Według najnowszych wyliczeń Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW) średni roczny wzrost gospodarczy Ukrainy do 2031 r. może wynieść 3,8 proc. W 2028 r. wskaźnik ten ma szansę sięgnąć nawet 4,2 proc. Eksperci instytucji podkreślają, że głównym motorem w tym scenariuszu będzie powojenna odbudowa państwa. Bank Światowy szacuje koszty tego procesu na około 600 miliardów dolarów.
Przedstawiciele funduszu wyraźnie zaznaczają, że realizacja tych optymistycznych założeń zależy od sytuacji na froncie. Dokument opiera się na założeniu, że konflikt wygaśnie, co pozwoli na rozpoczęcie rozległych prac budowlanych i przyciągnięcie inwestycji. Jeśli jednak walki będą trwały, w 2027 r. wzrost gospodarczy naszego wschodniego sąsiada wyniesie zaledwie 1 procent.
Perspektywy pozostają wyjątkowo niepewne, ponieważ wojna nadal zbiera ciężkie żniwo wśród ludności i gospodarki – napisali eksperci MFW w swoim raporcie.
O tym rozmawiają w Ankarze. Wirtualna Polska nadaje z miejsca.
Europa spowolni. Pięć państw będzie szybko rosło
Prognozy dla Ukrainy mocno kontrastują z przewidywaniami dla reszty kontynentu. Z danych MFW wynika, że państwa strefy euro będą rozwijać się w tempie zaledwie 1,2 proc. rocznie w latach 2027-2031. Najlepszym rokiem dla tego obszaru ma być 2028, ze wzrostem na poziomie 1,4 proc. Cała Unia Europejska wypada tylko nieznacznie lepiej. Analitycy wskazują, że Europa mierzy się z problemami takimi jak wysoki dług publiczny, słaba produktywność oraz wysokie koszty energii.
Na tym tle wyróżnia się kilka mniejszych państw. Oprócz Ukrainy fundusz wskazuje na Maltę, Kosowo, Serbię i Mołdawię jako liderów wzrostu. W przypadku Malty rozwój ma oscylować w granicach 4 procent rocznie. Z kolei Serbia, z wynikiem 3,5 proc., zyskuje dzięki przygotowaniom do wystawy Expo 2027 i potężnym inwestycjom w infrastrukturę. Mołdawia opiera swoje nadzieje na funduszach unijnych i reformach.
Ekonomista: Powrót do powrotu do normalności nie będzie łatwy
Marcin Materna z Biura Analiz Rynków Kapitałowych Banku Millennium w rozmowie z money.pl przyznaje, że optymistyczny scenariusz rozwoju dla Ukrainy faktycznie prezentuje się imponująco. Bardziej prawdopodobne jest jednak mniejsze tempo rozwoju ukraińskiej gospodarki.
Ja opierałbym się na scenariuszu bazowym. To powolna odbudowa kraju po zniszczeniach - powolna z braku wystarczających środków. Oraz utrzymujące się problemy budżetowe czy demograficzne. Oczywiście poprawa względem dzisiaj będzie zauważalna, co przełoży się na dochody firm czy obywateli. Jednak powrót do normalności i stanu sprzed konfliktu nie będzie łatwy.
- Rozwój kraju, mającego z jednej strony niechętnego sobie sąsiada a z drugiej dość w sumie hermetyczny i silny blok gospodarczy może być mimo wszystko w długim okresie utrudniony - mówi.
Leszek Kąsek, ekonomista banku ING, w komentarzu dla money.pl podkreśla, że potencjalnie szybki rozwój Ukrainy ma swoje źródło w jej dramatycznej sytuacji, w której znajduje się obecnie.
- To prawda, że kraj jest na umiarkowanej ścieżce wzrostowej, jeśli chodzi o realny PKB, ale pamiętajmy, że po 4,5 roku od rozpoczęcia rosyjskiej inwazji poziom PKB Ukrainy jest realnie o około 20 proc. niższy, więc póki co trwa odrabianie strat - wskazuje.
Sytuacja jest nieco podobna do zatrzymania wzrostu w czasie pandemii i solidnego odbicia gospodarczego po pandemii. W scenariuszu zakończenia wojny Ukraina może rosnąć w tempie 4-5 proc. rocznie, ale będzie to uzależnione od poprawy klimatu inwestycyjnego i oczekiwań konsumentów oraz odbudowy eksportu - podkreśla ekspert ING.
Zdaniem Leszka Kąska trudno mówić o stabilizacji makroekonomicznej przy podwyższonej (choć spadającej) inflacji i olbrzymich deficytach: fiskalnym i w obrotach bieżących z zagranicą.
- W tym i przyszłym roku ta stabilność będzie wciąż uzależniona od pożyczek zagranicznych, co widać w relacjach długu publicznego czy zagranicznego do PKB, przekraczających 100 proc. W ostatnich miesiącach Narodowy Bank Ukrainy zmaga się z presją na osłabienie hrywny. Był zmuszony do zwiększenia skali interwencji walutowych do 23 mld dol. - podkreśla analityk.
