W Polsce zabrakło prądu. Pomogła Ukraina

W poniedziałek wieczorem w polskim systemie energetycznym zabrakło mocy. Przez słaby wiatr i brak słońca konieczna była interwencyjna pomoc z Ukrainy. Eksperci uspokajają, ale ostrzegają: takie sytuacje będą się powtarzać, bo luka wytwórcza w Polsce rośnie - podaje next.gazeta.pl.

W Polsce zabrakło prądu. Pomogła UkrainaW Polsce zabrakło prądu. Pomogła Ukraina
Źródło zdjęć: © Adobe Stock | arteffect.pl
Magda Żugier

W poniedziałek 2 czerwca między godziną 20 a 21 w polskim systemie elektroenergetycznym wystąpił niedobór mocy – potwierdziły Polskie Sieci Elektroenergetyczne (PSE). Ratunkiem okazała się awaryjna interwencja z Ukrainy, która przesłała Polsce od 200 do 400 MW energii.

– Prognozowaliśmy niską rezerwę. Część jednostek konwencjonalnych wieczorem nie wznowiła pracy, a wiatr był słabszy, niż zakładano. Powstała luka wytwórcza – tłumaczył rzecznik PSE Maciej Wapiński w rozmowie z energetyka24.pl. Uspokaja jednak, że sytuacja była pod kontrolą. Jak wskazał, "system pracował stabilnie i nie było powodów do niepokoju".

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo


DLA CIEBIE
Biznes od środka x Mbank

Wapiński zaznacza, że takie incydenty mogą się nasilać. "Im będziemy mieli mniej mocy dyspozycyjnych, tym częściej będą występować niedobory. Luka wytwórcza w Polsce już w 2025 r. ma wynieść 8 GW, a w 2040 r. może sięgnąć nawet 18 GW" – wynika z danych PSE i analiz Instytutu Sobieskiego.

Nawet planowana budowa elektrowni jądrowych o mocy 6–9 GW nie wystarczy, by ją całkowicie zlikwidować.

Już wcześniej prezes URE Rafał Gawin ostrzegał, że Polska potrzebuje rozwiązań, które pozwolą utrzymywać moce węglowe w dyspozycji, ale konieczne będzie przechodzenie na gaz.

– W miejsce bloków węglowych muszą powstać jednostki gazowe, jądrowe czy działające np. na biomasę. Bez tego takie interwencje jak ta z Ukrainy mogą stać się normą - dodał Maciej Wapiński.

Wybrane dla Ciebie