Trump: Zarabiamy cholerną fortunę. Nie chcieli, bym to mówił

Zarabiamy setki miliardów, a nawet biliony dolarów dzięki temu, co dzieje się na Bliskim Wschodzie – oświadczył amerykański prezydent na sobotnim wiecu wyborczym. Otwarcie przyznał, że jego doradcy odradzają mu chwalenie się tym, gdy zwykli Amerykanie płacą o wiele więcej za paliwa.

Donald Trump na wiecu w GeorgiiDonald Trump na wiecu w Georgii
Źródło zdjęć: © GETTY | A. Wong
Marta Bellon

"Nasz kraj zarabia setki miliardów dolarów dzięki temu, co dzieje się na Bliskim Wschodzie, ponieważ przyjeżdżają do Teksasu, do Oklahomy i do Luizjany i zabierają tę ropę" – powiedział Donald Trump na sobotnim wiecu przed połówkowymi wyborami do Kongresu. Miał na myśli te kraje, które kupują ropę i inne surowce od USA w sytuacji, gdy podaż na rynkach została zakłócona przez wojnę USA i Izraela z Iranem.

"Zarabiają (branża naftowo-gazowa – red.) setki miliardów dolarów – nasz kraj opiera się na ropie, a do tego mamy jeszcze Wenezuelę i Grenlandię, bo na Grenlandii jest mnóstwo ropy" – kontynuował prezydent USA. Nie wyjaśnił jednak, w jaki sposób Stany Zjednoczone miałyby czerpać zyski z ropy na arktycznej wyspie.

Kilka dni temu na platformie Truth Social napisał, że na "naszej nowej i pięknej Grenlandii" przygotowywane są "zakrojone na szeroką skalę" poszukiwania ropy naftowej i gazu. Wtedy także nie podał jednak szczegółów tego, jak zyskać mieliby na tym Amerykanie. Grenlandia pozostaje autonomiczną wyspą zależną od Danii.

Trump: zarabiamy cholerną fortunę

"Zarabiamy więc setki i setki miliardów, a nawet biliony dolarów. Ale moi ludzie powiedzieli mi: proszę o tym nie wspominać, bo ludzie płacą nieco więcej (na stacjach paliw – red.)" – stwierdził Trump na wiecu.

Przekonywał wyborców, że cena paliw spadnie. "Ale dzięki temu, co zrobiliśmy dla tego kraju, zarabiamy pieniądze w skali, jakiej ten kraj nigdy wcześniej nie widział" – kontynuował.

Po czym zaczął narzekać, że media opiszą jego wystąpienie tak, że "chwali się zarabianiem pieniędzy, podczas gdy ludzie cierpią".

'Prezydent Trump mówi o wszystkich tych pieniądzach, które oni zarabiają, podczas gdy ludzie cierpią przy dystrybutorach' – tak brzmiałby nagłówek. Ale ja powiedziałem: "Nie obchodzi mnie to, i tak to powiem". Zarabiamy cholerną fortunę

– powtórzył po raz kolejny Trump.

Tymczasem skutki wojny z Iranem, którą USA i Izrael rozpoczęły osiem miesięcy temu, są takie:

Trump popełnia błąd Bidena?

Eksperci i komentatorzy polityczni od dłuższego czasu zwracają uwagę, że Trump popełnia błąd Bidena. Próbuje przekonywać Amerykanów, że gospodarka USA radzi sobie bardzo dobrze, ale ci widzą coś zupełnie odwrotnego, gdy idą na zakupy czy gdy tankują auto. Ten rozdźwięk widać w sondażach. W październiku poparcie dla prezydenta USA Donalda Trumpa spadło do rekordowo niskiego poziomu i wyniosło 31 proc. (według badania Reuters/Ipsos).

Po powrocie do Białego Domu w 2025 r. nieco mniej niż połowa Amerykanów pozytywnie oceniała jego prezydenturę, gdy prowadził kampanię, obiecując ograniczenie inflacji i unikanie długotrwałych wojen.

Tymczasem w piątek, dzień przed wiecem, na którym padły opisywane wyżej słowa Trumpa, cena amerykańskiej ropy znów przekroczyła 100 dol. za baryłkę. A media za oceanem donoszą, że USA i Izrael opracowują plan wznowienia ataków na Iran po wyborach połówkowych w USA.

Za czasów prezydentury Bidena, część ekspertów politycznych wytykała mu, że fatalnie komunikuje się z wyborcami. Jego administracja podkreślała wielokrotnie, że amerykańska gospodarka jest w świetnej formie, inflacja stabilna, a kryzys COVID-owy przeszedł do historii, ale przeciętni Amerykanie tego nie odczuwali.

Wybrane dla Ciebie