Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
wiadomości
28.08.2017 19:11

Prezes Autosanu o przetargowej wpadce: na pewno nie było tutaj przypadku

- Na pewno nie było tutaj przypadku, dyrektor, który od 17 lat uczestniczy w przetargach nie mógł się spóźnić o 20 minut - podkreślił w poniedziałek w Radiu WNET prezes Autosanu Michał Stachura. Odniósł się w ten sposób do sprawy odrzucenia spóźnionej oferty Autosanu w przetargu na autobusy dla wojska.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Lowdown/wikimedia (CC BY-SA 3.0))
Pracownicy spółki spóźnili się ze złożeniem oferty o jedyne 20 minut.

- Na pewno nie było tutaj przypadku, dyrektor, który od 17 lat uczestniczy w przetargach, nie mógł się spóźnić o 20 minut - podkreślił w poniedziałek w Radiu WNET prezes Autosanu Michał Stachura. Odniósł się w ten sposób do sprawy odrzucenia spóźnionej oferty Autosanu w przetargu na autobusy dla wojska.

W ubiegłą środę radio RMF FM poinformowało, że wskutek opóźnienia władze Autosanu pozbawiły firmę szansy na zdobycie zamówienia od armii wartego prawie 30 mln zł. Jak pisaliśmy w money.pl chodziło o przetarg na autobusy dla wojska. Autosan starał się o start w przetargu na 18 autobusów, jednak jego ofertę odrzucono, bo została złożona 20 minut po czasie.

W Radiu WNET Stachura zapewnił, że Autosan był w pełni przygotowany do zamówienia, a autobus, który firma chciała dostarczyć dla wojska, produkowany jest przez nią od ponad 10 lat.

- Jest to strasznie dziwna sytuacja, uważam, że ma ona bardzo szerokie tło i nie było tutaj przypadków, a już w zupełności celowości zarządu lub załogi - powiedział.

* Bardzo drogie spóźnienie *

**

**

- Byliśmy w pełni przygotowani, mieliśmy pełną logistykę do tego zamówienia, ja bardzo walczyłem o to zamówienie - dodał prezes Autosanu.

Stachura zaznaczył, że w pierwszej kolejności chciał wysłać ofertę kurierem, jednak przekazał ją głównemu dyrektorowi handlowemu spółki, na jego własną - jak mówił - prośbę.

- Dyrektor główny handlowy (był ściągnięty z racji tego, że to był bardzo ważny kontrakt), który ma doświadczenie od co najmniej 17 lat przy tego typu realizacjach, powiedział, że mieszka w Warszawie, że chce osobiście złożyć - z racji ważności tego postępowania - dokumenty przetargowe; że chce być na otwarciu ofert i złożyć wniosek o udostępnienie pozostałych ofert, które wpłyną - relacjonował prezes Autosanu.

- Na pewno nie było tutaj przypadku, dyrektor, który od 17 lat uczestniczy w przetargach nie mógł się spóźnić o 20 minut - ocenił.

Jednocześnie Stachura podkreślił, że został przez głównego dyrektora handlowego zapewniony, że oferta została złożona. Prezes Autosanu przypomniał również, że odpowiedzialny za składanie oferty dyrektor został zwolniony w trybie dyscyplinarnym, a spółka będzie domagać się od niego zadośćuczynienia na drodze postępowania cywilnego.

Polska Grupa Zbrojeniowa zapewniła w sobotnim komunikacie, że zajście związane z przetargiem dla MON nie stanowi zagrożenia dla przyszłości Autosanu. Dzięki kolejnym zamówieniom z rynku cywilnego firma ma zapewnione zlecenia produkcyjne przynajmniej na najbliższe kilka miesięcy - podkreślono.

Premier Beata Szydło powiedziała w czwartek, że jest zbulwersowana tym, co się stało w sprawie Autosanu i oczekuje wyjaśnień. Podkreśliła, że poleciła szefowi Komitetu Stałego Rady Ministrów Henrykowi Kowalczykowi pełne wyjaśnienie sprawy i wyciągnięcie konsekwencji, jeśli będzie taka potrzeba.

W środę o zwolnieniu osoby odpowiedzialnej za złożenie dokumentów informował w oświadczeniu prezes Autosanu. "Jednocześnie informujemy, iż samo złożenie oferty nie przesądza o wygraniu przetargu" - napisał Stachura w oświadczeniu.

Według ustaleń RMF FM oferta sanockiej spółki była bardzo konkurencyjna - kosztowała o kilka milionów złotych mniej, jednak władze spółki w żaden sposób nie walczyły o umożliwienie udziału w postępowaniu, m.in. dlatego że nie skorzystały z prawa do odwołania. W efekcie do przetargu wystartował tylko jeden dostawca - niemiecka firma MAN - i to ona wygrała postępowanie.

Jak podało RMF FM przetarg na autobusy dla armii w kwietniu tego roku ogłosiła 2. Regionalna Baza Logistyczna w Rembertowie. Postępowanie dotyczyło 16-miejscowych autobusów pasażerskich oraz takich, które mogą przewieźć minimalnie 47 osób.

Prezes PGZ Błażej Wojnicz zapowiedział w środę, że gdyby organy państwa potwierdziły przypuszczenia, że w sprawie spóźnionej oferty Autosanu na autobusy dla wojska było działanie przestępcze, spółka wniesie o unieważnienia postępowania i wystartuje w ponownym przetarg

Z kolei szef MON Antoni Macierewicz w rozmowie z PAP stwierdził, że sprawa Autosanu ma aspekt skandaliczny, a wręcz kryminalny. Dodał, że ma nadzieję na unieważnienie kontraktu i powrót spółki Autosan do przetargu na autobusy dla wojska.

Tagi: wiadomości, gospodarka, gospodarka polska, najważniejsze
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
28-08-2017

KAT_MendsTylko nie ściemniajcie, że z powodu korków posłaniec się spóźnił 20 min. Jak w grę wchodzą miliony nie ma żadnego usprawiedliwienia. Ktoś płaci głową … Czytaj całość

28-08-2017

BrykJuż pisowscy mistrzowie odwracania kota ogonkiem w akcji. Matactwa i próby wywiniecia sie od odpowiedzialności. Na szczęście wygrał Man i na pewno te … Czytaj całość

28-08-2017

klosskiedy był ogłoszony przetarg? czy na składanie ofert było przysłowiowe 5 min? tu każde tłumaczenie jest głupie.

Rozwiń komentarze (101)