Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Budżet 2016 i program Rodzina 500 plus. Eksperci spierają się czy państwu starczy pieniędzy

Budżet 2016 i program Rodzina 500 plus. Eksperci spierają się czy państwu starczy pieniędzy

Fot. PAP/Bartłomiej Zborowski

Budżet na 2016 rok zakłada maksymalny deficyt w wysokości 54,7 mld zł, a minister finansów obiecał nie przekroczyć progu 3 proc. PKB. Czy to realny plan? Gdzie rządowi należy się plus, a jakich zagrożeń nie widzi? I co będzie za rok? W money.pl ocenia to czwórka profesorska: Elżbieta Mączyńska, Ryszard Bugaj, Stanisław Gomułka i Marian Noga.

Zgodnie z założeniami budżetowymi wzrost PKB ma wynieść w tym roku 3,8 proc., średnioroczna inflacja 1,7 proc., a deficyt sektora finansów publicznych 2,8 proc. PKB. Zdaniem ministra finansów Pawła Szałamachy pozwala to bezpiecznie realizować podstawowy i priorytetowy program prorodzinny rządu.

Realny? Tak. I mówi to nawet taki oponent i krytyk rządów PiS, jak główny ekonomista BCC prof. Stanisław Gomułka. Zarzuca on jednak ministrowi finansów zbyt optymistyczne podejście do prognoz. - Gdyby nominalny PKB wzrósł o ok. 1 pkt proc. mniej niż założono, to oznaczałoby niższe dochody budżetu państwa o około 4-5 mld zł - podkreśla ekonomista w rozmowie z money.pl. Jak dodaje, wiele będzie też zależeć od nadzwyczajnych dochodów, na których w dużej mierze budżet się opiera, czyli wpłaty z zysku NBP czy dochodu z aukcji na rezerwację częstotliwości LTE.

- Wszyscy wiemy, pod jaką presją był minister Szałamacha. W tym przypadku widzę trzy czynniki dużej niepewności - mówi prof. Ryszard Bugaj z Instytutu Nauk Ekonomicznych PAN. - Pierwsza kwestia to, na ile rzeczywiście uda się poprawić egzekwowanie należności podatkowych. To trudna sprawa, bo podatnik jest bardzo chroniony w polskim prawie. A mowa tutaj o kilku, nawet kilkunastu miliardach złotych. Druga obawa tyczy się konsekwencji ustawy o frankowiczach. Nie jest to może element, który wprost wpływa na budżet, ale pośredni wpływ może być bardzo istotny. Zwłaszcza, że ustawa ta może wprowadzać bardzo głębokie zmiany w prawie, które uderzą w część banków.

Jeśli doszłoby do hipotetycznej sytuacji, w której kilka z dociśniętych nowymi regulacjami banków upadnie, a w Bankowym Funduszu Gwarancyjnym nie wystarczyłoby pieniędzy na pokrycie gwarantowanych depozytów, BFG ma możliwość sięgnięcia po finansową pomoc z państwowej kasy. W grę wchodzą wówczas kolejne miliardy złotych.

Jest jeszcze trzecie zagrożenie, o którym wspomina prof. Bugaj. To czynniki zewnętrzne i zapowiadana trzecia fala kryzysu ekonomicznego - dojrzewającej bańki spekulacyjnej w takich krajach jak Brazylia czy Chiny. - Czy doceniono te zagrożenia w ustawie budżetowej? Uważam, że nie - ostrzega ekspert PAN.

Program "Rodzina 500 plus" załamie budżet?

Podobnego zdania jest również prof. Marian Noga, który największe zagrożenie widzi w wydatkach związanych z polityką socjalną rządu PiS. - Szacuje się, że rodzin uprawnionych jest około 3,7 mln, co mnożąc przez 500 zł co miesiąc, czyli 6 tys. zł rocznie, daje w sumie 22,2 mld zł - szybko rachuje były członek Rady Polityki Pieniężnej. - W budżecie zapisano 19 mld zł, czyli już na wstępnie mamy deficyt zwiększony o 3,2 mld zł. A do tego dochodzą jeszcze koszty obsługi programu, których nikt nie wziął pod uwagę. To dodatkowe 2 mld zł, które nie zostały nigdzie zapisane, a gminy nie mają na to środków, więc liczą na państwo.

Bardziej optymistyczna w ocenie jest prof. Elżbieta Mączyńska-Ziemacka z SGH, prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego i członek Rady Naukowej Instytutu Nauk Ekonomicznych PAN. Jej zdaniem obecny budżet jest jak najbardziej realny. - Oceniam go pozytywnie z punktu bezpieczeństwa, zwłaszcza że nie przekracza 3 proc. progu deficytu. Jeśli zostaną wprowadzone zapowiadane przez rząd wydatki typu rodzina 500 plus, wydane pieniądze wrócą do kasy państwa w postaci podatków VAT. Nie obawiam się więc o realizację tegorocznego budżetu - przekonuje w rozmowie z money.pl.

