnich firmach, handlujących skroplonym gazem (LNG). Anita Orban w amerykańskiej firmie Tellurian, a Kapitany w brytyjskim Shellu. Mają więc wszelkie kompetencje do tego, by szukać alternatywnych źródeł energii - tłumaczy.

"Możliwości Węgier podkopane przez 16 lat rządów Orbana"

- Zapowiedzi dość ostrożnego postępowania są w pełni zrozumiałe. Peter Magyar nie oszuka geografii i możliwości swojego kraju. A te zostały podkopane przez 16 lat rządów Viktora Orbana, kiedy to nie tylko nie szukano, ale nawet unikano alternatywy dla surowców energetycznych z Rosji - komentuje w rozmowie z money.pl analityk i dziennikarz gospodarczy Jakub Wiech.

- Widać to wyraźnie na tle innych krajów Grupy Wyszehradzkiej, zwłaszcza w zestawieniu z Polską, która jest na przeciwległym biegunie, jeśli chodzi o dywersyfikację dostaw surowców energetycznych. Ale nawet Czechy i Słowacja poczyniły w tym kierunku kroki: Czechy zbudowały ropociąg do Triestu, a Słowacja - połączenie z Polską - przypomina.

- Peter Magyar dziedziczy schedę po Orbanie, a wraz z nią portfel umów, czy takie projekty, jak elektrownia atomowa Paks i jej rozbudowa, która jest realizowana za rosyjskie pieniądze i z wykorzystaniem rosyjskiej technologii. Nie jest więc zaskoczeniem, że Magyar mówi ostrożnie. Zwłaszcza że nie można całkowicie wykluczyć, że Rosja zagrozi teraz zakręceniem kurka albo, w czym ma doświadczenie, przeprowadzi akt sabotażu węgierskiej infrastruktury. Choć to oczywiście scenariusze ekstremalne - dodaje Wiech.

Andrzej Sadecki przypomina, że Węgry mają 15-letni kontrakt na dostawy gazu z Rosją. - Został on zawarty w 2021 roku, więc wygasa dopiero w 2036 roku. Po 10 latach, czyli w 2031 roku, można go negocjować. To będzie wyzwanie, ale najpierw nowy rząd będzie musiał zobaczyć, co dokładnie jest w tej umowie, bo tego typu kontrakty są tajne - wyjaśnia.

- Trzeba podkreślić, że Węgry mają możliwość dywersyfikacji dostaw zarówno gazu, jak i ropy. Mają łączniki gazowe z sąsiadami: Słowacją, Rumunią, a przede wszystkim z Chorwacją. Jeśli chodzi o alternatywne źródła ropy, to jest dostępny jeden rurociąg z Chorwacji. Mają możliwość zaspokojenia swoich potrzeb w zasadzie w całości z kierunków innych niż Rosja - wylicza Sadecki.

© money.pl

- Natomiast wyzwaniem jest kwestia ceny. Peter Magyar odziedziczył gospodarkę w dość kiepskim stanie, więc pewnie będzie szukał możliwości zapewnienia energii w niskich cenach, zwłaszcza że chce kontynuować politykę Viktora Orbana w tym zakresie. Wyzwaniem będzie więc nie tylko pozyskanie surowców energetycznych z innych źródeł, ale też pozyskanie ich w niskiej cenie - zaznacza nasz rozmówca.

Polska ma rolę do odegrania?

- Węgry będą musiały przygotować się na zmianę kierunku dostaw, by wpisać się w plan UE odcięcia się od surowców z Rosji. I tutaj ważną rolę może odegrać Polska, która jest w trakcie planowania mocy importowych, jeśli chodzi o rozważany drugi pływający terminal LNG w Gdańsku - przyznaje Jakub Wiech.

- Jak słyszymy, Budapeszt jest zainteresowany dostawami z Gdańska. Jeśli rzeczywiście dojdzie do współpracy, Polska będzie mogła przyczynić się do uzyskania niezależności energetycznej przez Węgry - dodaje (o roli, którą może odegrać Polska w tym procesie, mówił też we wtorkowej rozmowie z money.pl Szymon Kardaś, analityk think tanku European Council on Foreign Relations).

© money.pl | money.pl

- Co do zapowiedzi Tiszy, że odetnie się od surowców z Rosji do 2035 roku, może to być komunikat odnośnie woli politycznej, ale biorąc pod uwagę tempo transformacji energetycznej na Węgrzech, nie można wykluczyć, że dojdzie do tego szybciej. Bo gaz w węgierskim miksie energetycznym to tylko 20 proc., a aż 60 proc. to źródła bezemisyjne. Jest zatem nadzieja, że te rosyjskie surowce przestaną być potrzebne szybciej. Dużą rolę odgrywa w tym elektrownia Paks, ale też fotowoltaika. Węgry są obecnie jednym z najszybciej rosnących na świecie rynków, jeśli chodzi o fotowoltaikę - zwraca uwagę Wiech.

- Po wygranej Tiszy Węgry zdejmą weto z unijnej pożyczki 90 mld euro dla Ukrainy i z 20. pakietu sankcji na Rosję. Generalnie chcą przywrócić konstruktywną rolę w UE, więc nie będą blokować unijnych inicjatyw. Nowy rząd będzie zabiegał o odmrożenie środków unijnych, więc skupi się na działaniach, które to umożliwią. Myślę, że może liczyć na unijne wsparcie - dodaje Andrzej Stanecki.

Tomasz Sąsiada, dziennikarz money.pl

Wybrane dla Ciebie
Podwyżki dla pracowników. Niepokojący sygnał z rynku pracy
Podwyżki dla pracowników. Niepokojący sygnał z rynku pracy
Wszystkie ceny w dół. Tyle zapłacimy na stacji w piątek
Wszystkie ceny w dół. Tyle zapłacimy na stacji w piątek
Kraj zbija fortunę na kryzysie. Jeszcze nigdy tyle nie zarobili na ropie
Kraj zbija fortunę na kryzysie. Jeszcze nigdy tyle nie zarobili na ropie
Ile kosztuje funt? Kurs funta do złotego PLN/GBP 16.04.2026
Ile kosztuje funt? Kurs funta do złotego PLN/GBP 16.04.2026
Ile kosztuje frank szwajcarski? Kurs franka do złotego PLN/CHF 16.04.2026
Ile kosztuje frank szwajcarski? Kurs franka do złotego PLN/CHF 16.04.2026
Ile kosztuje euro? Kurs euro do złotego PLN/EUR 16.04.2026
Ile kosztuje euro? Kurs euro do złotego PLN/EUR 16.04.2026
Ile kosztuje dolar? Kurs dolara do złotego PLN/USD 16.04.2026
Ile kosztuje dolar? Kurs dolara do złotego PLN/USD 16.04.2026
Wyniki PGE za 2025. Miliardowy zysk w czwartym kwartale
Wyniki PGE za 2025. Miliardowy zysk w czwartym kwartale
Pożar rafinerii w Australii. Cały kontynent ma problem
Pożar rafinerii w Australii. Cały kontynent ma problem
Wyrok TSUE ws. niemieckiego zasiłku. "Dyskryminacja"
Wyrok TSUE ws. niemieckiego zasiłku. "Dyskryminacja"
Tysiąc euro premii dla wszystkich? W Niemczech emocje wokół pomysłu rządu
Tysiąc euro premii dla wszystkich? W Niemczech emocje wokół pomysłu rządu
"Blokada w nieskończoność". Jest nowa groźba USA
"Blokada w nieskończoność". Jest nowa groźba USA