Poważny test dla Rosjan. Przymilają się do Chin. Ale liczby są bezlitosne

Konflikt na Bliskim Wschodzie i blokada cieśniny Ormuz wywołują wstrząsy na globalnym rynku surowców. Moskwa chce to wykorzystać; deklaruje pełne wsparcie energetyczne dla Pekinu. Eksperci mają jednak poważne wątpliwości, czy rosyjskie wydobycie zdoła zaspokoić potężny chiński popyt.

Rosja chce wykorzystać sytuację na rynku ropyRosja chce wykorzystać sytuację na rynku ropy
Źródło zdjęć: © East News | (East News, Fot: East News, IMAGO, Imago Stock and People, Kristina Solovyova)
Robert Kędzierski
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

Rosyjska dyplomacja aktywnie wykorzystuje napięcia na Bliskim Wschodzie do zacieśniania relacji gospodarczych z Państwem Środka. W obliczu amerykańskich operacji wojskowych wymierzonych w Iran oraz blokady kluczowych szlaków handlowych globalne łańcuchy dostaw surowców znalazły się pod ogromną presją. W tej skomplikowanej układance geopolitycznej Moskwa złożyła Pekinowi jasną propozycję zacieśnienia współpracy i zagwarantowania bezpieczeństwa energetycznego.

Podczas niedawnej wizyty w Pekinie i spotkania z prezydentem Xi Jinpingiem, szef rosyjskiej dyplomacji otwarcie zadeklarował gotowość do wsparcia azjatyckiego partnera.

Rosja z pewnością może wypełnić lukę w zasobach, która powstała w Chinach i innych krajach zainteresowanych współpracą z nami na równych i wzajemnie korzystnych zasadach - powiedział Siergiej Ławrow, minister spraw zagranicznych.

Rosyjski dyplomata w mocnych słowach odniósł się również do zachodniej polityki sankcyjnej oraz amerykańskich działań militarnych w regionie Zatoki Perskiej, które wywindowały światowe ceny ropy i gazu.

- Dzięki Bogu, my i Chiny mamy wszystkie możliwości, zarówno te już wykorzystywane, jak i te w rezerwie oraz te planowane, aby uniknąć uzależnienia od tego rodzaju agresywnej awantury, która podkopuje globalną gospodarkę i globalną energię - stwierdził podczas konferencji prasowej w Chinach.

W co inwestować w 2026? Doradca odpowiada

Surowcowa matematyka bezlitosna dla Moskwy

Zapewnienia polityków zderzają się jednak z twardą rynkową rzeczywistością i ograniczeniami infrastrukturalnymi. W rozmowie z money.pl Dawid Czopek, ekspert rynków paliwowych i zarządzający Polaris FIZ, wprost wskazuje na fundamentalne braki po stronie podażowej, które uniemożliwiają Rosji całkowite zastąpienie bliskowschodnich dostawców.

- Według wszelkich dostępnych danych Chiny potrzebują około 17 milionów baryłek ropy dziennie, Rosja około 4. Czyli łącznie jest to około 21 milionów baryłek - wylicza Czopek.

Zwraca uwagę na barierę produkcyjną, której Kreml nie jest w stanie w krótkim czasie przeskoczyć, nawet przy maksymalnym przekierowaniu swojego eksportu na rynek azjatycki.

- Tymczasem produkcja w Rosji to około 9 mln baryłek, a Chiny produkują ok. 4 mln. Razem daje to 13-14 mln - wskazuje ekspert.

Nawet jeżeli Rosja produkowałaby ropę tylko na potrzeby Chin, to i tak zabraknie 7 do 8 milionów baryłek - zaznacza zarządzający Polaris FIZ w rozmowie z money.pl.

Bliskiego Wschodu nie da się zastąpić. "Nierealne"

Zwiększenie rosyjskich mocy wydobywczych do poziomów, które mogłyby realnie zaspokoić chiński głód energetyczny w dobie kryzysu irańskiego, wydaje się z perspektywy rynkowej nierealne.

Zwiększenie o 1 do 2 produkcji dla Rosji to duży wysiłek i zajmie miesiące jak nie lata, podobnie jeszcze większe wydobycie. Więc nie ma takiej możliwości, żeby to im wystarczyło - ocenia Dawid Czopek.

