Awaria w terminalu LNG. "Musimy postawić znak zapytania jeśli chodzi o bezpieczeństwo"

To stało się w niedzielę rano. Mówiąc językiem komunikatów, doszło uszkodzenia rurociągu służącego do opomiarowania zbiornika terminalu LNG w Świnoujściu. Świadkowie mówią, że suwnica na dachu zbiornika po prostu się przewróciła.

Suwnica uszkodziła rurociąg. W konsekwencji cała istalacja została zatrzymana awaryjnie.
Źródło zdjęć: © ANDRZEJ SZKOCKI/POLSKA PRESS
Agata Kalińska

Problem w tym, że terminal nie jest zwykłą budowlą, ale kluczową dla naszego bezpieczeństwa energetycznego instalacją.

Wszystkiemu winien jest szalejący nad Polską orkan Grzegorz. Bilans w woj. zachodniopomorskim to powalone drzewa i kilka tysięcy odbiorców bez prądu. Ale orkan nie oszczędził także terminalu w Świnoujściu. W niedzielę nad ranem uszkodził suwnicę na dachu jednego ze zbiorników. Ta z kolei uszkodziła rurociąg służący do opomiarowania zbiornika.

Co się stało w Świnoujściu

- W wyniku zdarzenia doszło do niewielkiego uwolnienia się gazu odparowanego do atmosfery - poinformował rzecznik Gaz-Systemu Tomasz Pietrasieński. Instalacja została zatrzymana awaryjnie.

Zobacz też: Dlaczego pogoda jest taka... szalona?

Na nogi postawiono straż pożarną i Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego. W końcu w niedzielę wieczorem przywrócono możliwości regazyfikacyjne skroplonego gazu ziemnego oraz przesył surowca do Krajowego Systemu Przesyłowego. Prace nad przywróceniem pełnej sprawności terminalu wciąż trwają.

Terminal a bezpieczeństwo

Problem w tym, że nie mamy do czynienia ze zwykłym obiektem przemysłowy, Terminal w Świnoujściu jest jednym z kluczowych elementów naszego bezpieczeństwa energetycznego, co lubi podkreślać rząd. Pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej Piotr Naimski często podkreśla, że LNG pomoże Europie uniezależnić się od dostaw gazu z Rosji.- Gazprom mógłby zostać wykluczony czy istotnie ograniczony w dostawach do Europy - mówił w maju.

W tym kontekście wypadek może wyglądać niepokojąco, zwłaszcza, że niewiele wiadomo o przyczynach. Jak podaje "Gazeta Wyborcza" powołując się na świadków zdarzenia, suwnica o udźwigu 10 ton po prostu się przewróciła, a spadając na ziemię uszkodziła kolejny rurociąg.

- Nie wiem, na ile to co się stało jest wydarzeniem nadzwyczajnym, na które nie można było mieć wpływu, a na ile mogło być wynikiem ewentualnych błędów w procedurach, czy braku bieżącej kontroli - komentuje w rozmowie z money.pl ekspert Instytutu Sobieskiego ds. energetycznych dr Robert Zajdler. - Na pewno należy się zastanowić, czy nie ma tu przestrzeni do poprawy - dodaje.

Ekspert przypomina, że terminal na skroplony gaz razem z Baltic Pipe są traktowane jako kluczowe elementy uniezależnienia Polski od dostaw gazu ze wschodu. Kiedy więc dochodzi do uszkodzenia jednego z nich, to sytuację należy traktować poważnie. Tym bardziej, że Baltic Pipe wciąż jest w fazie projektu.

- Nie traktowałbym tego wypadku jak tragedii. Na pewno jednak należy postawić pytanie, na ile jesteśmy bezpieczni - zauważa dr Zajdler.

Wybrane dla Ciebie