Gospodarka Ukrainy pod presją wojny
Kilka miesięcy temu bank ING opublikował własną prognozę dotyczącą Ukrainy. Potwierdza, że na optymistyczny scenariusz trzeba będzie poczekać. W całym 2026 r. wzrost gospodarczy wyniesie zaledwie 1 proc., a wyraźniejsze odbicie do poziomu 3,1 proc. nastąpi dopiero rok później. Dodatkowo konflikt na Bliskim Wschodzie i wywołany nim szok naftowy mogą obniżyć ukraiński wzrost gospodarczy.
Walka z inflacją i stabilizacja waluty
Ostatnie miesiące przyniosły wahania tempa wzrostu cen. Po okresie spadku inflacji do wartości jednocyfrowych koszty życia na Ukrainie znów zaczęły rosnąć. Za ponowny wzrost kosztów życia odpowiadają głównie wyższe ceny energii oraz transportu.
Narodowy Bank Ukrainy zareagował na wcześniejsze spadki dynamiki cen i obniżył główną stopę procentową do poziomu 15 proc. Eksperci ING przewidują, że ten wskaźnik pozostanie bez zmian do końca 2026 r. To może się jednak zmienić. Autorzy raportu zaznaczają, że ukraiński bank centralny deklaruje pełną gotowość do podjęcia dodatkowych działań i kolejnych podwyżek stóp procentowych. Cel inflacyjny na poziomie 5 proc. uda się osiągnąć dopiero pod koniec 2028 r.
Sytuacja na rynku walutowym uległa wyraźnej poprawie. Działania ukraińskiego banku centralnego oraz wysoki poziom rezerw walutowych pomogły wzmocnić hrywnę. Kurs dolara spadł z rekordowych poziomów.
Prowadzenie działań zbrojnych wymaga ogromnych nakładów finansowych. Ukraina musi mobilizować zasoby wewnętrzne i polegać na pomocy zagranicznej. Raport ING jasno określa, że wsparcie z zewnątrz opiera się w głównej mierze na pożyczkach, a nie na bezzwrotnych dotacjach. Taka struktura finansowania przekłada się na szybki przyrost zadłużenia. Dług publiczny i zagraniczny Ukrainy przekroczył barierę 108 proc. PKB w 2025 r., a prognozy zakładają dalszy wzrost tych wskaźników.
Zagraniczna pomoc finansowa ratuje budżet
Z kolei najnowsze szacunki Banku Światowego wskazują, że koszty samej odbudowy kraju sięgną 588 mld dolarów. Pozytywnym sygnałem dla ukraińskich finansów w tym trudnym czasie są decyzje Unii Europejskiej.
Unia Europejska odblokowała pożyczkę w wysokości 90 mld euro. Dzięki temu Ukraina zapewniła sobie finansowanie wojny na lata 2026 i 2027 – pisze w raporcie Leszek Kąsek, analityk banku ING.
Dodatkowe środki płyną także z Międzynarodowego Funduszu Walutowego oraz od państw grupy G7. Według szacunków ukraińskiego banku centralnego łączny wolumen pomocy zagranicznej przekroczy 53 mld dolarów w 2026 r. Zapewnia to krajowi niezbędną płynność w niezwykle trudnym środowisku makroekonomicznym.
Globalne zawirowania i konflikt na Bliskim Wschodzie
Sytuacja w Europie to tylko wycinek szerszego, globalnego obrazu. MFW przewiduje ostre spowolnienie światowej gospodarki w 2026 r. Globalny wzrost ma spaść do 3 procent, w porównaniu z wynikiem 3,5 proc. rok wcześniej. To efekt między innymi konfliktu z udziałem Stanów Zjednoczonych, Izraela i Iranu. Ataki na infrastrukturę energetyczną i zawirowania w cieśninie Ormuz doprowadziły do wzrostu cen surowców.
Zaburzenia w łańcuchach dostaw przekładają się na portfele konsumentów na całym świecie. Fundusz prognozuje, że globalna inflacja wzrośnie z 4,1 proc. w 2025 r. do 4,7 proc. w roku 2026. Mimo tych trudności, eksperci dostrzegają pewną odporność rynków.
Globalna gospodarka jako całość, jak dotąd, zniosła szok, który wywołała wojna, lepiej, niż się obawiano – ocenili ekonomiści MFW w dokumencie, który zacytował amerykański dziennik.
Spowolnienie dotknie również największe potęgi gospodarcze świata. Wzrost w Chinach ma spaść do 4,6 procent, a w Indiach do 6,4 procent. Stany Zjednoczone utrzymują stabilną prognozę na poziomie 2,3 procent, co zawdzięczają eksportowi ropy i inwestycjom w technologie. Władze monetarne apelują do decydentów o skupienie się na stabilności cen w obliczu tak dużej zmienności na rynkach surowcowych.