Te opony znali wszyscy w Polsce. Teraz zakład upada. "To jest drugi dom"

Jest decyzja o likwidacji Stomilu Poznań należącego do Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Istniejący od 1928 r. zakład produkujący opony boryka się z problemami finansowymi. Likwidacja ma potrwać dwa lata. - Jest nadzieja, że to się zmieni. To jest drugi dom - mówi nam Henryk Dąbrowski z "Solidarności".

Produkcja w Stomilu Poznań. Zdj. z 1948 r. Produkcja w Stomilu Poznań. Zdj. z 1948 r.
Źródło zdjęć: © CAF | PAP
Piotr Bera

Zakład Stomil Poznań to najstarszy producent gumy i opon w Polsce. 27 listopada ubiegłego roku zarząd złożył wniosek o jego likwidację. Cały proces ma potrwać do 2028 r., a pracę stracą wszyscy - blisko 120 osób, chociaż kilkadziesiąt z nich mogłoby liczyć na zatrudnienie wewnątrz PGZ. Mowa o podpoznańskiej fabryce amunicji Mesko oraz poznańskich Wojskowych Zakładach Motoryzacyjnych.

- Prezes PGZ Adam Leszkiewicz rozmawia z Mesko oraz innymi podmiotami z grupy PGZ, żeby udało się zagospodarować jak najwięcej pracowników. Na tę chwilę jesteśmy obłożeni pracą i nie możemy sobie pozwolić na utratę kogokolwiek. Mamy swoje zadania do wykonania, zamówienia spływają sukcesywnie - z MON, z Ukrainy, z polskich firm - wyjaśnia nam Dąbrowski, przewodniczący "S" w Stomilu.


DLA CIEBIE
Biznes od środka x Mbank

Jak podawał serwis epoznan.pl powodem likwidacji jest brak perspektyw na poprawę wyników finansowych, co zdaniem przedstawicieli grupy wymagałoby znaczących inwestycji. Zwolnienia mają ruszyć w drugiej połowie roku.

Poruszaliśmy temat przekwalifikowania, zmiany branży i potrzebnego na to czasu. Na spotkaniu z zarządem PGZ padła deklaracja, że do sierpnia-września nikt nie zostanie zwolniony. Co będzie za osiem miesięcy? To się dopiero okaże. Musimy poczekać na harmonogram likwidacji. Jest sporo znaków zapytania - kontynuuje związkowiec.

Strajku nie będzie

Nasz rozmówca podkreśla, że "rozstrzał wiekowy" załogi jest spory. W Stomilu pracują młodsi, ale też znacznie bardziej doświadczeni pracownicy, w tym osoby w wieku przedemerytalnym. Dąbrowskiemu brakuje trzech lat do emerytury.

- 40 lat jestem w Stomilu, to jest drugi dom. Chcemy pracować do 65. roku życia, podjęliśmy walkę o utrzymanie zakładu i staramy się zabezpieczać pracowników. Strajk nie wchodzi w grę, jest nas za mało. Do tego każdy dzień przestoju oznacza mniejsze wpływy ze sprzedaży i ktoś mógłby powiedzieć "chcieliście strajkować, to macie za swoje". Zarząd PGZ wie, co robi, podrzucamy im różne pomysły - wyjaśnia Dąbrowski, który zaznacza, że nie ma mowy o wojnie między PGZ i związkowcami, bo to do niczego nie doprowadzi.

"Głos Wielkopolski" przypomina, że Stomil Poznań w latach 2022-2024 wygenerował łączne straty sięgające 40,7 mln zł. Zyski po raz ostatni odnotowano w 2012 r. Długi mają sięgać 22 mln zł. Dziennik zaznacza, że w 2023 r. spółka ratowała się sprzedażą gruntów, które kupiła PGZ.

- Uzyskane środki mogły zostać wykorzystane do wdrożenia programu restrukturyzacyjnego lub modernizacji technologicznej zakładu. Niestety tak się nie stało. Zbycie nieruchomości nie przełożyło się na długoterminowe wzmocnienie działalności spółki, co w praktyce pogłębiło jej problemy finansowe - czytamy oświadczenie PGZ wysłane do "Głosu".

Potrzebne inwestycje

Szansą na uratowanie zakładu mają być inwestycje, ale te mogą być już niewykonalne ze względu na koszty oszacowane na kilkaset mln zł.

- Nie mogę powiedzieć, że PGZ nic nam nie proponuje. Nie mówią: zlikwidujemy was i nic nie zostanie. Mówią: co będzie można przenieść, przeniesiemy. To cieszy, ale szczegółowe pytania zostają bez odpowiedzi - twierdzi Wojciech Woszczyło ze Związku Zawodowego Sektora Obronnego Stomil-Poznań, cytowany przez poznańską "Wyborczą".

Media zwracają uwagę, że gwoździem do trumny zakładu była umowa z ważnym partnerem z 2016 r. Polskie Radio 24 podaje, że "zarząd spółki miał z niej premie zależne od przychodów, a nie od dochodów. W efekcie sprzedaż odbywała się poniżej kosztów. Dodatkowo, zabezpieczeniem ówczesnych pożyczek, były nieruchomości Stomilu. I gdy w 2023 r. przejęte zostały przez wierzyciela, firma utraciła możliwości rozwoju".

- Jedynym rozwiązaniem byłoby poszukanie inwestora strategicznego. Jestem optymistą i wierzę, że dla tego zakładu nie ma rzeczy niemożliwych. Ale to właściciel decyduje, to właściciel ma możliwości. Tym bardziej, że jest to proces odwracalny i jeśli będzie konkretna oferta stole, to kto wie, co się wydarzy? - zastanawia się Henryk Dąbrowski z "S".

Związkowcy oraz załoga zarzekają się, że zrobią wszystko, żeby nie zgasić światła w Stomilu, w najstarszym polskim zakładzie produkującym opony.

Zapytaliśmy PGZ o przyszłość pracowników oraz samego zakładu. Na odpowiedzi czekamy.

Wybrane dla Ciebie