Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Afera Amber Gold. Główna księgowa: "nie wiedziałam, że byłam słupem"

Afera Amber Gold. Główna księgowa: "nie wiedziałam, że byłam słupem"

Komsja śledcza w krzyżowy ogień pytań wzięła byłą główną księgową AMber Gold Danuta Misiewicz Fot. STEFAN MASZEWSKI/REPORTER
Komsja śledcza w krzyżowy ogień pytań wzięła byłą główną księgową AMber Gold Danuta Misiewicz

- Wszelkie moje wątpliwości, co do Amber Gold zostały rozwiane przez informacje medialne, że prokuratura nie znalazła nieprawidłowości w tej spółce - mówiła b. dyrektor departamentu finansowego Amber Gold Danuta Misiewicz, w środę przed komisją śledczą.

Na wstępie przesłuchania świadek pytana, w jaki sposób nawiązała współpracę z Amber Gold, wskazała, że w internecie znalazła ogłoszenie, iż spółka ta poszukuje pracownika na stanowisko głównej księgowej. Umowę o pracę podpisała 19 grudnia 2011 r.

Misiewicz dodała, że podczas pierwszej rozmowy Marcinem P. zapewniał ją, "że de facto Amber Gold jest tzw. spółka handlową, która sprzedaje i kupuje złoto".

- Zapewniał? Czy miała pani jakieś wątpliwości - dopytywała Joanna Kopciński (PiS).

- Nie. Na tym spotkaniu zastrzegłam, że nigdy nie pracowałam w instytucji finansowej i nie do końca jestem pewna, czy podołam obowiązkom. Pan Marcin mnie zapewniał, że jest to firma handlowa, a ja pracowałam kilkanaście lat w firmie handlowej, więc na pewno sobie poradzę - wyjaśniła.

Marcin P. przed komisją ds. Amber Gold: nic Polakom do zwrócenia nie mam

 

 

Posłanka PiS pytała też, czy Misiewicz podejmując pracę w Amber Gold znała przeszłość Marcina P.

- W internecie znalazłam dwa artykuły. Jeden z nich mówił, że Marcin P. miał wyrok, jakiś błąd młodości. Ale później drugi artykuł to był, że była prokuratura i ona nie znalazła znamion przestępstwa w Amber Gold - odpowiedziała Misiewicz.

Jak dodała wiedziała, że spółka była zamieszczona na liście ostrzeżeń prowadzonej przez Komisje Nadzoru Finansowego. - Czy pani pytała o przeszłość pana Marcina P., o umieszczenie Amber Gold na liście ostrzeżeń - dopytywała Kopcińska. Świadek odpowiedziała przecząco. Tłumaczyła, że jej wszelkie wątpliwości rozwiał artykuł, z którego wynikało, że prokuratura nie miała zastrzeżeń do działalności Amber Gold. - Wydawało mi się oczywiste, że jeżeli są jakieś nieprawidłowości, to prokuratura miałaby jakieś zastrzeżenia - dodała.

Świadek poinformowała też, że po zatrudnieniu jej w Amber Gold Marcin P. jej pierwszym zadaniem miało być "wyprowadzenie ksiąg OLT Express Regional, które były bardzo zabałaganione".

 

Marcin P. zapewniał mnie, że ma uporządkowaną księgowość Amber Gold, że on to ogarnia i nie potrzebuje na razie pomocy - mówiła b. dyrektor departamentu finansowego Amber Gold Danuta Misiewicz Jak dodała, już w pierwszych dniach pracy zauważyła, "że pasywa spółki nie pokrywały się z aktywami".

- Gdy przyszłam do Amber Gold, to byłam pewna, że będą prowadziła księgowość Amber Gold i chciałam przede wszystkim księgi. Wchodząc do systemu zauważyłam, że suma pasywów nie odpowiada sumie aktywów, a powinna. Informatyk wyjaśnił mi, że w tej chwili dane są przenoszone z innego programu i nie wszystkie dane są zreplikowane w związku z tym, to nie jest jeszcze zgodne - wyjaśniała przed komisją śledczą. Dodała, że nie rozmawiała o tej sprawie z nikim z zarządu spółki.

Jak dodała, nie sprawdzała, jak długo przenoszenie tych danych trwało, gdyż niedługo po tym miała rozmowę z Marcinem P. i została zaangażowana do wyprowadzenia ksiąg OLT Express Regional. - Pan Marcin zapewniał mnie, że ma uporządkowaną księgowość, że on to prowadzi, ogarnia i nie potrzebuje na razie pomocy. Chciał żebym uporządkowała księgi (OLT Express Regional ), bo Urząd Lotnictwa Cywilnego domagał się sprawozdania. Ponieważ te księgi były w opłakanym stanie umożliwiało to rzetelne sprawozdanie finansowe. Cały swój czas poświęcałam żeby uporządkować te księgi - podkreśliła.