Nasz rozmówca odnosi się również do szerszego kontekstu politycznego i obietnic składanych przez amerykańską administrację w kontekście globalnej podaży "czarnego złota".

- To mydlenie oczu. Podobne uprawia Trump, opowiadając o kupowaniu ropy w USA. Tak naprawdę to nie ma takiej możliwości, żeby istotnie zwiększać produkcję. A już na pewno nie zastąpić kilkunastu milionów z Bliskiego Wschodu - podsumowuje.

Trump i Putin lecą do Pekinu. Ale nie razem

Tymczasem kalendarz dyplomatyczny w regionie staje się niezwykle napięty, co tylko potwierdza wagę obecnego kryzysu. W połowie maja do Chin ma udać się amerykański prezydent Donald Trump, a zaledwie kilka dni później z Xi Jinpingiem planuje spotkać się Władimir Putin. Obie potęgi zdają sobie sprawę, że przedłużający się konflikt na Bliskim Wschodzie uderza w globalne łańcuchy dostaw.

Chiny, choć posiadają znaczące rezerwy strategiczne i zdywersyfikowany miks energetyczny, wciąż w dużej mierze polegają na imporcie z Iranu. Surowce te muszą przepływać przez cieśninę Ormuz, która znajduje się pod amerykańską blokadą. Pierwsze efekty tych zawirowań są już widoczne w danych makroekonomicznych, które wskazują na wyraźne spadki chińskiego importu w ujęciu rocznym.

Paradoksalnie, obecna sytuacja przynosi Moskwie wymierne korzyści finansowe w krótkim terminie. Rosja odnotowała potężny zastrzyk gotówki dzięki rosnącym cenom ropy i przekierowaniu eksportu. W pierwszym kwartale bieżącego roku aż 90 proc. całkowitego rosyjskiego eksportu tego surowca trafiło do Chin oraz Indii.

Mimo to, zarówno Pekin, jak i Moskwa mają żywotny interes w jak najszybszym zakończeniu wojny, ponieważ Iran pozostaje kluczowym sojusznikiem obu państw w tym zapalnym regionie świata.

Wąskie gardła i logistyczne koszmary

Analitycy zwracają uwagę na silną, ryzykowną koncentrację rosyjskiego rynku zbytu. Według danych rynkowych za marzec tylko w jednym miesiącu Państwo Środka wydało na rosyjskie surowce 8,5 miliarda euro, co czyni je absolutnym liderem zestawienia. Dla porównania drugie w kolejności Indie przeznaczyły na ten cel 5,8 miliarda euro, a Turcja niecałe 2 miliardy euro. Struktura tego popytu jest jednoznaczna, ponieważ aż 78 proc. chińskich zakupów w Rosji stanowiła wyłącznie ropa naftowa. Pozostałą część rachunku wypełnił gaz rurociągowy, produkty naftowe, węgiel oraz LNG.

Apetyt Pekinu rośnie w szybkim tempie. Całkowity import rosyjskiej ropy drogą morską do Chin wzrósł w marcu o ponad 30 proc. w ujęciu miesięcznym. Z kolei import surowca rurociągiem Syberia Wschodnia — Ocean Spokojny podskoczył o kilkanaście procent, osiągając drugi najwyższy wolumen od początku pełnoskalowej inwazji na Ukrainę. Moskwa stoi jednak przed potężnym wyzwaniem logistycznym, które może zniweczyć plany całkowitego uniezależnienia Chin od dostaw z Bliskiego Wschodu.

Rosyjskie porty nad Oceanem Spokojnym, naturalnie przystosowane do obsługi rynków azjatyckich, borykają się z poważnymi ograniczeniami przepustowości. Aby sprostać gigantycznym zamówieniom, rosyjscy eksporterzy muszą w coraz większym stopniu korzystać z infrastruktury nad Morzem Bałtyckim i Czarnym.

