To prawie trzykrotnie więcej niż 167 milionów dolarów zgromadzonych przez demokratów. Jednak i tak "nie jest jasne, czy ta finansowa zbroja wystarczy, aby przeciwstawić się historii – urzędujący prezydenci prawie zawsze tracą poparcie w wyborach śródokresowych – i Trump dobrze o tym wie" - komentuje Bloomberg.
I przypomina słowa Trumpa z wywiadu dla Fox News z 27 stycznia. - Nawet prezydenci, niezależnie od tego, czy są republikanami, czy demokratami, kiedy wygrywają, nie ma to żadnego znaczenia – wydają się przegrywać wybory "połówkowe" – stwierdził w nim Trump. - To jedyna rzecz, o którą się martwię - dodał.
WIDEO"To się nie wydarzyło". Ekonomista: dlatego trwa dziś walka cenowa
Bloomberg przypomina, że od 1938 r. tylko dwukrotnie partia prezydencka zwiększyła liczbę mandatów w Izbie Reprezentantów (czyli izbie niższej Kongresu). Natomiast w 2018 r. republikanie stracili 40 miejsc.
Szansa dla demokratów?
Dlatego demokraci widzą dla siebie szansę. Zwłaszcza że sondaże pokazują niezadowolenie części wyborców z sytuacji gospodarczej, polityki dotyczącej deportacji i polityki zagranicznej Białego Domu.
Według osób znających strategię prezydent zamierza wspierać lojalistów, inwestować w kluczowe prawybory i "karać" polityków, którzy się mu sprzeciwili.
Źródło: Bloomberg