- Nie miała pani żadnych wątpliwości? - pytała ją Joanna Kopcińska (PiS). - Nie, jeśli właściciel mówi (...), że jeśli chodzi o Amber Gold ma wszystko opanowane, to w tym momencie nie miałam żadnych wątpliwości - mówiła Misiewicz.

Świadek relacjonowała, że dopiero w lipcu 2012 r., kiedy księgowość linii lotniczych była już "w miarę uporządkowana" chciała zająć się też Amber Gold i w tym celu przyjęła dwie osoby, które miały zająć się prowadzeniem ksiąg spółki. - I wtedy panie wchodząc do programu powiedziały mi, że dekrety nie są kompletne. To był lipiec 2012 - powiedziała.

- A co było później - dopytywała posłanka PiS. - Co było później, to wszyscy wiedzą - odparła świadek.

Misiewicz mówiła też, że faktury za 2012 r., które były w spółce, nie były opisane więc trudno było przypisać je do konkretnej inwestycji. Czy to było zaniedbanie, czy celowe działanie, aby utrudnić przejrzystość finansowania wydatków. Czy miała pani kiedykolwiek podobną sytuacja? - pytała Kopcińska.

Świadek odpowiedziała, że nie. - Żeby księgi były rzetelnie prowadzone, to każda faktura powinna być potwierdzona przez pracownika operacyjnego, i tak w OLT było (...). W przypadku Amber Gold nie umiem powiedzieć dlaczego. Nie wiem, czy tylko 2012 rok taki był, czy od samego początku faktury nie były opisywane. Dlaczego nie były opisane? Dzisiaj nie umiem powiedzieć, bo mnie tam nie było - dodała.

- Nie miałam dokumentów i nie zaksięgowałam dokumentów, których nie mam, to wiadomo, że księgi nie były kompletne, nie były rzetelne, dlatego nie chciałam sporządzić sprawozdania finansowego - mówiła Misiewicz.

Wcześniej poinformowała komisję, że została zatrudniona do wyprowadzenia ksiąg OLT Express Regional.

Dopytywana przez przewodniczącą komisji Małgorzatę Wassermann, czy podpisywała dokumenty dotyczące Ambrę Gold odpowiedziała: "nie podpisywałam dokumentów, nie przelewałam pieniędzy, ponieważ właściciel powiedział mi, żebym uporządkowała tylko księgi OLT Regionalna". Pytana, w którym momencie zorientowała się, że księgowość w Ambrę Gold "jest kreatywna", odpowiedziała: "nie sporządziłam na dzień 31 marca 2012 roku sprawozdania finansowego, bo stan ksiąg uniemożliwił sporządzenie tego sprawozdania".

Misiewicz pytana była też o to, jak opisywano przelewy i jakie kwoty przychodziły na OLT Express Regionalna. Podkreśliła, że "niektóre miały tytuły "pożyczka", które nie były rejestrowane w urzędzie". Zapytana, czy była możliwość zorientowania się, na co idą te pieniądze, odpowiedziała:, "jeśli był przelew z Amber Gold do OLT Regional, księgowałam to na koncie, jako rozliczenia z udziałowcami".

Wassermann dopytywała, jak Misiewicz księgowała przelewy milionowe w przelewie pod tytułem "zasilenie", odpowiedziała: "nie miałam ani umowy na pożyczkę, ani umowy na podwyższenie kapitału, więc nie mogłam zaksięgować na podwyższenie kapitału (...). Wszystkie kwoty, które ja otrzymałam z Ambrę Gold, były księgowane dokładnie na tym koncie: rozliczenie z udziałowcami".

Dodała, że "wielokrotnie stawiała pytanie zarządowi, jak ma rozpoznać te wpływy, powiedziano mi, że to będzie podwyższenie kapitału". - Była umowa inwestycyjna, że Amber Gold jest głównym inwestorem, ja w tej chwili strzelam to miało bodajże być do 174 mln zł będzie podwyższała kapitał, ale ja dokumentu na podwyższanie kapitału nie dostałam - zaznaczyła.

Poprzednia strona
PAP
Czytaj także
Polecane galerie
Tt
2017-10-13 13:29
niemal "zwykla polska firma". Takich są tysiące, które tak operują, tylko nie zbudowaly piramidy finansowej. Ale kultura organizacyjna i styl zarządzania bardzo husarski.
WRRRR
2017-10-13 12:18

b. dyrektor departamentu finansowego Amber Gold Danuta Misiewicz,

acha - to ona chyba "z tych Misiewiczów" .....
biały
2017-10-13 11:43
Czy to z "tych" aptekarskich Misiewiczów?
Pokaż wszystkie komentarze (44)