Rosja wyciąga z hangarów stare samoloty. "Nie odpowiadają standardom"
W latach 2026-2027 roku rosyjscy przewoźnicy lotniczy planują przywrócić do eksploatacji wiele samolotów wycofanych z użytku, aby utrzymać płynność ruchu pasażerskiego - poinformowały rosyjskie media, powołując się na państwową korporację technologiczną Rostech.
Do użytku ma zostać przywróconych co najmniej 12 samolotów, z których 10 przekazano już przewoźnikom w celu ponownego włączenia ich do swojej floty. Są wśród nich maszyny rosyjskie (lub produkowane w latach 90. ubiegłego stulecia na Ukrainie według radzieckiej jeszcze technologii) - Tu-204, Tu-214, An-148 oraz Ił-96, a także Boeingi 747.
Samoloty rosyjskie mają 30 lat lub więcej, Boeingi ponad 20. Niektóre z tych maszyn wycofano jeszcze w czasie pandemii COVID-19.
Czy mamy bańkę na złocie? Analityk mówi kiedy kupować surowiec
Według ekspertów ich wiek i stopień zużycia sprawiają, iż "nie odpowiadają współczesnym standardom", a eksploatacja tak wiekowych maszyn będzie kosztowna i technicznie wymagająca, co może odbić się na kosztach operacyjnych i bezpieczeństwie lotów.
Powrót do statków powietrznych, które od kilku lat stały zapomniane w hangarach to odpowiedź na rosnące problemy rosyjskiego rynku lotniczego, które wynikają z trwających ograniczeń związanych z sankcjami nałożonymi po inwazji Rosji na Ukrainę w 2022 roku.
Objęły one m.in. dostawy nowych samolotów, części zamiennych oraz wsparcia serwisowego od producentów takich jak Boeing czy Airbus. Rosyjscy przewoźnicy mają trudności z pozyskaniem wsparcia technicznego i komponentów, co utrudnia utrzymanie i odnowę nowoczesnej floty.
Media podkreślają, że bez nowych maszyn i dostępu do oryginalnych części, Rosja coraz częściej sięga po rozwiązania doraźne - stojące latami, nieużywane od dawna samoloty przywracane są do użytkowania, aby zapobiec spadkowi liczby dostępnych miejsc i ograniczeniom w siatce połączeń. Są to jednak rozwiązania doraźne.