- Program "Rodzina 500 plus" jest bardzo drogi i stanowi spore wyzwanie dla resortu. Z pewnością jego realizacja jest pewnym zagrożeniem, ale jeśli wspomniane wcześniej czynniki nie załamią finansów państwa, to jest szansa, że rządowi uda się przeforsować projekt bez szkody dla budżetu - ocenia prof. Bugaj.

Kluczowy będzie rok 2017

Podczas gdy większość ekonomistów ostrożnie, ale jednak pozytywnie opiniuje budżet na ten rok, to wszyscy widzą poważne zagrożenie dla finansów państwa w roku kolejnym. - Kluczowy będzie rok 2017 i dalsze, a ułożenie bezpiecznego budżetu przy założeniu, by nie przekraczał deficytu na poziomie 3 proc. jest dziś kwadraturą koła - dobitnie stwierdza prof. Stanisław Gomułka. - Pamiętajmy, że rząd nie będzie mógł liczyć na nadzwyczajne wpływy, a czekają go olbrzymie wydatki. Program 500 plus jest to tylko część problemu, bo dochodzą do niego jeszcze wolna kwota od podatku czy ulgi dla seniorów.

Pośrednio zgadza się z nim również prof. Mączyńska, choć nie w tak ostrym tonie. - Rok 2017 będzie trudniejszy, ale i tu nie spodziewałabym się katastrofy. Program 500 plus jest bardzo wymagający, sporo pieniędzy pochłonie nie tylko samo 500 zł, ale także koszty administracyjne. To spore obciążenie budżetu, ale należy je traktować jako inwestycję w rodzinę i człowieka, a to zawsze w dłuższym okresie wychodzi na plus - przekonuje ekspertka SGH.

Czy 500 złotych na dziecko rozwiąże problemy demograficzne?

tak
nie

dziękujemy za oddanie głosu

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Jej zdaniem kierunek jest dobry, ale można dyskutować o sposobie rozdziału tych pieniędzy. - Same wypłaty w postaci gotówkowej nie rozwiązują problemów rodzin, problemów demograficznych, o których mówi rząd - zaznacza prof. Mączyńska. - Tu potrzebna jest inwestycja w infrastrukturę prorodzinną: żłobki, świetlice, punkty opieki dziennej itp., a to dodatkowe koszty.

I właśnie koszty obietnic rządu PiS, konsekwencje zmian - tych, które już zostały wprowadzone i tych, które dopiero będą wprowadzane - najbardziej niepokoją ekonomistów. - Moim zdaniem w przyszłym roku możemy się spodziewać podwojonego deficytu finansów publicznych. To w perspektywie może oznaczać problemy z UE, a nawet nałożenie procedury nadmiernego deficytu, a dalej i cofnięcie funduszy unijnych - kreśli czarny scenariusz prof. Noga.

Sprawdź, gdzie złożyć wniosek o 500 zł na dziecko (tutaj).

Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
jagna404
83.24.29.* 2016-02-26 17:59
Tańsze i prostsze, ulgi podatkowe dla osób z dziećmi. 250zł podatku mniej na każde dziecko, nie tylko drugie. Całkowicie bezkosztowo, jeśli chodzi o obsługę. Zero nowych urzędników. A jednocześnie, może więcej osób chciałoby pracować, a nie rozmnaża się w większości patologia, która wyciąga rękę po kasę od ludzi, którzy płacą podatki i nie dostaną ani złotówki z genialnych komunistyczno-socjalistycznych pomysłów PIS. Płacimy miesięcznie 3000zł podatków (rodzina), co z tego mam? Ano wątpliwą przyjemność oglądania jak PIS rozdaje te pieniądze zadłużając moje dzieci, (których mam dwójkę, ale 500 nie dostanę) do końca życia.
I kolejne rządy nawet, gdyby ukróciły ten proceder będą pobierać nowe podatki, żeby to spłacić.
Edgar438
193.193.65.* 2016-02-03 12:39
W budżecie zabranie między 8 a 15 mld i będzie trzeba go nowelizować jeszcze w tym roku !!!
ciekaweczy
89.77.198.* 2016-02-02 20:40
A czy rząd wziął pod uwagę to, że pieniądze z programu 500+ wcale mogą nie wrócić do budżetu tak jak zakładają, tylko w dużej mierze mogą pójść np. na spłatę pożyczek zaciągniętych przez tych najbiedniejszych, albo przez tych, którzy dawali sobie radę do teraz będą odkładane na przyszłość?
Zobacz więcej komentarzy (147)