Konieczność radykalnego przeorganizowania i dociążenia nowych akwenów wpisuje się w szerszy, narastający od miesięcy kryzys logistyczny. Temat ewentualnej eskalacji był szczególnie gorący już w lutym, kiedy analitycy ostrzegali, że ofensywna retoryka Donalda Trumpa wobec Iranu może w końcu uruchomić prawdziwe domino konsekwencji dla globalnych łańcuchów dostaw i gwałtownie wywindować ceny frachtu. Rynkowe obawy przerodziły się w rzeczywistość, wymuszając na eksporterach desperackie poszukiwanie alternatywnych szlaków morskich.

W odpowiedzi na pogłębiający się paraliż, na arenie międzynarodowej dochodzi do dynamicznych przetasowań. Świadczy o tym chociażby fakt, że na początku kwietnia sformowała się nowa koalicja państw zachodnich, próbująca na bieżąco minimalizować dotkliwe skutki gospodarcze i energetyczne wynikające z działań na Bliskim Wschodzie. Ten zacięty, globalny wyścig o sprawne zabezpieczenie dostaw ropy naftowej sprawia, że rosyjska infrastruktura poddawana jest bezprecedensowej presji i próbie wytrzymałości.

Ataki paraliżują infrastrukturę

To z kolei rodzi zupełnie nowe, nieprzewidziane wcześniej problemy. Nasilające się uderzenia ukraińskich dronów drastycznie ograniczyły możliwości załadunkowe kluczowych terminali. Pod koniec marca eksport ropy z portów w Ust-Łudze i Primorsku spadł o ponad połowę.

Sytuacja była na tyle poważna, że po raz pierwszy od wybuchu wojny główne porty bałtyckie nie załadowały ani jednej kropli ropy przez dwa dni z rzędu. To wyraźnie obnaża słabość rosyjskiej infrastruktury i podaje w wątpliwość obietnice Moskwy o płynnym i bezpiecznym realizowaniu zwiększonego eksportu do Azji w zastępstwie za zablokowany Iran.

Robert Kędzierski, dziennikarz money.pl

Wybrane dla Ciebie
Nowe sankcje USA przeciwko Iranowi. Trump chce uderzyć w przemyt ropy i pranie pieniędzy
Nowe sankcje USA przeciwko Iranowi. Trump chce uderzyć w przemyt ropy i pranie pieniędzy
Pilny apel do premiera ws. elektrowni atomowej
Pilny apel do premiera ws. elektrowni atomowej
Wzrost cen paliw zmusza Francuzów do zaciskania pasa
Wzrost cen paliw zmusza Francuzów do zaciskania pasa
Blokada USA testem dla Iranu. Wtedy musiałby ograniczyć wydobycie ropy
Blokada USA testem dla Iranu. Wtedy musiałby ograniczyć wydobycie ropy
Ile kosztuje funt? Kurs funta do złotego PLN/GBP 15.04.2026
Ile kosztuje funt? Kurs funta do złotego PLN/GBP 15.04.2026
Ile kosztuje frank szwajcarski? Kurs franka do złotego PLN/CHF 15.04.2026
Ile kosztuje frank szwajcarski? Kurs franka do złotego PLN/CHF 15.04.2026
Ile kosztuje euro? Kurs euro do złotego PLN/EUR 15.04.2026
Ile kosztuje euro? Kurs euro do złotego PLN/EUR 15.04.2026
Ile kosztuje dolar? Kurs dolara do złotego PLN/USD 15.04.2026
Ile kosztuje dolar? Kurs dolara do złotego PLN/USD 15.04.2026
Będą próbować odrzucić weto. Jest sygnał z Pałacu ws. kryptowalut
Będą próbować odrzucić weto. Jest sygnał z Pałacu ws. kryptowalut
Zmasowany atak na Ukrainę. Zamknięte dwa lotniska w Polsce
Zmasowany atak na Ukrainę. Zamknięte dwa lotniska w Polsce
Rekordzista ma do oddania ok. 100 mln zł. Tak rosną długi seniorów
Rekordzista ma do oddania ok. 100 mln zł. Tak rosną długi seniorów
Ani jednej transakcji na akcjach. Nietypowy debiut na warszawskiej giełdzie
Ani jednej transakcji na akcjach. Nietypowy debiut na warszawskiej giełdzie